wtorek, 07 grudzień 2010 01:03

"Kielich" Łysiaka

Napisane przez

W sierpniu 2001 r. Waldemar Łysiak w rozmowie z Arturem Borzyczkowskim mówił: "Zaczynam pisać powieść, o której napisaniu marzyłem od paru lat, lecz 'Malarstwo Białego Człowieka' tudzież inne obowiązki przeszkadzały mi skutecznie. Mam nadzieję, że teraz już nic mi nie przeszkodzi". Nie przeszkodziło. Pod koniec zeszłego roku w księgarniach ukazała się nowa powieść Łysiaka "Kielich". Pisarz pracował nad nią równy rok (data ukończenia 13 sierpnia 2002 r.).

Waldemar Łysiak kazał swym wielbicielom długo czekać na beletrystykę, od pierwszego wydania "Statku" minęło osiem lat, po drodze była "Cena" ? dramat w ośmiu aktach, którą sam pisarz określa jako opowieść.
Czekanie opłaciło się. "Kielich" czyta się przysłowiowym "jednym tchem", najlepiej żeby nikt nam nie przeszkadzał podczas lektury, bo to bardzo denerwuje. Cisza czytania może być jedynie zabarwiona dobrą muzyką (ja przeczytałem "Kielich" przy Franku Sinatrze i Orkiestrze Glenna Millera).
Powieść porywa nas od pierwszej strony i nie pozwala nam na zamknięcie jej do ostatniej strony, chyba że dla przerwy na zaparzenie mocnej kawy około północy. Jak wiadomo, Święty Graal ma cudowne moce, książkowy Kielich również je ma. Czar słów, czar zdań, czar akapitów i rozdziałów. Magia słowa, ocean świetnego języka. Ta magia pomieszana jest z "czarnym kryminałem" rodem z książek Chandlera. Erudycja połączona z twardzielstwem, mieszanka wybuchowa ? typowe dla Łysiaka.

(?)
Sebastian Reńca
Wyświetlony 4763 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.