niedziela, 19 grudzień 2010 11:21

Mity

Napisane przez

Kapitalizm, w przeciwieństwie do socjalizmu, jest systemem dynamicznym.

Ad: Mit 5

Kapitalizm, w przeciwieństwie do socjalizmu, jest systemem dynamicznym. To, że Polacy na początku swojego członkostwa w Unii Europejskiej będą mieli trudności ze znalezieniem swojej ?niszy?, swojej specjalności, nie ma znaczenia. Tylko od nas zależy, czy będziemy pracować ?u ba­uera?, czy na swoim, czy będziemy zarządzać firmami, czy nie. Szwajcarzy byli niegdyś narodem płatnych morderców oraz najemników, produkty ?made in Japan? jeszcze w późnych latach 1930. były synonimem chłamu, a Stany Zjednoczone, najbardziej uprzemysłowiony kraj świata, gros swoich dochodów w eksporcie uzyskują ze sprzedaży płodów rolnych.
Im więcej będzie wolnoś­ci gospodarczej, tym szybciej wypracujemy ową niszę. Kilka dni temu widziałem w jednym z chicagowskich sklepów żelaznych łopatę w cenie 80 dol. za sztukę (normalna łopata kosztuje od 3-6 dol.) wykonaną w Polsce, ale ta łopata była prawdziwym dziełem sztuki. W katalogu prestiżowej, nowojorskiej firmy odzieżowej ?Eddie Bauer? (nomen omen) znalazłem podkoszulki ?made in Poland? w cenie? 130 dol. za sztukę. Być może naszą specjalnością będą ?zwykłe? towary, tyle że z wysokiej półki? Rynek pokaże, w czym jesteśmy od innych lepsi, a czego powinniśmy unikać.
 
Ad Mit 8
Dlaczego ma Pan pretensje do supermarketów, a nie do ludzi, którzy w nich robią zakupy? Supermarkety są odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku i krytykowanie ich za to w piśmie takim jak ?Opcja? jest co najmniej nie na miejscu.
Opisując swoje perypetie z wiertarką, sam Pan sobie odpowiedział. Dobitniej wyrażają to zjawisko Amerykanie, mówiąc: ?You get what you paid for?, czyli masz tyle, ile zapłaciłeś. Chciał Pan mieć tanią wiertarkę, to ją Pan miał.
Jeśli ktoś kupi samochód za 100 dol., to ma samochód wartości 100 dol. To jest tylko i wyłącznie jego decyzja, nikt mu tego samochodu nie wcisnął na siłę. Chyba że do kupna takiego samochodu zmusiło go państwo, które zakazami, licencjami, wysokimi cłami może wymusić na obywatelach kupno tego, czego nie chcą, albo zabronić kupna tego, co by akurat kupić chcieli. Strona sprzedająca nie jest takiej sytuacji winna.
Pisanie o tym, że supermarkety są zwolnione z podatku jest także niestosowne. Gdyby zadał Pan sobie trud i sprawdził zapisy ustawy podatkowej, to by Pan odkrył, że supermarkety jednak podatki płacą. Ponieważ jednak zainwestowały w budowę sklepów, instalacji, infrastruktury ogromny kapitał, mają prawo ? tak jak każdy inny biznes ? do odpisów amortyzacyjnych tych wydatków. Zdarza się niekiedy, że wartość amortyzowana przekracza zobowiązania podatkowe, nie znaczy to wcale, żeby były z obowiązku płacenia podatku zwolnione. Nota bene duża część tych amortyzowanych wydatków spowodowana została nadmiernymi regulacjami, protestami grup ekologicznych oraz korupcją administracji lokalnej, która wydaje biznesom licencje i zezwolenia na działalność. Osobiście wolałbym, aby supermarkety nie płaciły podatku, gdyż dzięki niższym kosztom (podatek to duży koszt) ceny w supermarketach byłyby niższe.
To, że supermarkety kupują towar w dużych iloś­ciach, dzięki czemu kupują go po cenach niezwykle kon­kurencyjnych, także nie jest ich winą. Małe sklepy też tak mogą robić. Nie robią, bo jest to kosztowne. Za­angażowanie kapitałowe w kup­no 1 mln żarówek jest znacznie większe, niż wydatek na kupno 100 żarówek. Kapitał, jak wiemy, kosztuje, stąd supermarkety płacą cenę tej ?niskiej ceny?.
Konkludując: im supermarkety taniej towar kupią, tym taniej go sprzedadzą, to znaczy my, konsumenci mniej zań zapłacimy, i chyba o to też chodzi.
Podobnie rzeczy się ma­ją z kredytowaniem zakupu. Każdy producent skredytuje każdemu swojemu klientowi transakcję, pod warunkiem, że mu się to opłaci. Gdyby wszyscy sklepikarze Radomia kupowali towar razem, hurtowo, to być może uzyskaliby identyczne warunki, co supermarkety. Dlaczego tak nie robią? Pewnie im się to nie opłaca, albo nie mogą się porozumieć.
Natomiast zgadzam się z panem, że państwo robi wszystko, aby nam kapitalizm obrzydzić, aby utrudnić działanie konkurencji i wolnego rynku, bo tylko w ten sposób ma sposobność udowodnienia swojej rzekomej niezbędności. To państwo, a nie supermarkety zabija konkurencję, niszcząc tym samym tzw. mały handel. To państwo czyni kogoś monopolistą (vide p. Gudzowaty i jego wyłączność na dostawy gazu czy ?bezkonkurencyjna? Telekomunikacja Polska), mimo że na to swoją działalnością nie zasłużył. Najgorsze jest jednak to, że winą za taki skrzywiony stan rzeczy społeczeństwo obciąża biznes, rynek i kapitalizm. W ?dekalogu mitów? wspomniałem na ten temat dość obszernie.
 
PS. Uważam, że sensem ist­nienia pism takich, jak ?Opcja na Prawo? jest właś­nie walka z agresywną, antykapitalistyczną, promonopolistyczną rolą państwa, co przejawia się m.in. w postulacie rozdziału państwa od gospodarki.
 
Jan M. Fijor
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 5267 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.