piątek, 12 listopad 2010 11:17

W cieniu islamskiego raju

Napisane przez

KCzy w wyniku ekspansji islam przedostanie się do centrum Europy czy też pozostanie na jego obrzeżu? Jak wyglądać będzie starcie między kulturą Zachodu i islamu? Te pytania postawił już w 1989 roku Gerhard Konzelmann w książce "Islamskie wyzwanie".

W kontekście ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku przestało być akademickie pytanie: czy islam stanowi zagrożenie dla świata? A jeśli tak, czy zagrożeniem jest sama doktryna religijna, czy może coś innego?
Słowo "islam", jakie prorok Mahomet przyjął dla określenia swej doktryny wiary, oznacza "podporządkowanie Bogu". A w Koranie ? zbiorze wypowiedzi Mahometa, o których mówił, że są natchnione przez Boga ? czytamy: "Nie ma Boga poza Allachem". Ale to jeszcze samo w sobie nie implikowało wojny z całym światem. Wielu historyków podkreśla, że co najmniej do okresu wojen krzyżowych stosunek islamu do wyznawców innych religii mógł uchodzić za wzór tolerancji. Dopiero upolitycznienie religii, stopienie jej z państwem, stworzyło pożywkę dla pojawienia się radykalnego fundamentalizmu islamskiego. Trzeba stworzyć "państwo Boga" ? mówią radykalni fundamentaliści. W ich rozumieniu to państwo ma objąć cały świat, a drogą do jego ustanowienia jest terror.
Czy przyczyną terroryzmu jest sama religia? Amin Maalouf, Libańczyk z pochodzenia, ale zasymilowany we Francji, która stała się jego drugą ojczyzną, przestrzega przed takim uproszczeniem. Nie sądzę ? napisał w swej książce "Zabójcze tożsamości" ? ażeby taka czy inna przynależność etniczna, religijna, narodowa, predysponowała do zbrodni. Każda społeczność ludzka, gdy tylko poczuje się upokorzona lub zagrożona w swojej egzystencji, z łatwością wystawi całe szeregi zabójców.
A jeśli zabójca umieści na swym sztandarze konkretną religię? Maalouf uważa, że to jeszcze nie dyskredytuje samej religii. Gdy jakiś odrażający czyn zostanie popełniony w imię określonej doktryny, to nie znaczy, że owa doktryna jest temu winna; nawet jeśli między nią a wspomnianym aktem istnieje pewien związek. Jakim prawem mógłbym oświadczyć, na przykład, że afgańscy talibowie nie mają nic wspólnego z islamem, Pol Pot ? z marksizmem? Jako obserwator, jestem zobowiązany zauważyć, że w każdym z tych przypadków chodzi o wykorzystanie do ściśle określonych celów odpowiedniej doktryny.
Zimna wojna między cywilizacją radykalnego islamu a cywilizacją Zachodu jest groźniejsza od zimnej wojny między komunizmem a kapitalizmem. Komunizm wprawdzie, podobnie jak radykalny fundamentalizm islamski, chciał zawładnąć resztą świata; ale w przeciwieństwie do komunistów, którzy co prawda podpisywali się pod swoją ideą, ale po cichu przeważnie "myśleli swoje", radykalni muzułmanie naprawdę wierzą w swoją doktrynę i w obiecany im w Koranie konkretny, niemal ziemski raj, do którego droga prowadzi przez zbrodnię.

(...)

Małgorzata Kosewska
Wyświetlony 6592 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.