wtorek, 07 grudzień 2010 16:33

Sąsiedzi "oswojeni" i odmienni

Napisane przez

Warto poznać opinię Górali o sąsiadach innych narodowości. Ci sąsiedzi to Cyganie i Słowacy – też od lat mieszkańcy tych ziem. Poglądy Górali na ich temat często zaskakują odrębnością od tych, jakie im się zazwyczaj przypisuje.

Kontakty z Cyganami to dla mieszkańców okolic Nowego Targu codzienność. Jak sami mówią: Cyganie tu byli od zawsze. Nazywają ich "rodowitymi" lub polskimi Cyganami, aby odróżnić od rumuńskich Cyganów, którzy od niedawna pojawili się w miastach. Podkreślają, że tutejsi Cyganie są Polakami, tzn. mają polskie obywatelstwo. Wieloletnie sąsiedztwo "oswoiło" Cyganów, ich obecność uważa się za naturalną i oczywistą.

"Cyganie mają własny świat"
Cyganie wpisali się w lokalną kulturę jako kowale, z których usług dawniej często korzystano. Tę działalność oceniano pozytywnie i każdy z naszych rozmówców, który chciał podkreślić swoje przyjazne nastawienie wobec Cyganów, przytaczał ją jako przykład.
Drugim sposobem istnienia Cyganów w góralskich wioskach jest chodzenie po prośbie. "Chodzenie" jest oceniane bardzo negatywnie: do pracy to uni som lewe. Nie chce się im robić! Ja bym se tez tak posła od chałupy do chałupy, ni! Robić cholery nie chcą!
Górale, dla których praca jest wysoko cenioną wartością, mają bardzo niewiele zrozumienia dla tych, którzy do codziennego trudu się nie garną. Żebranie było dla naszych rozmówców dowodem skrajnego upadku i bardzo pogardzanym zajęciem. O ile Cygan-kowal cieszył się szacunkiem góralskiej społeczności, żebrzące Cyganki budziły niechęć. Warto przy tym zaznaczyć, że mimo to często były wspomagane, bo jak tłumaczyła jedna z kobiet: trzeba im pomóc, wiadomo z głodu umrzeć nie mogą, jesteśmy ludźmi wierzącymi, kościół co kawałek, a tu ludzie żeby z głodu umierali, nie byłoby ładnie. Wiele naszych rozmówczyń narzekało na brak zapobiegliwości, nieoszczędność Cyganów i nieposzanowanie rzeczy, które otrzymują. Wielokrotnie opowiadano o tym, że Cyganki, obdarowane żywnością czy odzieżą, potrafią wyrzucić je za rogiem, bo uni nie jeść chcom, ino dutki (pieniądze).
Wiele osób narzekało na to, że nie chcąc dawać jałmużny, próbowali zatrudnić żebrzących Cyganów do pomocy w gospodarstwie, ale un robić nie będzie, tak mu daj pieniądze! ? mówili z oburzeniem. Właścicielka apteki w Nowym Targu zaproponowała Cygankom, które przyszły po prośbie, pozamiatanie przed sklepem i umycie okiem wystawowych; natychmiast wyszły, bo niechętne są do jakiejkolwiek pracy.
Odmienny stosunek do pracy to podstawowy powód niechęci. Drugi powód jest natury estetycznej. My, Górale, mamy pewne zalety: pracowitość i czystość. Jak przyjeżdżacie, widzicie te piękne domy, mówicie: jak tu ludzie ładnie mieszkają, a wcale nie wiecie, ile ci ludzie dali z siebie ? tłumaczył nam trzydziestoletni elektryk z Szaflar. W porównaniu z tak opisanymi Góralami Cyganie wypadają blado: im robić się nie chce i takie brudasy, takie niechluje, wszystko niszczą zaraz. Po tych słowach następują liczne przykłady, dowodzące, że sprzęty i maszyny przekazane Cyganom są bardzo szybko dewastowane, a obejścia i domy są źle utrzymane.
Kolejnym elementem negatywnego stereotypu jest odmawianie pomocy sąsiedzkiej. Wiadomo, że jak są wykopki, Cyganie znikają, a jak robota skończona zaraz chodzą [po prośbie]. Do tego wszyscy przywykli, natomiast postawa Cyganów w czasie powodzi budzi rozgoryczenie: w czasie powodzi to oni pouciekali, a nie pomogli... nic!
Zapewne wskutek takich negatywnych opinii rzadko zdarzają się małżeństwa mieszane polsko-cygańskie. Ja nie pamiętam, żeby się Polok z Cyganką ożenił ? mówiła starsza kobieta z Ludźmierza. Czasem się zdarzają sytuacje odwrotne, że dziewczyna-Góralka wychodzi za Cygana, ale to raczej jak wejdzie na taką nie bardzo dobrą drogę, no to idzie do Cyganów i czasem ją który na żonę weźmie ? dodają sześćdziesięcioletni małżonkowie z Szaflar.
Cyganie nie są dla naszych rozmówców grupą jednorodną: w Nowym Targu to są Cyganie zamożni i ludzie się do nich odnoszą z szacunkiem, bo oni żyją tak jak inni ludzie, normalnie. Ale są też w Nowym Targu, na osiedlu Świerczewskiego tacy prawdziwi Cyganie, co po wsiach chodzą po prośbie, to ich nie można traktować poważnie. Ta wypowiedź kobiety z Ludźmierza (wykształcenie półśrednie) pokazuje, że Cyganie, którzy nie żebrzą ? nie są oceniani negatywnie. Można z tego wnosić, że Cyganie pracujący jako kowale, zajmujący się handlem czy trudniący się inną pracą uważaną za uczciwą, nie są dyskredytowani tylko dlatego, że są Cyganami. Tym, co budzi niechęć i złe nastawienie, jest żebranie lub kradzież, a więc rodzaj zajęcia, a nie przynależność etniczna.
Podsumowując, warto dodać, że nawet chodzący po prośbie mogą liczyć na wyrozumiałość przywykłych do tego mieszkańców wsi, którzy tłumaczyli nam jak prawdziwi etnografowie: Cyganie muszą tak żyć, oni inną mentalność mają. Oni rozumieją po swojemu, mają własny świat. Coś takiego jak Indianie ? też im nie wolno zagrodzić, zabronić, muszą mieć własne życie. Oni mają taką kulturę.

(?)
Anna Malewska-Szałygin

Wyświetlony 7975 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.