piątek, 12 listopad 2010 11:04

Dawni Polacy

Napisane przez

Artykuł prof. Jerzego Przystawy z wakacyjnego numeru "Opcji" dotknął zagadnienia niezmiernej wagi - problemu moralnych kwalifikacji polskich elit przywódczych. W pełni podzielam opinię Autora dotyczącą wszystkich wymienionych postaci naszej współczesnej sceny politycznej. Nie jestem natomiast zwolennikiem poglądu, że obecna sytuacja stoi w jaskrawej sprzeczności z czasami minionymi.

Nie chodzi mi tu o wytykanie podanych przez prof. Przystawę przykładów z historii, które akurat uważam za nietrafne. Moją intencją jest raczej postawienie pytania, czy naszej narodowej świadomości lepiej służy posługiwanie się dziejowymi mitami, czy też może raczej ? dziejowych faktów twardy osąd. Narodowa mitologia spełnia bardzo pozytywną rolę. Jest pożądana i nieunikniona ? szczególnie w społeczeństwach tak marnie wyedukowanych, jak polskie. Ja wolę jednak, by np. historyczne postacie były przedmiotem trzeźwej oceny. Twardej dyskusji, wartościowych wniosków i co najważniejsze ? nauki na przyszłość. Wbrew powszechnym poglądom, według których studiowanie przeszłości nie uczy niczego ? przekonany jestem, że historia magistra vitae est. I zastrzegam się zarazem, że w żadnym razie nie zaliczam się do tych, którzy pragną zwalić z cokołów Kościuszkę, Sikorskiego, Traugutta czy kogokolwiek z naszych pomnikowych postaci. Nawet najwięksi z nas to przecież tylko ludzie ? tym bardziej narażeni na błędy, im większy ciężar na ich barki włożyły tragiczne okoliczności.
Winston Churchill powiedział kiedyś, że "Polacy to najdzielniejsi z dzielnych, często przewodzeni przez najpodlejszych z podłych". Brytyjski premier nie był znawcą naszej historii, jego myśl może więc irytować. Ja jednak proponowałbym nad nią zastanowienie. Bo czyż opinia cynicznego Anglika nie pasuje jak ulał do wydarzeń XVIII wieku? I czy nie budzi skojarzeń np. z roztrwonionym przez przywódców sukcesem powstania listopadowego? Niestety, fatalni ludzie u steru władzy to nie tylko sprawa naszych czasów.
Autor artykułu pt. "Ludzie znikąd" listę tych, których pragnie przeciwstawić liderom dzisiejszych partii, otwiera postacią Agenora Gołuchowskiego. Niewątpliwie sukcesem wielkim było to, że przez długi czas pełnił on godność ministra spraw zagranicznych w państwie Franciszka Józefa. Polecam jednak opinię Stanisława Cata-Mackiewicza, który tak ocenił wartość tej posługi: "...Węgrzy z monarchii austro-węgierskiej potrafili zrobić instrument własnej polityki zagranicznej. Pomimo ciągłych deklamacji 'Polsko, Polsko' wypowiadanych w różnych modulacjach głosu, Gołuchowski nie tylko nic dla Polski nie potrafił zrobić, ale nie widzę jakichkolwiek ambicji w tym kierunku. Miał zaufanie cesarza, to oczywiście bardzo dobrze, ale wartość tego zaufania dopiero wtedy byłaby dla nas wartością, gdyby była spożytkowana dla dobra Polski.(...) Dążył on zręcznie i dyplomatycznie do scementowania wspólnej linii pomiędzy dwoma członkami trójprzymierza, tj. Niemcami i Austrią a cesarską Rosją. Było to nitowanie trumny polskiej niewoli, nic więcej..." (S. Cat - Mackiewicz. "Europa in flagranti" W-wa 2000, s. 60-61).
Kolejny stawiany za wzór ? Kazimierz Badeni ? był nawet premierem rządu habsburskiej monarchii. Cóż na tym zyskaliśmy ? poza świadomością, że "nasz człowiek dostał się na wysoki stołek" i zapewnił ministerialne posady licznym innym rodakom? Trudno zaprzeczyć, że Galicjanie wyniesieni do najwyższych godności w austriackim rządzie zmarnowali szanse, jakie ich osobisty sukces dawał sprawie narodowej. Mój sprzeciw wzbudza też wskazanie jako pozytywnego przykładu Aleksandra Wielopolskiego. Organizacyjne talenty i zasługi namiestnika były bez wątpienia ogromne, polityczne koncepcje ? godne uwagi. Jednak wolałbym, by na naszej scenie politycznej nie pojawił się przywódca zdolny do decyzji podobnych do ogłoszenia "branki" do armii rosyjskiej, jak to miało miejsce w styczniu 1863...
Za radą Adama Asnyka ? nie zamierzam "burzyć przeszłości ołtarzy". Przeciwnie ? jestem za oddawaniem im czci. Pomimo błędów minionych pokoleń, przewodzących im elit i jednostek. Ich porażki też powinniśmy traktować jako rodzaj daru ? przekazu doświadczenia, źródła mądrości, wskazania, jakich działań się wystrzegać. Napoleon powiedział kiedyś, że "trzeba korzystać z nauk danych przez historię, gdyż wiedza oparta na wypróbowanych praktykach jest zwykle więcej warta od nowych teorii". Zamiast zachwytów nad ludźmi wątpliwych zasług proponuję raczej zastanowienie nad tym, dlaczego i w niektórych minionych okresach przewodzili nam ludzie nieodpowiedni. Wszak dziś mamy dokładnie ten sam problem. Zawrotne kariery indywiduów niegodnych jakichkolwiek stanowisk, fatalny mechanizm doboru kadry rządzącej państwem, który skutecznie kreuje postacie podążające wyłącznie za interesem prywatnym i partyjnym. Już raz takie zjawiska skończyły się wymazaniem naszego państwa z mapy Europy. Tak jak i dla prof. Przystawy ? dla mnie też szczerze bolesna jest ziejąca pustka spowodowana brakiem w naszych czasach wśród rządzących krajem ludzi formatu Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Eugeniusza Kwiatkowskiego. Głębokie przyczyny tego stanu rzeczy w swej książce pt. "Upiorki" rzeczowo przedstawił Piotr Wierzbicki. Przyczyna nie leży w tym, że ludzi o odpowiednich kwalifikacjach w Polsce nie ma. Nieszczęście wynika ze zgubnej metody wyłaniania posłów. Zaproponowana przez prof. Jerzego Przystawę recepta na ten stan zapaści, w postaci jednomandatowych okręgów wyborczych, jest programem dla Polski koniecznym i godnym największego wysiłku. Ogromna część współczesnych elit politycznych urąga godności naszej ojczyzny. Oszczerstwem wołającym o pomstę do nieba jest pogląd, w myśl którego nie jesteśmy w stanie powołać lepszej reprezentacji społeczeństwa. Rzecz w tym, że padamy ofiarą systemu wyborczego sprzyjającego nie narodowemu interesowi, lecz partyjnym bossom i cynicznym miernotom.

Artur Adamski
Wyświetlony 5183 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.