wtorek, 07 grudzień 2010 14:04

Dzień kobiet, dzień mężczyzn

Napisał

ӓsmy marca to w Rosji święto na całego. Ma przegrane mąż, który nie podaruje wtedy prezentu swojej połowicy (w zależności od sytuacji materialnej: czekoladki i gazowane wino lub - zdecydowanie rzadziej, ale jednak bywa! - futro pod kolor tapicerki nowego mercedesa). Dla pamięci Międzynarodowy Dzień Kobiet, przytłaczająca bowiem większość Rosjan sądzi, że rzeczywiście świętuje go cały świat, w kalendarzach oznacza jaskrawa czerwona barwa i przeoczyć go nie sposób. Oczywiście, jest wolny od pracy.

Wojak ? men prawdziwy

Mało kto wie, że rosyjskie święto pań ma jednak swój odpowiednik potocznie zwany dniem mężczyzn. Dwudziesty trzeci lutego był dawniej świętem Armii Czerwonej (data upamiętnia jej zwycięstwo nad białymi pod Carycynem). Po rozpadzie Związku Radzieckiego zmieniono nazwę na Dzień Obrońcy Ojczyzny. Armia cieszy się ogromnym szacunkiem u Rosjan, wojskowi (czynni lub byli) stanowią swoistą kastę, w ogóle poważanie mają wszelkie służby mundurowe, poczynając od drogówki, oficjalnie noszącej dźwięczny skrót GIBDD, przez celników, policję podatkową, aż po pracowników Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Anegdoty o wojskowych są rzadkie, a jeśli pojawiają się, dotyczą zazwyczaj chorążych, konwencjonalnie uznawanych za umysłowo przyciężkich trepów, nie sięgając wyższych szarż. W każdym większym mieście istnieją i zazwyczaj prowadzą na bardzo uprzywilejowanych zasadach rozmaitą działalność gospodarczą Związki Weteranów Afganistanu. Opowieści tych, którzy wracają z Czeczenii, skupiają uwagę sąsiadów i znajomych.
Dobrym podarkiem z okazji Dnia Obrońcy Ojczyzny są komandirskije czasy, zegarek komendancki ? mechaniczny, z wyobrażonym na cyferblacie lotniskowcem bądź myśliwcem i godłem Rosji albo czerwoną gwiazdą. Trzeba go codziennie nakręcać, gwarancję ma roczną i tyle na ogół wytrzymuje. Akurat do następnego święta.

Od święta do święta

Rosjanie świętują bardzo chętnie, choć czasem nie znają przyczyn, dla których to robią. Dotyczy to zwłaszcza świąt religijnych; poziom wiedzy na ten temat jest katastrofalny. Dlatego podczas prawosławnej kolacji wigilijnej, przebiegającej zresztą w identyczny sposób jak wszystkie inne święta, włącznie z 1 maja, śpiewa się pieśni ? o trzech wesołych czołgistach, na przykład.
Dzień Obrońcy Ojczyzny właściwie wpisuje się w cały festiwal świąt, rozpoczynający się walentynkami, podczas których nie tylko młodzież bawi się na całego. Najpierw jest więc święto zakochanych, potem Rosja pije za zdrowie swoich mężczyzn, by dwa tygodnie później identycznie pić na cześć pań.

Impreza a la Russe

Święta rosyjskie mają bowiem jeden schemat. W mieszkaniu zbierają się krewni i znajomi (przeciętnych Rosjan od dziesięciu lat nie stać na zabawy w restauracjach). Na stole, bez względu na okazję, zawsze czeka rząd tych samych odświętnych zakąsek: śledź w kożuchu, czyli obłożony warstwą buraków i majonezu, tort z wątroby (warstwy biszkoptowego ciasta przełożone zmieloną wątróbką cielęcą) oraz sałatki zwane wytwornie vinegret i olive, składające się w przeważającej części z oleju słonecznikowego. Gorące, to znaczy pielmienie (pierogi z mięsem) czy bliny, pojawią się później, gdy atmosfera też się podgrzeje.
A w tym już ma swój udział alkohol. Damy piją zazwyczaj ? lub przynajmniej z początku ? wino lub piwo, panowie monopolową wódkę. I tak na końcu pojawia się samogon, przeważnie w półtoralitrowych plastikowych butelkach po wodzie mineralnej. Z reguły dobry, o mocy 60% i tani ? 2 złote za pół litra.

Alchemia bimbrownictwa

Samogon może pędzić każdy. Ułatwia to prawo, które aktualnie nie przewiduje kary za produkcjÊ bimbru na własny użytek, a jedynie za jego sprzedaż. Pomocne są także liczne poradniki, których pełno w kioskach. Większość nosi po prostu tytuł ? "Samogon". Lektura tych broszur podnosi na duchu. Otóż okazuje się, że tradycyjny rosyjski napój przy poważnym podejściu do sprawy może przewyższyć jakością najdroższe wódki gatunkowe, takie jak "Absolut" czy "Smirnoff". A pędzić można praktycznie ze wszystkiego: Rosja jest krajem rozmaitych stref klimatycznych, zatem istnieją receptury bimbru z bananów, melonów, zbóż, jarzębiny, kasztanów itd., dla mieszkańców zaś surowej Północy ? z mchu i chrobotka reniferowego. Produkcja z cukru uważana jest za zbyt drogą.
Monotonię pędzenia można urozmaicić sobie, charakteryzując samogon na koniak i gin. Lub zabarwiając na czerwono, fioletowo, a nawet na czarno. A także zadziwiając otoczenie rozmaitymi ekstrawagancjami. Na przykład "wódka egzotyczna" to taka z ogórkiem w środku, który wyrósł we wnętrzu ułożonej na grządce butelki.

(?)

Wojciech Grzelak

 

 

 

 

Wyświetlony 8070 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.