wtorek, 07 grudzień 2010 16:30

Jestem legalistą

Napisane przez

Otto von Habsburg o kryzysie Zachodu i prowokacjach XXI stulecia (w rozmowie z Carlem Gustafem Strćhmem)

? Wasza Wysokość, obchodząc w tych dniach, tak jak Pan, swoje 90. urodziny, człowiek naturalnie spogląda również wstecz. Życie Pana rozpina się pomiędzy starą monarchią a nowoczesną masową demokracją. Jak ocenia Pan rozwój demokracji masowej?

? To, co mnie niepokoi, to jest to tak zwana pokusa totalitaryzmu. Demokracja odrywa się od wyborców i choć staje się wprawdzie coraz bardziej doskonała z punktu widzenia partii, traci jednakże kontakt z bazą. Nieuniknioną konsekwencją głosowania na listy partyjne jest to, że zanikają względy osobiste, a polityka staje się kosztowna, gdyż wybory proporcjonalne są droższe niż wybory większościowe. Znałem deputowanych w Anglii, których kampania wyborcza kosztowała 60 funtów, bo po prostu byli znani. W 1995 r. doczekałem zresztą tego, że podczas dyskusji młodzi ludzie powiedzieli, że demokracja jest skorumpowana, nie funkcjonuje, że o wiele lepiej byłoby, gdyby przyszedł jakiś "silny mężczyzna" czy "silna kobieta", by robić politykę. Nam, starszym, nie można mówić takich rzeczy, ponieważ definitywnie straciliśmy potrzebę "silnych ludzi", ale dla młodzieży jest to pokusa. Inną sprawą jest głosowanie na listy. Jeżeli już raz ktoś znalazł się na liście ? to jest tam nieustannie. Czy przypomina pan sobie o francuskiej liście w wyborach do Parlamentu Europejskiego, kiedy deputowani nie wiedzieli, czy zostali wybrani z Nicei, z Bordeaux, czy z Brestu? My, niemieccy Europarlamentarzyści mieliśmy już trudności z kontaktem z wyborcami, ale pomimo wszystko jeszcze wiedzieliśmy, że reprezentujemy np. Górną Bawarię.

? Porównując polityczne osobistości okresu powojennego z dzisiejszymi, stwierdza się niejednokrotnie, że sytuacja wciąż się pogarsza. Czy podziela Pan ten punkt widzenia?

? Wielkie postaci pojawiają się tylko w momentach krytycznych. Przychodzi czas spokoju i pojawia się drugi, trzeci, czwarty garnitur. Jest to zrozumiałe, bo ludziom nie są już potrzebne wielkie osobowości, jak to ma miejsce w przypadku czasów krytycznych. Ale to ma związek z tym, co powiedziałem poprzednio. Jeszcze raz przykład z Parlamentu Europejskiego ? od 1999 r. nie mamy tam ani jednego deputowanego, któremu by wystawała z butów słoma. Przed 1999 r. było w Parlamencie jeszcze piętnastu rolników, poza tym górnicy, głównie z Anglii, a teraz już ich wszystkich nie ma. Blair "wyczyścił ich", że tak powiem, swoją "rewolucją". Zamiast tamtych mamy teraz w parlamencie przede wszystkim urzędników i nauczycieli. Podczas pierwszej kadencji miałem pierwszorzędnego kolegę, był on rzemieślnikiem, lecz pod koniec kadencji zwierzył mi się: "Mój rodzinny zakład funkcjonuje od ponad stu lat, lecz wiem, że jeśli pozwolę sobie jeszcze raz na kandydowanie, to mój zakład w następnym okresie upadnie. I co jest teraz moim obowiązkiem?". Musiałem mu odpowiedzieć: "Zakład".

? Co sądzi Pan o monarchii w dzisiejszych czasach?

? Najważniejsze jest to, co można by nazwać substancją państwa, zatem: bezpieczeństwo prawne, porządek prawny. Często mnie pytano, czy właściwie jestem republikaninem czy monarchistą. A ja nie jestem ani jednym, ani drugim ? jestem legalistą. Legalista to ten, który ujmuje się za legalnie dającą się zaakceptować formą państwa w tym czasie, w którym ta forma egzystuje. Absurdalne byłoby zatem tworzenie ruchu monarchistycznego w Szwajcarii, jak i republiki w Hiszpanii, gdyż jednakowo byłoby to szkodliwe. Nie wolno przeceniać zagadnienia formy państwa. Forma, którą można używać, zmienia się zgodnie z warunkami, i z punktu widzenia legalności każdorazowo odpowiada współczesności.

? Prócz kryzysu systemu politycznego jest również kryzys duchowy, kryzys wartości, Jak Pan to widzi?

