Wydrukuj tę stronę
środa, 03 listopad 2010 01:43

Wojna chińsko-japońska?

Napisane przez

Rozsądek i myślenie w oparciu o logikę rachunku ekonomicznego zdecydowanie przeczą prawdopodobieństwu zbrojnego konfliktu między Chinami a Japonią. Chiny, od sierpnia 2008 r. stały się głównym rynkiem dla japońskiego eksportu. W 2009 r. udział eksportu Japonii do USA wyniósł 16,1%, podczas gdy do Chin wzrósł do 18,9%.

 

Wymiana handlowa w 2009 r. wyniosła 228,85 miliardów dolarów. Chińskie źródła piszą o ujemnym saldzie handlowym Chin w handlu z Japonią, ale japońskie ministerstwo finansów twierdzi, że przy włączeniu importu komponentów produkowanych w Chinach, mają one jednak dodatni bilans handlowy. Udział japońskiej gospodarki, technologii w modernizacji Chin jest ogromny, trudno sobie wyobrazić dzisiejsze Chiny bez obecności japońskiego biznesu.

Niestety, w historii zdarza się, że rozsądek znika, gdy do głosu dochodzą emocje i nacjonalistyczny szał, rosnące na żyznym gruncie historii.

7 września doszło do incydentu wokół archipelagu wysp Diaoyu (po japońsku: Senakaku). Zdaniem strony japońskiej, chiński kapitan trawlera, ignorując wezwania japońskich łodzi patrolowych, z premedytacją je staranował. Chińczycy twierdzą, że to japońskie, znacznie większe patrolowce, uderzyły w chiński trawler. Zaraz po kolizji japońska straż przybrzeżna dokonała abordażu, aresztując kapitana Zhan Qi Xionga i 14 osób załogi.

Diaoyu to kilka niezamieszkanych wysp o łącznej powierzchni 5,6 km2. Japonia utrzymuje, że są one częścią Okinawy, prefektury Ishigaki, Chiny ? że należą do prowincji Tajwan. Obecnie kontrolę nad wyspami sprawuje Japonia. Diaoyu/Senkaku wróciły pod cywilną administrację Japonii w roku 1972, przekazane jej, wspólnie z całym archipelagiem wysp Okinawa, przez USA. Chiny nie uznają tego stanu rzeczy, ich zdaniem Diaoyu to od zawsze cześć Chin. Akcja zatrzymania chińskiego statku była więc nielegalna. Japonia oficjalnie weszła w posiadanie bezludnych wysp zgodnie z traktatem Shimonoseki z 1895 r., a więc w pewien sposób problem wysp to nieuregulowana sprawa, wciągająca relacje chińsko-japońskie z powrotem w XIX wiek.

Dlaczego tych kilka skał nagle wywołuje tak żywe emocje? Jednym z powodów są złoża gazu i ich położenie na styku Wyłącznych Stref Ekonomicznych Chin i Japonii. Oba państwa zaliczają wyspy do tych stref i rozpoczęły już eksploatację tego surowca ze złóż znajdujących się w pobliżu wysp. Japonia krzywo patrzy na chińską eksploatację złoża Chunxiao, kilka mil od granicy strefy japońskiej, podejrzewając że Chińczycy podkradają japoński gaz. Z drugiej strony nie jest to pierwszy incydent związany z wyspami, tym razem jednak spór międzynarodowy, który przybrał nadzwyczaj ostrą formę.

Nie jestem na tyle szalony, by bawić się w rozstrzyganie sporów historycznych i terytorialnych pomiędzy dwoma państwami, zamierzam przyjrzeć się reakcji chińskiego rządu i spróbować ją uzasadnić z innej perspektywy. Na wieść o incydencie z 7 września reakcja chińskich władz była ostra. Odkładając na bok tradycyjną politykę łagodnego i cichego rozwiązywania sporów narosłych wokół wysp, rząd Chin zamroził kontakty dyplomatyczne z Japonią, wprowadził nieoficjalne restrykcje na import tzw. rare earth pierwiastków i metali do Japonii, a łagodny zazwyczaj premier Wen twardo domagał się uwolnienia kapitana, grożąc Japonii poważniejszymi sankcjami. Wręcz złowrogo zabrzmiała wiadomość o aresztowaniu czterech japońskich pracowników koncernu Fujita w prowincji Hebei, którzy, jak twierdzą chińskie władze, z kamerami nielegalnie wkroczyli na teren wojskowy. Oczywiście, rząd Chin pospieszył z informacją, że te dwie sprawy są ze sobą absolutnie niezwiązane. Podczas dysputy z Japonią rząd Chin zawsze ma w ręku ostateczną sankcję ? broń dość ryzykowną, gdyż jej użycie może grozić niewyobrażalnymi konsekwencjami ? chodzi o uruchomienie lawiny wielkich antyjapońskich protestów społecznych, a nawet akcji bojkotu japońskich towarów. Resentyment antyjapoński jest żywy, a rany historii wciąż pozostają otwarte. Fundamentalną rolę odgrywa tu unikanie przez Japonię odpowiedzialności za zbrodnie z czasów II wojny światowej.

(...)

Wyświetlony 2038 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.