Wydrukuj tę stronę
niedziela, 19 grudzień 2010 16:26

O Józefie - rządcy Egiptu

Napisane przez

Historię Józefa w Egipcie znam tylko w naświetleniu dostępnym poprzez Biblię (i to w brzmieniu polskim – nie rozumiem języka hebrajskiego, aby wychwycić niuanse ewentualnie ginące w przekładach).

 Dlatego kontrargumenty przeciwko polemice pana Grzegorza Ziółkowskiego będę czerpał tylko z polskiego tłumaczenia Pisma Świętego.

1. Przyznaję rację mojemu Adwersarzowi o tyle, że Biblia nie mówi o tym, jakoby Józef ?musiał pod przymusem? zabierać chłopom zboże. Więcej, Biblia nie mówi także, jakoby on to robił. Jest mowa tylko o ?gromadzeniu? zboża w miastach. A nawet jeszcze więcej, pewna niejednoznaczność w tekście biblijnym pozwala na taką interpretację, jaką przedstawia pan Ziółkowski. Józef podczas udzielania rady faraonowi najpierw mówi o ?zebraniu piątej części urodzajów? (por.: ?Księgę Rodzaju?, 41:34), a zaraz dalej ? o ?nagromadzeniu wszelkiej żywności [...] do rozporządzenia faraona jako zaopatrzenie dla miast? (por.: ?Księgę Rodzaju?, 41:35). Opis tego, jak to biblijny Józef, po ustanowieniu go rządcą Egiptu, realizował swój projekt (por.: ?Księgę Rodzaju?, 41:47-49), już nie mówi o ?zebraniu piątej części?, a tylko o ?gromadzeniu wszelkiej żywności? (por.: ?Księgę Rodzaju?, 41:48). A zatem można to rozumieć tak, że zbierano całe zboże, a owa ?jedna piąta? była podatkiem uiszczanym w naturze ? właśnie w zbożu ? na utrzymanie tej machiny administracyjnej, zajmującej się gromadzeniem, przechowywaniem, a następnie ? udostępnianiem zboża ludności. 
Chłopom natomiast wystawiał pod przyjęte zboże depozyt, np. zbożowy...
Nie wiem, czy dobrze rozumiem słowo ?depozyt? w powyższym zastosowaniu (dotychczas myślałem, że ?depozytem? jest to, co jest przechowywane, zaś temu, od którego przyjęło się coś w depozyt, można i należy ?wystawić? np. ?kwit depozytowy? ? w ówczesnych warunkach byłby to jakiś przedmiot oznaczający ilość przyjętego zboża). Natomiast na pewno nie mogło być tak, że odbierano całe zboże i przechowywano je do końca ?siedmiu lat obfitości?, bo w takim razie chłopi egipscy umarliby z głodu już wtedy, przed nadejściem siedmiu lat nieurodzaju. Tak więc per saldo zabierano nie całe produkowane zboże. Nie wiem, niestety, jaki procent produkcji bieżącej można było odbierać bez obawy, że głód uległby przyspieszeniu, a nie oddaleniu. Może właśnie jednak dwadzieścia?
Nie umiem powiedzieć, czy źródła pozabiblijne potwierdzają (czy też nie potwierdzają) istnienie owego ?systemu depozytowego?. Jeśli jednak było tak, jak pisze mój szanowny Adwersarz, tzn. jeśli część zboża konfiskowano od razu podczas przyjmowania go ? właśnie na poczet kosztów owego przechowywania, to potem, w czasie klęski nieurodzaju, tamtejsi chłopi (czyli zapewne znaczna większość ludności Egiptu) płacili za ?przechowywanie? powtórnie, bowiem Biblia powiada, że ?Józef [...] sprzedawał zboże Egipcjanom? (?Ks. Rodzaju? 41:56). Należy domniemywać, że przynajmniej w tym drugim wypadku potrzebujący płacili już nie zbożem (skąd mieliby je mieć, a zresztą po co płacić zbożem za zboże?), ale pieniędzmi (por.: ?Księgę Rodzaju? 47:14).
2. Przypuszczalnie chłopi mogli za pomocą takich depozytów nabywać różnorodne towary, czyli je konsumować ponad miarę...