? Istotą problemu jest to, że jeżeli Boga nie ma, to wszystko jest dozwolone. Ta niesłychana fala przestępczości, która obecnie się pojawiła, nie robi wrażenia także dlatego, że mamy kryzys wartości religijnych. Nikt już u nas nawet nie ośmiela się mówić o Bogu. Byłem niedawno w Jordanii, tam żaden polityk ? czy to z prawicy, lewicy czy z centrum ? nie ważyłby się wygłosić przemówienia, bez wcześniejszego stwierdzenia: w Imię Boga Wszechmocnego i Miłosiernego. Jeszcze w przemówieniach Bismarcka można znaleźć ledwie ustęp, gdzie nie ma mowy ani o Bogu, ani o wartościach chrześcijańskich. W dzisiejszych czasach Imię Boże zniknęło z ust partyjnych polityków i zaczęto nawet dyskutować o zaniechaniu bicia w dzwony w południe z powodu ruchu turystycznego. Natomiast w krajach muzułmańskich nawoływanie muezina rozlega się już o piątej rano.

? Przechodząc do polityki zagranicznej ? jak Pan ocenia obecną rolę Rosji?

? Uważam, że Rosja jest nadzwyczaj niebezpieczna. Należy sobie uprzytomnić, kto tam jest u władzy. Władimir Putin przez 23 lata był członkiem KGB. Oczywiście stalinowski komunizm już nie powróci, ale powróci narodowy socjalizm; naturalnie również nie taki jak za Hitlera, lecz putinowski: na zewnątrz ? polityka ekspansji, a wewnątrz ? tworzenie ostrego autorytarnego systemu.

? Czy uważa Pan, że możliwa jest w najbliższej przyszłości rosyjska zewnętrzna akcja militarna?

– Nie uważam tego za wykluczone. W Brukseli w ramach NATO jest obecnie rosyjska delegacja z wysokimi oficerami. Podczas dyskusji pewien rosyjski przedstawiciel wyjaśnił nam, że pewnego dnia Rosja ponownie odbierze sobie państwa bałtyckie. Cała akcja przy współczesnej proporcji sił trwałaby mniej więcej sześć dni. Zachód protestowałby dwa dni, potem dwa dni kierowano by sprawę do ONZ, gdzie wszystko jest dyskutowane do śmierci, a następnie ? pogodzono by się z tą sytuacją.

? Zachód jeszcze przed dwoma laty oceniał walkę Czeczeńców jako walkę wyzwoleńczą, także wtedy gdy jej metody były wątpliwe, teraz natomiast mówi o terrorystach. Czy Czeczeńcy zostali złożeni w ofierze? Czy Putinowi udało się, dzięki walce z Czeczeńcami, przeszmuglować na antyterrorystyczny front zachodni?

? Stanowisko Putina wobec Czeczenii w większości warunkowane jest wewnętrzną polityką. Nienawiść do Czeczeńców jest wśród Rosjan szeroko rozpowszechniona. Zaostrzając problem czeczeński, Putin chce osiągnąć zgodę w polityce wewnętrznej. Prócz tego dochodzi tu jeszcze amerykańska wojna z terroryzmem. Rosjanie pragną znaleźć wspólną platformę z Amerykanami. Kto ciągle przeszkadza otoczeniu Putina, zostaje mianowany terrorystą.

? Wciąż się słyszy w USA o konieczności zaatakowania Iraku. Co Pan o tym sądzi?

? Irak składa się z trzech części: na północy Kurdystan, na południu "Arabowie bagienni", a pośrodku Arabowie znad Tygrysu ? ci ostatni rządzą dzisiaj Irakiem. Obecnie są w Iraku trzy narody; dwa podporządkowane trzeciemu, który panuje. Irak nigdy nie był trwałym państwem i kiedyś nastąpi eksplozja, tylko nie może zostać błędnie zaprogramowana. Amerykanie chcą uderzyć i ustanowić rząd demokratyczny, który jednakże będzie się składał wyłącznie z oszustów!

? Co mówią na przykład Jordańczycy wobec perspektywy amerykańskiego uderzenia na Irak?

? Wcale nie są tym zachwyceni, ponieważ boją się, że doprowadzi to do pożaru. Arabia Saudyjska, która i bez tego jest państwem chwiejnym, byłaby bardzo zagrożona. Irak się rozleci, Amerykanie przywiozą emigrację iracką do kraju, ale to sami komuniści! Rozwiązaniem byłoby, żeby Kurdystan został zwrócony Turcji ? z gwarancją autonomii Kurdów. Wówczas równowaga na Bliskim Wschodzie wyglądałaby zupełnie inaczej.

(?)
Wyświetlony 11303 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.