niedziela, 19 grudzień 2010 11:30

Ostatnia krucjata XX wieku

Napisane przez

Podejrzewam. że zdecydowana większość studentów historii, zapytana o osobę Leona Degrelle czy Dywizję "Walonia" pokręci bezradnie głową, nie mówiąc już o zwykłych zjadaczach chleba, karmionych papką lewicowych mediów od świtu do zmierzchu. Postać Degrelle´a jest w naszym kraju praktycznie nieznana, a jeżeli już, to jako "faszystowski polityk belgijski", wyklęty przez naród, kolaborant hitlerowski walczący w szeregach Waffen SS, wreszcie skazany in absetnia na karę śmierci we włas­nym kraju. Tyle demoliberalnej propagandy.

Tym bardziej powinien cieszyć fakt, iż staraniem krakowskiego wydawnictwa ?Arkadiusz Wingert? ukazała się ostatnio na naszym rynku wydawniczym monu­mentalna książka Degrelle´a ?Front wschodni?, bę­dąca jedną z najciekawszych monografii wojennych, jaką miałem okazję kiedykolwiek czytać. Jest ona utrzymana w duchu namiętnej narracji bohatera, który przedstawia w niej swoją walkę w szeregach Waffen SS, jako belgijski ochotnik, dowódca i uczestnik niebotycznych walk na froncie wschodnim. Jak trafnie zauważył w posłowiu Paweł Wieczorkiewicz, jest to spowiedź ideowca, który z niczego się nie tłumaczy i nie poczuwa się do konieczności ekspiacji za swe uczynki, a jeżeli czegoś żałuje, to jedynie klęski sprawy o którą walczył. Na tym polega wielkość tej his­torii.

