niedziela, 19 grudzień 2010 11:22

Dziesięć najczęściej powtarzanych mitów ekonomicznych

Napisane przez

Jak zwykle, przeczytałem z uwagą Pański tekst "Dziesięć najczęściej powtarzanych mitów ekonomicznych" (Opcja..., nr 11, 2002). Oczywiście, zgadzam się prawie ze wszystkim. Wyjątki są dwa.

Szanowny Panie Redaktorze!

Jak zwykle, przeczytałem z uwagą Pański tekst ?Dziesięć najczęściej powtarzanych mitów ekonomicznych? (Opcja..., nr 11, 2002). Oczywiście, zgadzam się prawie ze wszystkim. Wyjątki są dwa.
W Micie 5 pomija Pan zagadnienie następujące: czy Polacy w międzynarodowej specjalizacji i podziale pracy najlepiej się nadają na pracowników najemnych, czyli do ?pracy u bauera?? Z Pana skrótowego przedstawienia tego problemu można wyciągnąć taki wniosek. Nie mówię, że tak nie jest. Mo­że rzeczywiście najlepsi jesteśmy w kopaniu rowów i puszkowaniu korniszonów, a nie potrafimy ani rządzić, ani zarządzać, ani być kreatywni. Jeśli tak, to trzeba się z tym pogodzić i przestać się miotać jak wesz na grzebieniu. Tylko czy tak na pewno jest, czy mieliśmy szansę to sprawdzić, na jakiej podstawie można dojść do takiego przekonania?
Podobne kłopoty są z Mi­tem 8. Oczywiście, w samej supermarketowoś­ci supermarketów nie ma nic złego. Ale, po pierwsze, nie jest prawdą, że stymulują one produkcję tańszych i lepszych produktów. Wiele produktów przez nie oferowanych jest niskiej jakości i służy tylko wygenerowaniu szybkiego kapitału obrotowego. Przykład: kupiłem w supermarkecie tanią wiertarkę. Popsuła się po 15 minutach pracy. Odnios­łem do reklamacji. Po dwóch tygodniach (w międzyczasie musiałem kupić drugą, żeby skończyć wiercenie zaczętych dziurek, nie miałem więc już pieniędzy, żeby pójść do kina, które Pan rekomenduje!) odebrałem ją z naprawy, by popracować następne 15 minut i kompletnie roztrajdaną wyrzucić do kosza, bo nie opłacało mi się trwonić więcej czasu i ener­gii na jeżdżenie z nią do naprawy. Otóż myślę, że ten przypadek ilustruje, jak supermarkety kreują złe nawyki i u producenta (wyprodukować byle co, szybko sprzedać, reklama­cja­mi się nie przejmować, bo poniżej pewnej ceny produktu nie opłaca się reklamować), i u konsumenta (?wiem, że to prawdopodobnie tandeta, ale kupię, bo ryzyko przy tak niskiej cenie jest niewielkie?), dając w zamian co najwyżej parę tysięcy miejsc pracy przy kleceniu śmieci, które powiększają już istniejące ich piramidy. Ale to jeszcze nic. Można mieć nadzieję, że klienci jednak sami z siebie zmądrzeją, kultura producenta się za jakiś czas podniesie itp. (choć uważam, że kultura jest tam, gdzie uni­ka się masowości i gigantyzmu, czyli nie w supermarketach). Bardziej zasadniczym problemem jest to, że drobny handel rzeczywiście upada.
A upada nie dlatego, że gnębią go supermarkety, jak wielu sądzi, a Pan za nimi powtarza, lecz dla­tego, że państwo znów stworzyło warunki, w których nie ma mowy o konkurencji. Jak wiadomo, supermarkety cieszyły się i cieszą ważnymi przywilejami (zwolnienia podatkowe, bezpłatne kredytowanie przez dostawców), których nie mają drobni handlarze. Za te przywileje jest odpowiedzialne państwo prowadzące okreś­loną politykę fiskalną i za­niedbujące egzekucji prawa (np. do terminowej zapłaty za dostarczony towar lub usługę). Co więcej, myślę, że państwo, a ściś­lej: rząd, większość parlamentarna, ma interes w kre­owaniu takich niesprawiedliwości! Może bowiem zawsze odwoływać się na przemian do konsumentów (?kochajcie nas, bo dajemy Wam tanio kupować?), albo do drobnych handlarzy (?widzicie, jak ci źli kapitaliści z Niemiec was wykańczają??), albo do jeszcze innych grup wyborców, dowolnie manipulując złudzeniem, że rząd robi co może, ale wola lu­du, względnie wola handlarzy, względnie prawa rynku etc. są silniejsze.
 Na pozór więc mamy tu mity, ale główny mit jest taki, że w Polsce jest wolny rynek i że jak komuś coś nie wychodzi, to sam sobie winien. Tak bywa, ale częściej jeszcze się zdarza, że nie wychodzi, bo państwu zależy na tym, żeby nie wyszło. Będę więc wdzięczny za uzupełnienie Pańskich mitów o komentarz do poruszonych tu problemów.
 
 Witold Falkowski
Warszawa
Wyświetlony 7225 razy
Więcej w tej kategorii: « Autobus z napisem "koniec" Mity »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.