wtorek, 07 grudzień 2010 12:19

Od redakcji

Napisane przez

Wojna z Irakiem stała się rzeczywistością. Nie entuzjazmujemy się tym konfliktem, ale jak najdalsi jesteśmy od przyłączenia się do pacyfistycznej wrzawy.

Są w historii momenty, kiedy wojna pozostaje jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji. Oczywiście, oznacza to na pewno czyjeś cierpienie, ale brak reakcji na zło czy próby ugłaskania go to znacznie gorsze wyjście. By sięgnąć do klasycznego przykładu historycznego: wojna prewencyjna w latach 30. przeciwko Hitlerowi oszczędziłaby kilkadziesiąt milionów ofiar późniejszego konfliktu światowego. Pomysł owej wojny prewencyjnej przypisuje się marsz. Józefowi Piłsudskiemu.
W Polsce stan spraw publicznych osiągnął kolejne dno. Jak się wydaje, bliski jest moment jakiegoś przełomu. Zagadką pozostaje kierunek zmian.
Po raz pierwszy do opinii publicznej dotarło jasno sformułowane żądanie wprowadzenia większościowej ordynacji wyborczej z okręgami jednomandatowymi, poparte obecnie nawet przez niedawnych przeciwników tego rozwiązania konstytucyjnego. Kwestia w tym, by znalazło ono wsparcie ze strony polityków. Ci jednak zdają sobie sprawę, że większość z nich pożegnałaby się w takim wypadku z ciepłymi posadami. Będą więc przeciw, mimo że wciąż rzekomo tak bardzo zabiegają o dobro Ojczyzny. Czyżby jedynym wyjściem było to zaproponowane w niniejszym numerze Opcji przez Wojciecha Jankowskiego?
Próbą samoorganizacji społecznej jest zainicjowane we Wrocławiu Forum Polskie. Kilkuset skupionych w nim już przedsiębiorców próbuje stworzyć przeciwwagę dla aparatu biurokratycznego, jak również wzajemnie się wspierać.
My zaś w tym numerze Opcji skupiamy się, jak przystało na okres wielkanocny, przede wszyskim na sprawach ducha. Więcej tu lektur i rozważań kulturalnych. Często sprawy te umykają naszej uwadze, może więc sprzyjać im będzie świąteczne wyciszenie. Zamykamy już cykl prezentujący dzieje enklawy królewieckiej oraz rozmowy z Góralami o polityce. Autorzy obiecali nam wszakże nowe artykuły na inne tematy.
Życzymy Państwu, mimo wszystko, radosnych Świąt!
Redakcja


 
Zadziwiające rzeczy dzieją się w ostatnich miesiącach z francuską polityką zagraniczną. Sławna niegdyś z wyszukanej finezji dyplomacja, zdolna nawet niwelować straty ponoszone w kolejnych przegranych wojnach, najbardziej przypomina dziś kundelka, w bezsilnej złości rzucającego się na nogawki przechodniów. Tym śmieszniejsze to, że Francja przybiera nieustannie pozy mocarstwa, podczas gdy w ciągu ostatnich dwustu lat wciąż ktoś inny musiał wydobywać ją z kłopotów, w które się pakowała.
Jedynie antyamerykańskie zaślepienie pozwala wytłumaczyć ? ale nie usprawiedliwić! ? zapowiedź, że Francja w Radzie Bezpieczeństwa bez względu na okoliczności powie "nie" przy głosowaniu ultimatum wobec Iraku w sprawie rozbrojenia tego kraju. Słowa te są de facto francuskim przyzwoleniem na dowolne, najbardziej nawet zbrodnicze, działania irackiego gangstera. Zastanawia, jakie profity spodziewają się uzyskać politycy znad Sekwany. Bo zyskują na pewno przychylność Husajna, ale dni jego wielkości są już policzone, a wrogość, okazana Ameryce zaowocuje wykluczeniem Francji z interesów w powojennym Iraku i współdecydowania o jego losach. Nie mówiąc o popsuciu na długi czas stosunków z USA i Wielką Brytanią. O ich zepsucie w Europie Środkowej zadbał już wcześniej sam prezydent. Jeśli celem dyplomacji francuskiej jest maksymalne osłabienie pozycji swego państwa, to trzeba przyznać, że dąży do niego z zadziwiającą konsekwencją.
Wyświetlony 10373 razy

Więcej w tej kategorii: Łańcuch lucypera »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.