niedziela, 19 grudzień 2010 12:32

Zapomniane rocznice

Napisane przez

Wiele krajów dużych i małych ma za patronów swoich świąt godnych pamięci bohaterów, wielkie wydarzenia i zwycięskie bitwy, ale tylko tyranie - bandziorów, zdrady i rzezie.

Gdy oczy wielu osób jeszcze skierowane są w stronę Moskwy, gdzie po kilku dniach okupacji odbito ponad 700 zakładników, uwięzionych przez czeczeńskich bojowników, nie pamięta się zapewne o rocznicach dwóch tragedii, które były udziałem Polaków.

Pierwsza wydarzyła się 390 lat temu ? 7 listopada 1612 r., druga zaś 208 lat temu ? 4 listopada 1794 r. W pierwszym ze wspomnianych wydarzeń wojska moskiewskie wymordowały ponad 150 jeńców, a w drugim ? 6000 niewinnych cywilów. I próżno było w prasie oraz informacjach radiowych i telewizyjnych z tych dni szukać choćby wspomnienia o tych datach.
Ranek 7 listopada 1612 roku był pogodny, acz mroźnawy. Załoga Kremla pod dowództwem pułkownika Michała Strusia, nie mogąc liczyć na jakąkolwiek odsiecz ze strony wojsk polskich hetmana Jana Karola Chodkiewicza, po 14 miesiącach oblężenia porozumiała się z oblegającymi wojskami moskiewskimi i powstańcami, złożonymi z mieszkańców miasta, w sprawie poddania się. W myśl umowy rozejmowej załoga twierdzy, oddawszy broń, mogła wyjść i ?udać się, gdzie się im żywnie podoba?. Taka formuła była najczęściej używanym w ówczesnych czasach zwro­tem przy aktach kapitulacyjnych. Nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, aby jeńców zamykać w obozach. Czasami w przypadku wojsk zaciężnych, składających się z jednostek ?obcego autoramentu? ich przedstawiciele musieli składać pisemne deklaracje, że w przyszłości nie będą walczyli przeciwko woj­skom, które je uwalniają. Słowo honoru wystarczało. Więziono tylko co znaczniejszych dowódców, którzy mo­gli zostać wykupieni z niewoli lub też wracali z tejże po podpisaniu traktatu rozejmowego lub pokojowego, zawieranego między wal­czącymi stronami.
Tak się jednak nie stało. Polacy zostali otoczeni przez rozwścieczoną ludność i obdarci z resztek łachmanów, które mieli na sobie, a następnie rozsiekani na oczach wojsk moskiewskich, które własnym honorem gwarantowały im nietykalność!
Co więcej, na cześć tego ?chwalebnego? wydarzenia, ustanowiono w tym dniu (od panowania cara Piotra I) świę­to wojska rosyjskiego, kul­tywowane aż do rewolty bolszewickiej 1917 roku, która wybuchła właśnie akurat w 305. rocznicę pamiętnych wydarzeń w Moskwie. Po upadku Związku Sowieckiego w 1991 roku, świętu 7 listopada przywrócono ich wcześniejszego patrona, czyli armię rosyjską. A obecnie (od 1997 r.) jest to święto Tradycji i Pojednania.
(?)
 
Radosław Kieryłowicz
Wyświetlony 3641 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.