czwartek, 11 listopad 2010 17:59

Nowa era w Kosmosie

Napisane przez

Już niedługo będziemy świadkami epokowego wydarzenia w dziejach ludzkości: pierwszy człowiek poleci w Kosmos!

 

Czytelnikom zaniepokojonym, czy przypadkiem nie przesłałem "OPCJI" jakiegoś tekstu zatrzymanego przez cenzurę w roku 1961, wyjaśniam, że nie mam na myśli wysłania w Kosmos Łajki, Gagarina, Sheparda, Hermaszewskiego czy Yanga ? czyli świnek morskich dobieranych przez głodne sławy reżymy ? ani nawet pasażerów, jak pp. Dionizy Tito czy Marek Shuttleworth, zabieranych za $20 mln przez agendy Federacji Rosyjskiej ? lecz ludzi latających prywatnie, przy pomocy prywatnych firm. Bo tylko to się liczy, bo tylko to pokazuje, czy ludzie rzeczywiście chcą latać w Kosmos.
Gdyby Mt. Everest został zdobyty przez ekspedycję opłaconą przez rząd JKM, to powiedzielibyśmy, że zdobywcą był reżym brytyjski; zdobyty jednak został prywatnie przez Edmunda Hillary'ego z pomocą Tenzinga Norgay'a (za zdobywcę uważany jest Hillary ? bo to on płacił i z tej okazji miał prawo pierwszy postawić stopę na samym wierzchołku). Wyczynów rządów człowiek normalny nie traktuje poważnie, gdyż w dzisiejszych czasach WSZYSTKO można praktycznie zrealizować ? jeśli tylko ograbi się obywateli z odpowiedniej ilości pieniędzy. Gdyby KRL-D, zamiast konstruowania bomb atomowych, postanowiła np. pobić rekord szybkości w wyścigach samochodowych, to na pewno zdołałaby to uzyskać!
Czym innym jest działalność prywatna. Tu decydują ludzie ? i to ludzie realizują swoje pragnienia za swoje pieniądze lub za pieniądze innych ludzi, którzy dobrowolnie postanowili im te pieniądze powierzyć. Dlatego zdobycie bieguna czy Mt. Everestu traktuję poważnie, jako realizację marzeń Ludzkości ? natomiast wysłanie w Kosmos p. Yanga Li-Wei to tylko spełnienie ambicyj władców ChRL (ambicyj zresztą uzasadnionych, biorąc pod uwagę ambicje ich konkurentów!).
Zauważmy, że państwa nie mogą mieć "marzeń" ? biurokraci są w stanie popierać wyłącznie to, co ktoś już wymyślił. Jeśli jednak są to państwa rządzone przez dyktatury, to może się zdarzyć, że dyktator potrafi biurokracji narzucić swoje marzenia. To wyjaśnia, dlaczego drogę w Kosmos utorował Związek Sowiecki, a nie np. Stany Zjednoczone. Tak samo, jak Adolf Hitler w ramach tworzenia Wielkich Budowli Socjalizmu budował całkiem nieopłacalne autostrady, tak Sowieci przed czasem ruszyli w Kosmos ? i tym samym zmusili do konkurencji Stany Zjednoczone: tamtejsza biurokracja dzięki temu dowiedziała się, na co wydawać pieniądze podatników! Gdyby Chruszczow skierował ekspedycję, która dotarłaby 50 km pod powierzchnię Ziemi ? Amerykanie natychmiast posłaliby inną, która wkopałaby się na 100 km! Bo, oczywiście, państwo amerykańskie było lepsze od sowieckiego ? ale było d***kracją, a d***kracja ma marzenia Szarego Człowieka. Szary Człowiek zaś marzy o żarciu, piciu i d***e Maryni ? a nie o lataniu lub drążeniu skał! Biały Dom posłał płk. Sheparda w Kosmos nie po to, by zdobyć Kosmos ? lecz po to, by pokazać, że jest ważniejszy od Kremla.
Reżymy uwielbiają monopol ? i tępią wszelką konkurencję. Stąd od 1961 roku w zasadzie postęp w podboju Kosmosu jest zerowy. Biały Dom robi tylko tyle, by pokazać, że jest Najważniejszym Reżymem Na Świecie, Kreml utrzymuje drugą pozycję (i zarabia na turystach), ChRL pokazała, że "weszła do grona" ? co jej się słusznie należało. A co z postępem?
(?)
Janusz Korwin-Mikke
Wyświetlony 5747 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.