wtorek, 07 grudzień 2010 00:06

Koszą biedy równo

Napisała

W niektórych częściach świata jest okropnie. Prawda. Cierpienie i bieda to przecież niekwestionowane problemy. Są tacy, co wciąż uważają, że jest tak z powodu zbyt dużej ilości ludzi na świecie. Według nich, rozwiązaniem tej sytuacji byłoby masowe rozpowszechnienie środków antykoncepcyjnych, dokonywanie aborcji czy sterylizacji. Na marginesie - podobnie zresztą myślą feministki, z pewnością większa część UP, SLD, pragnący liberalizacji polskiej ustawy antyaborcyjnej. Biedni na pewno dzieci nie powinni mieć, a inni zresztą lepiej też nie, bo i my nie chcemy - odpowiedzieliby pewnie zgodnie - dodając, że to wszystko w imię wolności kobiety.

Ludzie ci często nie myślą nawet o swojej konkretnej sytuacji, ale o innych. Ba, szczególnie w przypadku międzynarodowych aktywistów, nawet nie tyle o konkretnych ludziach, co krajach ? traktowanych jako bezimienna masa. Te kraje to liczne afrykańskie, Chiny czy Bangladesz. Co robić z tym mrowiem, często głodnych, nawet umierających z głodu ludzi, wokół których latają muchy? Trzeba absolutnie zahamować ich rozmnażanie się ? tak myślą zwolennicy kontroli populacji.

Idea ograniczenia populacji
wcale nie jest nowa. Najbardziej znanym jej reprezentantem był wielebny T.R. Malthus ze swoim "An Essay on the Principle of Population" (1798). Mathus widział przyszłość świata w czarnych kolorach, pisząc, że za jakiś czas wyczerpią się na Ziemi możliwości produkowania żywności i ludzie zaczną masowo umierać z głodu. W późniejszych edycjach tej książki Malthus był już dużo bardziej optymistyczny, ale kogo to dzisiaj obchodzi. Lepiej się martwić na zapas, w czym zresztą przodują pewni aktywiści czy politycy, którym wydaje się, że są ekspertami w dziedzinie „przeludnienio-głodo-biedy” z prostego powodu ? naprawdę głęboko i długo się tym martwią. Ale wracając do Malthusa. Nie był on jednak zwolennikiem antykoncepcji, o czym się nie wie albo zapomina. Zalecał on wstrzemięźliwość seksualną, późne zawieranie małżeństw i był zresztą w zasadzie filozofem moralności. Jego przepowiednia spełniła się w pewnym stopniu (jeśli chodzi o mniej rozwinięte kraje) do lat siedemdziesiątych XX w., ale dziś obserwujemy coś dokładnie przeciwnego, co wcale nie przeszkodziło profesorowi Paulowi Ehrichowi wydać w 1968 r. swojej apokaliptycznej książki na temat "eksplodującej bomby populacyjnej". Mylił się on ogólnie i w specyficznych przypadkach, na przykład uważał, że w przyszłości będzie niemożliwe, że Indie się same wyżywią (Indie obecnie eksportują nadmiar jedzenia), przepowiadał masowe głody w latach 70. Na Ziemi jedzenia nie brakuje z powodu rozwoju techniki (jedzenie modyfikowane genetycznie, pestycydy, nawozy, maszyny...), a to, co pokazuje się na okładkach różnych pism ? wychudzone istoty z Etiopii czy Somalii, to nie rezultat przeludnienia, ale najczęściej fatalnych działań polityczno-ekonomicznych, często także obojętności rządów tych krajów na problem głodu (Sudan czy Etiopia). Indyjski ekonomista Amartia Sen powiedział, że nie zna żadnego przypadku kraju demokratycznego ze względnie wolną prasą, w której kiedykolwiek był głód. Niestety, te wszystkie dowody nie przeszkadzają dalej rozprzestrzeniać strasznych bredni na temat przeludnienia, biedy i głodu (np. Al Gore).

(?)

Wyświetlony 5844 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.