?Front wschodni? to książka, którą czyta się z pasją, czytelnik po chwili za­głębienia się w daleki świat stepów ukraińskich, kotła w Czerkasach czy krwawych walk nad Dnieprem, zacznie się utożsamiać z bohaterem walk o Europę wolną od bolszewickiego barbarzyństwa. Trudno nazwać tę pozycję obiektywną, Degrelle nie kryje swojej wrogości do komunizmu, z pogardą opisuje dzicz tatarskich, azjatyckich hord ze znamieniem czerwonej gwiazdy na piersi, jednocześnie nie unika gloryfikacji swoich przyjaciół broni. Ale przecież dla nas, ludzi skrajnej prawicy obiektywizm nie jest żadną cnotą, a subiektywizm występkiem. Niewątpliwie ?Front wschodni? to pasjonujący opis heroicznych walk ludzi, którzy ze swej nieskalanej wiary złożyli ofiarę własnej młodości, krwi, poświęcenia i życia. Próżno dziś szukać takich ludzi we współczesnym świecie.
Degrelle pisze: spoglądałem w czyste oczy moich żołnierzy, obmyte poświęceniem. Czułem, jak spływa ku mnie krystaliczny dar ich idealizmu. Z mo­jej strony ofiarowałem im wszystko, co płonęło w mym sercu (...) Niegdyś wiedliśmy życie banalne, zbrukane rezygnacjami na rzecz codziennych potrzeb. Front pozwolił nam poczuć smak wyrzeczeń. Byliśmy pozbawieni jakiejkolwiek nienawiści i pożądania. Ujarzmiliśmy nasze ciała, zabiliśmy nasze am­bicje, oczyściliśmy i spo­tęgo­waliśmy nasz dar. Śmierć nie budziła już lę­ku. Czytając tę niesamowitą historię, odbiorca dozna wrażenia, iż tylko cud pozwolił przeżyć autorowi cztery lata na froncie wschodnim, wyjść cało z kilkudziesięciu walk wręcz, przetrwać ostrzały artylerii sowieckiej w okopach przy 55 stopniach mrozu, wreszcie uniknąć szykan ze strony aliantów, uciekając w maju 1945 roku z Norwegii samolotem do neutralnej politycznie Hiszpanii, gdzie udało mu się uzyskać status azylanta. Degrelle przeżył, aby bronić honoru swych żołnierzy, aby świat dowiedział się o bohaterstwie żołnierzy dywizji ?Walonia?, aby przelać na papier wspomnienia z wojny, którą jak sam powiedział przeklną tysiące razy. Życie nie oszczędziło mu jednak cierpienia i upokorzeń ze strony zwycięzców. Dowódca belgijskich ochotników lakonicznie streszcza swój ideowy wybór: Wyruszając na front wschodni chcieliśmy spełnić obowiązek Europejczyka i chrześcijanina. Chrześcijanina, a nie germanofila, który jak tysiące jego towarzyszy broni z całej Europy pragnęli walczyć nie dla Rzeszy, lecz aby zniszczyć zło, które opętało wschodnią część kontynentu na prawie pół wieku. Degrelle na kartach swej wojennej epopei stwierdza: przyszłość pójdzie dalej niż ta rehabilitacja. Nie tylko złoży hołd bohaterstwu żołnierzy z frontu wschodniego, lecz również przyzna, że mieli rację: że mieli rację w sensie negatywnym, bo bolszewizm jest końcem wszelkich wartości; że mieli rację w sensie pozytywnym, gdyż zjednoczona duchowo Europa, dla której walczyli, jest jedyną możliwością przeżycia starego, wspaniałego kontynentu, przystani ła­godności i ludzkiego zapału, kontynentu, który jednak został podzielony, rozdrobniony i śmiertelnie rozdarty.
Dzięki niezwykłemu talentowi pisarskiemu autora ?Front wschodni? ma og­romną wartość literacką. Z kart książki wyłania się obraz dwóch światów walczących ze sobą: my, biali chrześcijanie kontra czerwoni azjaci. Jest to niewątpliwe pewne uproszczenie, gdyż trudno III Rzeszy przypisać cechy obrońców cywilizacji europejskiej, lecz narrator nie popada w bezkrytyczny opis rzeczywistości. Wypomina dowództwu niemieckiemu, podłe decyzje, które licznych ochotników belgijskich, bez żadnego przeszkolenia wysyłały na front, o cofnięcie, których musiał dramatycznie walczyć ze sztabem dowodzenia. Nie skąpi też słów potępienia dla bezmyślnych rozkazów generałów niemieckich, których celem było niemożliwe do wykonania utrzymanie pozycje na linii frontu, za cenę życia tysięcy niewinnych istnień.
Książka Degrelle´a w Bel­gii znalazła się na indeksie, jej kolportaż był prawnie zakazany z sankcjami więzienia. Jej powojenne wydanie w Szwajcarii zostało w całości skonfiskowane i zniszczone na prośbę władz belgijskich. Nie mówiąc już o losie, jaki czekał w powojennej rzeczywis­tości walońskich ochotników i ich rodziny pozostałe przy życiu. Demokratyczny świat nie skąpił im prześladowań, wyroków śmierci i tortur. Brat Degrelle?a, apolityczny aptekarz został zwy­czajnie rozstrzelany przez ko­munis­tycznych partyzantów.
Dowódca dywizji ?Walonia? skończył swą niezwykłą opowieść w grudniu 1945, leżąc w wojskowym szpitalu malowniczego miasta San Sebastian w Hiszpanii. Warto zacytować jej ostatnie przesłanie: Wynieśliśmy naszą młodość ponad ziemskie poniżenie ku pełnej ofierze. Walczyliśmy za Europę, jej wiarę i cywilizację. Dotarliśmy do kresu wytrzymałości i po­święcenia. Wcześniej czy później Europa i świat będą musiały uznać słuszność naszej sprawy i nieskalaną czystość naszego daru. Bo nienawiść umiera, umiera przygnieciona ciężarem swej głupoty i pod­łości. A chwała jest wieczna, a my żyliśmy w chwale. Czytając epopeję Degrelle?a, mamy przed sobą ?owoc zakazany? przez świat demokracji i praw człowieka, epopeję, po przeczytaniu której zapłonie dusza każdego prawicowego radykała.
 
Łukasz Kluska
 
 
Leon Degrelle, ?Front wschodni?, wyd. Arkadiusz Wingert, Kraków 2002, ss. 388
Wyświetlony 6334 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.