niedziela, 19 grudzień 2010 11:29

Cywilizacje się zderzają

Napisane przez

Małe mieszkanko Kazimierza Janusza przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. To tutaj zbierał się komitet redakcyjny "Opinii" - podziemnego pis­ma wydawanego przez Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO). We wtorki i piątki było tłumnie i gwarno, wielu ludzi nocowało, a żona dla wszystkich przygotowywała gar grochówki. Przybywali korespondenci zagraniczni. Potem był stan wojenny i internowanie. To już historia. Teraz, na emeryturze, Kazimierz Janusz może w spokoju oddawać się pasji życia: studiom nad Rosją. Bo, jego zdaniem, nie można zrozumieć wymowy dziejów bez zrozumienia fenomenu rosyjskiego, dlaczego doszło do rewolucji 1917 roku.

Pan Kazimierz przerzuca karteczki, dziesiątki, setki karteczek. Na każdej z nich notatka-felieton. Z takich króciutkich felietonów składać się będzie jego nowa książka na temat Rosji. Poprzednia ? Konfrontacje. Rosja ? Zachód. Zderzenie dwóch cywilizacji ? została wydana w latach 70., w podziemiu. Była to pierwsza książka drugiego obiegu podpisana własnym nazwiskiem, a nie pseudonimem. Autor zadedykował ją ludziom stratowanym przez historię.

Rosji sowieckiej już nie ma, ale książka nie straciła na aktualności, gdyż ciągle borykamy się z problemem współistnienia różnych cywi­lizacji. Kazimierz Janusz sfor­mułował trzy zasady: [1] w sto­sunkach między cywilizacjami powinna obowiązywać równoprawność i wzajemność; [2] żadna cywilizacja nie ma prawa do rozszerzania swych wpływów metodą siły; [3] każda cywilizacja ma prawo do integralności.
? Po 11 września w USA odczuwam gorzką satysfakcję, zawsze bowiem twierdziłem, że cywilizacje się zderzają ? powiada. Ale je­go prawdziwa fascynacja to historia Rosji: ? Jeśli rewolucja była monstrualną ekspresją wybuchowego ładunku, to ładunek ten miał niejeden lont, a ich początki historia umieściła w różnych dniach, miesiącach, latach. Który więc moment dziejowy przesądził, że wybuch rosyjskiego tajfunu stał się nieodwołalny? Rozumiem, że samobójstwo popełniają pojedynczy ludzie, ale żeby cały naród? Bo czym, jak nie samobójstwem były stalinowskie mordy i niszczenie przez system komunistyczny własnego społeczeństwa?
Trudno powiedzieć skąd się wzięło u Janusza zafascynowanie rosyjskim fenomenem. Może wpłynął na to fakt, że jego rodzina pochodzi ze wschodniej Polski, a brat matki w czasie wojny został wraz z rodziną wywieziony w głąb Rosji i przeszedł całą gehennę Polaków, którzy wyszli później z gen. Andersem. Chyba cu­dem wszyscy ocaleli. Duszę buntownika odziedziczył może po dziadku, Pawle Poniatowskim, który, sam nie ziemianin, uczestniczył w ziemiańskim spisku antyrosyjskim w 1900 r. w okolicach Nałęczowa. Tak jak in­ni, został ukarany, gdy spisek wykryto. Skazano go na cztery lata ?posielenija? w Tule. Ojca i brata pana Ka­zimierza wcielono przymusowo do carskiego wojska.
 
Zdeterminowany opozycjonista
 
Wspomniane Konfrontacje... zaczął pisać w 1970 r., ale to mu nie wystarczało. Chciał działać. Gdy w 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników (KOR), pan Kazimierz podczas spotkania z Janem Józefem Lipskim zgłosił chęć pomocy i zaproponował swoje uczestnictwo. Oferta nie została przyjęta, bo ? jak powiedział Lipski ? KOR miałby zbyt wielu członków, a przez to byłby mniej sprawny (potem jednak przyjęto kilka osób). Wtedy Janusz zwrócił się do tych, którzy później stali się założycielami ROPCiO. Przyjęto go, był jedną z kilkunastu osób, które podpisały deklarację założycielską ugrupowania. Postawiło sobie ono za cel suwerenność Polski, czyli wyzwolenia jej spod sowieckiej okupacji, nie wierzyło natomiast w możliwość ulepszenia komunizmu ani nadania mu ?ludzkiej twarzy?.
? Spokojny, zrównoważony charakter Kazimierza napełniał innych zaufaniem, dodawał im sił ? wspomina jego żona, Teresa. ? Przy nim przestałam się bać. Zdumiewało mnie, z jaką determinacją działał w opozycji, znosił przesłuchania, rewizje i telefoniczne podsłuchy. Ma w sobie wewnętrzny spokój i niespożyty optymizm oraz tak potrzebny w wielu sytuacjach dystans i opanowanie.
Pani Teresa jest fi­lologiem. Po raz pierw­szy spot­kali się w czerwcu 1979 r. na placu Zwycięstwa (obecnie Piłsudskiego). Ślub wzięli w 1984 r. ? Musiało się to stać w roku orwellowskim, jak przystało na opozycjonistę ? komentuje pan Kazimierz.
Gdy zaangażował się w działalność ROPCiO, był już opozycyjnym wygą. W odróżnieniu od młodszych kolegów ? studentów, pracowników naukowych, literatów ? należał do pokolenia, które na własnej skórze poznało, czym jest stalinowski komunizm. Ponad sześć lat spędził w więzieniach (m.in. we Wronkach i Strzelcach Opolskich). Dlatego, że marzyła mu się zorganizowana opozycja: kiedy w 1947 r. rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej, związał się z gru­pą starszych AK-owców, która właśnie zakładała podziemną strukturę na wzór okupacyjnych. Ale nie zdążono nawet wymyślić dla niej nazwy ? została wykryta. Janusza skazano na piętnaś­cie lat więzienia. Paradoksalnie był z tego powodu szczęśliwy, bo jako oskarżony o szpiegostwo, spodziewał się kary śmierci. ? Przyjąłem ten wyrok z prawdziwą radością ? mówi.
(?)
 
Magorzata Kosewska
Wyświetlony 8443 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.