czwartek, 11 listopad 2010 20:26

Pomniki chorej pamięci

Napisane przez

Postać Stanisława Balińskiego, związanego z grupą poetycką "Skamander", pozostaje w cieniu zapoznania, podobnie jak jego twórczość, choć to jeden z najwybitniejszych, najwrażliwszych liryków ubiegłego wieku, W wierszu poświęconym agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku, dał przejmujące świadectwo rosyjskiego imperialnego bestialstwa, formułując tragiczny testament polskości. Do ojczyzny, okupowanej przez komunistów, już nie wrócił. Inni skamandryci włączyli się w propagowanie socrealizmu. Obsypano ich nagrodami państwowymi. J. Iwaszkiewicz został nawet honorowym górnikiem PRL. J. Tuwim doczekał się pomnika w modnym stylu ławkowym.

Właśnie taki wystawiły władze Gdańska Guenterowi Grassowi, ale ten odrzekł, żeby lepiej wyremontowały dom, w którym się urodził i zainstalowały toalety w mieszkaniach. Być może noblista kpi sobie ze wspaniałomyślności i admiracji magistratu. Być może ? jako "wypędzony" ? chciałby powrócić do miejsca urodzenia, już wszakże ucywilizowanego. Być może jednak jest to unik, bo gdyby na pomnikowej ławce, obok laureata i bohatera jego powieści "Blaszany bębenek" zasiadł przypadkiem gdański pisarz Brunon Zwarra ? kompromitacja byłaby całkowita. Noblista pozwolił był sobie na umieszczenie w powieści antypolskich twierdzeń hitlerowskiej propagandy. Kaszubi i Polacy, których nazwiska zostały groteskowo przekręcone (m.in. tak właśnie Niemcy wyrażali swój pogardliwy stosunek do autochtonów), to "notoryczni podpalacze" . Zakłamał też obronę Poczty Polskiej w Gdańsku, co nie przeszkadzało mu być koronnym świadkiem w obronie niemieckiego sędziego, który podpisał wyroki śmierci na polskich pocztowców, choć w chwili wydarzeń był 11-latkiem, mieszkającym we Wrzeszczu. Niestety, świadków historii niewielu, bo gdańszczan w Gdańsku tylu, co warszawiaków w Warszawie, więc zawsze można powołać się na licencje poetycką.
Wzniesiony na praskim brzegu Wisły ponury monument berlingowca, sięgającego łapą po lewobrzeżną Warszawę, resztki stołecznego ludu nazywają po prostu pomnikiem obserwatorów, jako że wojska rosyjsko-polskie czekały, aż Niemcy spacyfikują powstańców. Niemniej "GW" anonsuje kolejne rocznice "wyzwolenia Pragi", tak samo jak rocznicę "wyzwolenia Warszawy". W amnezyjno-manipulatroskim podejściu do historii specjalizuje się również TVP, która 17 września pomija tragiczną rocznicę, kwitując ją w nocnych godzinach w peryferyjnych kanałach. A "GW" idzie dalej ? przemilczając napaść sowiecką, gloryfikuje niemiecko-polskie pojednanie na cmentarzu w Łambinowicach, choć wystawiono tam osobne listy ofiar, a niemieccy "księgowi śmierci" zawyżają ? wzorem holokaust-biznesu ? ich liczbę. Niemniej niełatwo mówić pod pomnikiem na Westerplatte o wspólnej pamięci, gdy Niemcy, wykorzystując podległość Polski sowietom, wykręcili się od płacenia reparacji wojennych, a za pracę niewolniczą wysupłali symboliczną jałmużnę.

(?)
Jerzy Pawlas
Wyświetlony 4877 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.