niedziela, 19 grudzień 2010 11:25

Joshua Redman "Elastic"

Napisane przez

Karierę Joshuy Redmana śledzę dokładnie od momentu, gdy odbierał pierwszą nagrodę konkursu saksofonowego Instytutu Theloniousa Monka. To wyróżnienie stało się przepustką do wielkiej kariery tego znakomitego instrumenatalisty. Już w 1994 roku, po wydaniu pierwszego krążka, Redman przebojem wkroczył do kręgu najbardziej uznanych muzyków jazzowych, których kolejne płyty są znaczącym wydarzeniem w świecie jazzu.

Takim wydarzeniem jest z pewnością pojawienie się najnowszego albumu amerykańskiego saksofonisty. Nieco smaczku dodaje fakt, że po raz pierwszy Redman odrzucił konwencję akustycznego kwartetu a harmoniczną podstawą jego tria (o enigmatycznej nazwie Yaya3) stały się elektroniczne instrumenty klawiszowe.

W związku z powyższym po cichu liczyłem na to, że płyta ?Elastic? będzie taką rewolucją jak płyta ?Bitches` Brew? dla Milesa Davisa. Nic bardziej mylnego, muzyka Redmana zmieniła opakowanie, ale jej charakter pozostał praktycznie niezmieniony. Miłośnicy jazzu spod znaku ?fusion? mogą być nieco zawiedzeni. Nie znaczy to jednak, że najnowszy krążek Redmana nie wnosi niczego świeżego. Saksofonista raczy fanów jazzu rytmiką a la James Brown, w czym znakomicie towarzyszy mu młody klawiszowiec Sam Yahel. Całość dopełnia mistrz podziałów rytmicznych, znany doskonale fanom Joshuy Redmana, perkusista Brian Blade. Prawdziwym obrazoburstwem dla miłośników jazzu akustycznego będą z pewnością elektronicznie modyfikowane dźwięki saksofonu i dogrywane komputerowo chorusy.
Mimo owych ?funkowych?, niekiedy nawet jazz-rockowych klimatów koncepcja muzyczna Redmana pozostaje podobna jak na ostatnich płytach saksofonisty. Utwory przepełnione są aranżacjami i dosyć mało miejsca pozostaje na popisy improwizacyjne muzyków. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest fakt, iż płycie brakuje ekspresji, spontaniczności i owego jazzowego ?ognia?, wszechobecnego na najlepszej, moim zdaniem, płycie Redmana ? ?Spirit of the moment?. Same improwizacje są jednak najwyższych lotów. Redman po raz kolejny udowadnia, iż jest prawdziwym czarodziejem saksofonu, budującym z najdrobniejszych ostinatowych motywów kunsztowne, niekiedy wręcz ekstatyczne frazy. Popisy saksofonisty doskonale wspiera swą wirtuozerią i harmonicznym futuryz­mem Sam Yahel, pokazując tym samym, iż nie wypadł on sroce spod ogona. O tym muzyku na pewno nie raz jeszcze usłyszymy.
ów improwizacyjny niedosyt jest z pewnością łyżką dziegciu w beczce miodu. Rekompensatą był z pewnością koncert saksofonisty w warszawskim Teatrze Ro­ma. Szkoda, że płyta nie zaznacza się tak w pamięci jak inne krążki Redmana, choć perełkami są z pewnością utwory ?Molten Soul?, ?Jazz Crimes? oraz awangardowa i przepełniona alterowanymi dźwiękami kompozycja ?The Birthday Song?. Miłośników większej muzycznej swobody i funkowej ekspresji z pewnością zadowoli bardziej wydana równolegle płyta zatytułowana, nomen omen, ?Yaya3?.
 
 
Joshua Redman ? saksofony
Sam Yahel ? instrumenty klawiszowe
Brian Blade ? perkusja
gościnnie Bashiri Johnson ? instrumenty perkusyjne
 
Krzysztof Nestor Kuźnik
 
Wyświetlony 8609 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.