Wydrukuj tę stronę
niedziela, 19 grudzień 2010 11:27

Rafał Gan-Ganowicz 1932-2002

Napisane przez

26 listopada w Lublinie, na starym, jeszcze dziewiętnastowiecznym cmentarzu, przypomina­jącym wileńską Rossę, odbył się pogrzeb Rafała Gan-Ganowicza. Żegnała Go najbliższa rodzina, przyjaciele, wiele młodzieży, poczty sztandarowe...

Odprawiający Mszę św. ksiądz w pięknej homilii starał się dokończyć rozmowy, jakie prowadził z Ra­fałem. ?Kiedy byłem u Ciebie w szpitalu, zapytałem: ? Co mogę dla Ciebie zrobić? ? Ty masz się za mnie modlić!?.

Po Mszy członek Młodej Demokracji (młodzieżowego ugrupowania, z którym w Lublinie współpracował Rafał) przedstawił życiorys Zmarłego. Grób okryły wień­ce i kwiaty, m.in. od Unii Polityki Realnej. Kwiaty od Solidarności Walczącej złożyli Jadwiga Chmielowska i Pa­weł Falicki.
? Ostatnio ? wspomina Jadwiga Chmielowska ? wi­dzieliśmy się z Rafałem na Zjeździe SW w czerwcu. Już wtedy chorował, choć nic o tym nie wiedziałam. Praktycznie cały czas upły­nął nam na rozmowach. Nawet nie poszliśmy na te oficjalne przemówienia tylko dyskutowaliśmy o Polsce. Rafał bardzo zadowolony był z pobytu w Lu­b­li­nie. Mówił, że znalazł tu fantastyczną młodzież, z którą dużo pracował.
Cały czas ? kontynuuje Chmielowska ? widzę Rafała w tym parku pod Wrocławiem, gdy przy kuflu piwa dyskutowaliśmy o naszych udanych zmaganiach z Sowietami.
Zmarł na raka płuc. Mi­mo choroby do ostatnich chwil był bardzo czynny. Nie zdążył, niestety, skończyć swej nowej ksiażki o oddziałach wartowniczych.
 
Uciekinier
 
Biografia Rafała Gan-Ganowicza stanowi jakby gotowy scenariusz filmu sensacyjnego.
Osierocony został w czasie wojny (ojciec zginął w Powstaniu Warszawskim, matka ? jeszcze na początku wojny). Polska Ludowa od początku nie trafiła do przekonania nastoletniego Rafała. Z kilkoma rówieśnikami założył nielegalną grupę kolportującą podziemne ulotki i malującą antykomunistyczne napisy na murach. Gdy w czerwcu 1950 r. bezpieka wpadła na trop młodocianych konspiratorów, Rafał, ratując się przed nie­uchronnym więzieniem, ukrył się pod pociągiem i po kilkudziesięciu godzinach wysiadł w Berlinie Zachodnim.
 
Żołnierz z wyboru
 
W Berlinie wstąpił do ame­rykańskiej służby wartowniczej. Kilkanaście miesięcy później wyjechał do Francji. Zdał maturę i odbył studia oficerskie organizowane przez NATO i kurs spadochroniarski. Patent podporucznika odebrał z rąk generała Andersa. W Paryżu uczył w polskiej szkole. W 1965 roku w Brukseli zaciągnął się do wojsk Mojżesza Czombego, przywódcy Konga, który walczył z rebelią zorganizowaną przez Związek Sowiecki. Dowodził tam batalionem. Zyskał opinię jednego z najlepszych na świecie żołnierzy fortuny.
W 1967 roku, jako oficer współorganizował w Jemenie obronę przed kolejną sowiecką rewolucją.
? Jeszcze po dwudziestu latach ? mówi Romuald Lazarowicz ? gdy w swym malutkim paryskim mieszkanku Rafał z zapałem opowiadał o rozbijaniu sowieckich czołgów i strącaniu migów, widać w nim było twardego żołnierza. Z dumą demonstrował pamiątkowy pistolet z tamtej wojny.
Rafał Gan-Ganowicz całe życie starał się służyć Polsce najlepiej, jak potrafił. Ponieważ komunizm uwa­żał za największe zagrożenie dla Polski i świata, walczył z nim gdzie tylko mógł. Nie tylko zresztą bronią.
 
Działacz
 
Po powrocie do Francji zamieszkał w Paryżu. Pracował m.in. jako kierowca, elektryk, tłumacz. Działał jednocześnie w organizacjach kombatanckich. Gdy w kraju komuniści zaatakowali Solidarność, współorganizował demonstracje w jej obronie. Wspólnota ideowa i brak złudzeń co do istoty komunizmu zbliżyły Rafała do Solidarności Walczącej. Został jednym z jej zagranicznych przedstawicieli. Jego wspom­nienia, zawarte w książce ?Kondotierzy? wydanej przez SW, stały się podziemnym bestselerem. W połowie lat 80. został korespondentem Radia Wol­na Europa. Jednak jego głos zniknął z anteny tuż przed okrągłym stołem. Kłuł w oczy, gdy przyszedł czas bratania się z ko­mu­nistami.
Na stałe do Polski wrócił w 1997 roku. Z żarliwoś­cią i pasją poznawał teraz ojczyz­nę ? wcześniej nie miał przecież ku temu okazji.
Osiadł w Lublinie, którego atmosferą się zachwycał i gdzie pomagał najmłodszemu pokoleniu odnaleźć ?Pogodne Dzieciństwo? (tak nazywa się jego fundacja). Młodość jego same­go nie była ani pogodna, ani łatwa.
Wyświetlony 11534 razy

Najnowsze od

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.