piątek, 12 listopad 2010 11:52

Człekokształtni?

Napisane przez

Kolejny przypadek dzieciobójstwa, wykryty w podlubelskiej wsi Czerniejów, zszokował całe społeczeństwo. Ale czy na pewno?! Czy możemy ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że stopień wrażliwości w polskim społeczeństwie jest dostatecznie wysoki, aby taka zbrodnia wywołała szok i publiczną refleksję?

A może nie jesteśmy już zdolni do rachunku sumienia, na jaki powinno stać autentyczną wspólnotę ducha, jaką jest naród? Może jesteśmy już tak otępiali przez wszechobecną przemoc i bezmyślną zbrodnię, z jaką stykamy się na co dzień, i którą epatują nas na okrągło media, że nie potrafimy się wzruszać i razem z innymi cierpieć? Przecież nie tak dawno ujrzała światło dzienne makabryczna zbrodnia, dokonana w jednej z łódzkich kamienic, gdzie ludzie bez sumienia wymordowali czworo własnych dzieci... I jak gdyby nigdy nic, żyli, żarli i pili, płodzili kolejnego potomka, w tym samym miejscu, w którym urządzili kaźń i cmentarz maleńkim dzieciom! Czy miało to jakikolwiek wydźwięk w naszym społeczeństwie? A może należy zapytać, czy wydarzenie to w ogóle mogło być dla kogokolwiek wstrząsające, jeżeli poza beznamiętną relacją mediów i pseudonaukowym bełkotem najętych socjologów nikt nie zajął się moralnym i społecznym wymiarem tej tragedii? Nikt nie dociekał prawdziwych przyczyn, skupiono się jedynie na skutkach. Relacja z miejsca zdarzenia, kilka ujęć z nory zamieszkiwanej przez wiecznie nachlanych sprawców i... można jechać dalej, a to o zderzeniu pociągów gdzieś tam, może w Indiach, a może w Korei, a to, że jakaś Japonka albo Malajka pobiła kolejny rekord głu... Guinessa, bo udało się jej ułożyć ileś tam kostek domino. I gdyby nie to, że znów ktoś "ukisił" w beczce pięcioro niemowląt, to o tej tragedii nikt by pewnie już nie wspomniał.
Kto zresztą by to wszystko spamiętał! Media realizując swoją "misję", dbają o to, aby codziennie docierały do nas duperele z każdej szerokości geograficznej. Tymczasem Polacy, zespoleni z telewizorem, oblewani kubłami lepkich pomyj z tendencyjnych serwisów informacyjnych, powoli stają się obojętni na wszystko, co ich bezpośrednio nie dotyczy.
Środki masowego przekazu lub masowej manipulacji (to drugie określenie bardziej odpowiada prawdzie), pozostające w rękach karłowatych elit, nie kształtują ? bo nie jest to ich celem ? świadomości polskiego społeczeństwa w oparciu o system wartości uświęcony tysiącletnią tradycją nauczania Kościoła katolickiego w Polsce. Na swój przekaz nakładają matryce nihilizmu, relatywizmu i afirmacji zachodniego konsumpcjonizmu. Nic zatem dziwnego, że potraktowały oba przypadki dzieciobójstwa jak sensacje, którymi da się zainteresować znudzonego widza, względnie czytelnika. Słusznie zwrócił na to uwagę metropolita lubelski ks. abp Józef Życiński w swojej cotygodniowej audycji "Kwadrans Duszpasterski" na falach Radia "Plus" (23.08.03), który jednocześnie nie byłby sobą, czyli duchownym-żurnalistą (często dane nam jest widzieć jego kolejne wcielenie duchownego-polityka, grzmiącego z trybuny, pardon z mównicy kościelnej), gdyby nie przedstawił odrębnego i jednak dyskusyjnego spojrzenia na tę sprawę (chodzi o przypadek Czerniejowa). Nie tylko zganił tych, co gorliwie poszukują winowajców i nie wahają się przy tym wskazywać palcem na rząd Leszka Millera1, ale podjął się roli adwokata domniemanej sprawczyni, która, być może, dokonała tych karygodnych czynów pod wpływem szoku poporodowego. Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień (J 8,1-11) ? te słowa Chrystusa brzmią jak przestroga. Ale czy to oznacza pobłażanie złoczyńcom? Osobnicy, na rękach których zastygła niewinnie przelana krew malutkich dzieci, dali dowód tak zatrważającego zezwierzęcenia, że trudno ich zaliczyć do gatunku homo sapiens. Być może przypominają ludzi jedynie pod względem biologicznym. Nie ja ich będę sądzić, zrobi to nasz "wymiar sprawiedliwości", który nie będzie mógł wydać surowszego wyroku niż dożywocie. Czy będzie to wystarczające zadośćuczynienie?

(...)

Krzysztof Szlec
Wyświetlony 4271 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.