niedziela, 19 grudzień 2010 12:31

Polskie szanse w 1939 r.

Napisane przez

Pragnę dodać nowy wątek do fascynującego cyklu artykułów Dariusza Ratajczaka, Eugeniusza Świtalskiego i Artura Adamskiego. Ponad wszelką wątpliwość temat naszych szans i możliwości politycznego manewru w 1939 roku wart jest dyskusji i analizy.

Autorzy znakomitych wypowiedzi nie uwzględnili w nich faktu, że ewentu­alny związek z Niemcami mógłby być niewykonalny z dość podstawowej przyczyny. By­ły nią niemal powszechne i utrzymującesię przez długie lata antyniemieckie na­stroje społeczeństwa Drugiej Rzeczypospolitej. Była ona państwem wprawdzie nie w pełni demokratycznym, jej władze musiały się jednak
liczyć z opinią publiczną ? zwłaszcza w przypadku reorientacji tak radykalnej, jak porzucenie sojusznika francuskiego na rzecz hitlerowskich Niemiec. Już wiele miesięcy przed wybuchem wojny w prasie pojawiały się opinie na temat strategii związanych ze spodziewanym konfliktem. Na przykład pomysł skupienia obrony na linii Wisły spotkał się z powszechną i stanowczą krytyką, gdyż oznaczał oddanie bez większego oporu zbyt dużej części kraju. Dość głośną w późniejszym czasie koncepcję uniknięcia wojny poprzez związek z Niemcami (głoszoną, głównie przez wybitnego publicystę Stanisława Studnickiego) już w zarodku zakrzyczano, nie szczędząc inwektyw, wśród których ,,kapitu!anctwo? i ?zdrada? należały do łagodniejszych.

Nie wiem, w jak dużym stopniu na faktach opierają się opinie pana Eugeniusza Świtalskiego, w myśl których przedwojenna Polska miała ambitne plany mocarstwowe. Ich przejawem musiałaby być odpowiednia doktryna obronna. Ta zaś znalazłaby swoje odbicie w ofensywnym charakterze armii Drugiej Rzeczypospolitej. A charakter i struktura przedwojennego Wojska Polskiego na pewno nie wskazywały na mocarstwowe zapędy. Dominowała piechota, która ? na wzór francuskiej w latach 1914-1918 ? miała stawić skuteczny opór w okopach. Wojska pancerne ogranicza­ły się do dwóch ledwie brygad. Głównym przeznaczeniem posiadanych w 1939 r. bombowców miało być zniszczenie przepraw na Odrze, by utrudnić pochód niemieckich wojsk. Jak wiadomo ? to zadanie też było ponad siły. Obronny charakter miała także większość naszej artylerii. Dopiero naciski Francji doprowadziły do zakupu moździerzy kalibru 220 mm. Miały one służyć do zniszczenia umocnień w Prusach Wschodnich w celu dokonania jakiejkolwiek ofensywy przeciw Niemcom, jeżeli prowadziliby oni wojnę na zachodzie Europy. Istniał co prawda ambitny plan rozbudowy sił zbrojnych: miały być one wyposażone m.in. w większą liczbę czołgów, do marynarki wojennej trafić miały krążowniki, liczba niszczycieli w ciągu kilku lat miała wzros­nąć aż do dwunastu. Wszystko to jednak tylko założenia. W rzeczywistości nasza flota mogła realizować mocarstwowe cele co najwyżej wobec małych państw bałtyckich. Jak wiadomo ? w 1939 r. posiadała tylko pięć dużych jednostek nawodnych.
Bardzo liczę na to, że dyskusja nad przełomowymi momentami w naszych dziejachbędzie na łamach ?Op­cji na Prawo? kontynuowana. Może taka wymiana informacji, poglądów i refleksji korzystnie wpłynie na nasze przyszłe, strategiczne wybory.
 
Paweł Ślęzak
Wyświetlony 5268 razy

Najnowsze od Paweł Ślęzak

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.