czwartek, 11 listopad 2010 17:52

Kara śmierci raz jeszcze

Napisane przez

"Opcja" nr 9 opublikowała artykuł pana Romana Konika w obronie kary śmierci. Autora cenię, ale ten jego tekst wydaje mi się nieco chaotyczny. Z niektórymi jego argumentami się zgadzam, niektóre nie są dla mnie argumentami, ale istotne jest to, że żaden z nich nie jest argumentem rozstrzygającym. Tymczasem w sprawach życia i śmierci liczą się tylko argumenty aprioryczne, rozstrzygające bez względu na przygodne okoliczności.

Podobnie jak nie mają racji ci, którzy próbują uzasadniać uśmiercanie płodu "względami społecznymi", tak nie ma racji pan Konik, uzasadniając karę śmierci takimi względami, np. tym, że nieudolne lub głupie "rządy zarządzają amnestie, które dotyczą także zbrodniarzy odsiadujących karę dożywocia". Argumenty "z autorytetu" (Biblia, święci, stanowisko Kościoła) są ważne, ale w sensie logicznym również nierozstrzygajace. W Średniowieczu Kościół aprobował (a niekiedy sam stosował) tortury, karę wyłupienia oczu itp., ale czy to znaczy, że mamy nadal uciekać się do takich środków? Argumenty typu: morderca odbywający karę więzienia (a) może z niego uciec; (b) zbyt dużo kosztuje podatnika ? nie są argumentami za karą śmierci, tylko za usprawnieniem działania odpowiednich służb, tak żeby były one skuteczne i dochodowe. To, że np. służba zdrowia działa fatalnie nie oznacza przecież, że ludzie nie powinni się leczyć, tylko, że trzeba ją inaczej zorganizować. Argument, że "w państwie bez kary śmierci [bandyci mają większe prawa] niż prezydent, jest demagogią. Bandyci rzeczywiście mogą zabić, ale to nie znaczy, że mają do tego większe prawo niż prezydent albo ktokolwiek inny. Podobnie jak złodziej może ukraść, co nie znaczy, że ma do tego większe prawo niż prezydent. Nie chcemy chyba uznać, że wymiar sprawiedliwości ma polegać na pełnej recyprokalności, czyli na tym, że złodzieja wolno okraść, a mordercę ? zamordować?
Nie sposób, bym odniósł się metodycznie do wszystkich zebranych przez pana Konika argumentów. Zamiast tego chciałbym poddać pod rozwagę trzy argumenty proabolicjonistyczne, którymi autor się nie zajął.
1. Pomyłki sądowe. Jeśli się uzna, że są one "wliczonym w ryzyko" wypadkiem przy pracy, to trzeba również uznać, że "wypadkiem przy pracy" jest uśmiercanie "nadmiarowych" płodów wyhodowanych w związku z zapłodnieniami in vitro.
2. Jeśli prawo wymierza kary na zasadzie proporcjonalności, tzn. za kradzież jabłka przewiduje tydzień więzienia, za złamanie szczęki ? rok więzienia itd., to nie wiadomo, dlaczego za zabicie ma grozić zabicie, a nie np. 99 lat więzienia. Jeśli zaś przyjąć, że kara śmierci jest zasadna, to dlaczego nie uznać za równie zasadną kary łamania kołem, wyłupienia oczu, przebicia policzków rozżarzonym prętem, albo po prostu wszystkich kar według udoskonalonego Kodeksu Hammurabiego, czyli według zasady prostej proporcjonalności: za jabłko ? zabrać jabłko, za szczękę ? złamać szczękę, za zabicie ? zabić?
3. Jeśli uznamy, że życie ludzkie jest dobrem szczególnym, to nawet w ramach wymierzania kary nie możemy go nikomu odebrać. Życie jest rzeczywiście dobrem szczególnym, ponieważ odebranie go komuś (np. zamordowanie) oznacza odebranie mu możliwości realizowania swojego człowieczeństwa. Słusznie więc za morderstwo grozi "najwyższy wymiar kary". Ale żeby w ramach kary uśmiercać mordercę, trzeba by uznać, że albo (a) życie ludzkie nie ma jednak charakteru dobra o szczególnej wartości (a to jest sprzeczne z założeniem); albo (b) morderca nie jest człowiekiem, więc odbierając mu życie nie odbieramy życia człowiekowi (a to jest sprzeczne z prawem naturalnym i zdrowym rozsądkiem: jeśli nie jest już człowiekiem, to nie ma sensu go skazywać i ścinać, można go po prostu zabić jak psa, który zagryzł dziecko).
Dla wyjaśnienia dodam, że nie jestem jednym z "ludzi lewicy", o których z taką niechęcią wyraża się pan Konik. Co więcej, dla siły argumentów za lub przeciw karze śmierci nie ma żadnego znaczenia, czy padają one z lewicy, prawicy czy z kosmosu. Wydaje mi się, że temat kary śmierci jest w najlepszym razie (najlepszym dla jej obrońców) nierozstrzygnięty. Argumenty za i przeciw można uznać za równie silne. I dlatego ? z ostrożności poznawczej ? należy się powstrzymać od wymierzania i wykonywania kary śmierci aż do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia teoretycznego, nawet jeśli nie miałoby ono nastąpić nigdy. Tymczasem zaś ? pozbyć się nieudolnego państwa, wprowadzić prywatne więzienia i wykreślić z kodeksu karnego wszelkie zawieszenia kar oraz utożsamić karę dożywotniego więzienia z karą bezwzględnego dożywocia. Być może jest to rozwiązanie niosące więcej niebezpieczeństw dla życia społeczeństwa niż rozwiązanie polegające na wieszaniu każdego złodzieja jabłek, ale czyż mamy zabraniać używania samochodów tylko dlatego, że są one niebezpieczne i w wypadkach samochodowych giną ludzie?
Jest jeszcze inny problem, o którym wspomina pan Konik ? problem działania wymiaru sprawiedliwości w warunkach nadzwyczajnych, takich jak stan wyjątkowy itp. Można uznać, że stan wyjątkowy panuje ustawicznie i wtedy karę śmierci wprowadzić bez ceregieli, dla wygody i sprawności działania aparatu przymusu. Tylko wówczas nie ma miejsca na teoretyczną dyskusję, są tylko dekrety i sądy wojskowe. Za takim rozwiązaniem może wiele przemawiać, tylko trzeba jasno powiedzieć, że o to właśnie chodzi, a nie oto, żeby wymiar sprawiedliwości postępował w zgodzie z prawami logiki i zaleceniami świętych.
Witold Falkowski
Wyświetlony 6361 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.