Zgadzam się: ?przypuszczalnie chłopi mogli? tak czynić, czyli użytkować nie odebraną im część zboża (podobnie jak my możemy tę część naszych pieniędzy, której nie zabiera nam państwo w postaci podatków, wydawać nieroztropnie) przeznaczać na zbytki. Jednak o ukaraniu wydziedziczeniem opis biblijny (por.: ?Księgę Rodzaju? 47:15-21.23) nie mówi, ale powiada tylko, że ludność Egiptu poczuła się zmuszona do sprzedania swojego mienia i w końcu siebie faraonowi (państwu) w zamian za możność nabywania zboża.
3. Państwo powinno dbać przede wszystkim o właściwe przechowywanie podstawowych surowców...
Ogólnie zgadzam się z tym. Państwo powinno dbać o to, aby istniały ?strategiczne zapasy? (tak to się obecnie nazywa) pewnych ważnych towarów, zwłaszcza nośników energii na wypadek jakiejś nadzwyczajnej sytuacji. Czy finansowanie tego powinno być dokonywane poprzez podatek w naturze, i to uiszczany porcjami tego towaru, który jest przedmiotem danego przechowywania? Myślę że nie, ale to jest już w zasadzie zupełnie osobny, czysto techniczny temat...
Jeszcze inny fragment historii Józefa w Egipcie sugeruje, że państwo egipskie jednak od początku owych czternastu lat (dwa szczególne siedmiolecia), i jeszcze długo potem, zabierało (nie ma tam mowy o ?kupowaniu? przez państwo, lecz o ?oddawaniu?, a więc o daninie, o podatku) po prostu jedną piątą (a nie całość) produkowanego zboża (por.: ?Księgę Rodzaju?, 47:24-26). Dlatego myślę, że rację ma p. Stanisław Michalkiewicz, interpretując pomysł Józefa jako nałożenie nowego (bo jakieś inne musiały już istnieć, skoro istniało państwo egipskie!) podatku na Egipcjan.
Czy ów autor (tzn. S.M.) ma rację także w tym, że prawdopodobnie to nie sen faraona przyczynił się do projektu Józefa, lecz na odwrót ? to właśnie raczej etatystyczny projekt rządcy Józefa spowodował siedmioletnią klęskę głodu? Na pierwszy rzut oka nasuwa się spostrzeżenie, że ? przynajmniej z punktu widzenia wiary religijnej (tej wypływającej z Biblii) ? nie godzi się tak mówić. Jeżeli Bóg istnieje, jeżeli zesłał ostrzegawcze sny na faraona i jeżeli udzielił Józefowi daru tłumaczenia snów, to Stanisław Michalkiewicz w tej części swojej interpretacji nie może mieć racji! Ale... Biblia zawiera opisy wiele zdarzeń, w których Naród Wybrany dopuszcza się wobec innych (a także wobec siebie!) postępków podobnie ? albo jeszcze bardziej ? nagannych niż upaństwowienie ludności Egiptu. We wszystkich tych przypadkach owe niecne postępki mają sankcję pochodzącą od Boga, a przynajmniej od Mojżesza. Chyba nie ryzykuje się błędu, przypuszczając, że owa sankcja została im dopisana post factum; dzisiaj to się nazywa ?dorabianiem ideologii do niegodziwego postępowania?. Podobnie mogło być też z etatystycznym projektem Józefa w Egipcie. Moje ?makabryczne przypuszczenie?, zawarte w tekście ?Warto czytać Biblię?, zostało również zainspirowane sugestią p. Stanisława Michalkiewicza, znajdującą się w jego felietonie ?Niewolnicy faraona? (pierwodruk ? tygodnik ?Najwyższy Czas!? nr 40(79) z 5 października 1991 r.). Przepisy podatkowe, nałożone przez Józefa, przetrwały (jak mówi ?Księga Rodzaju? 47:26) znacznie dłużej niż przez czas owych czternastu szczególnych lat, co mogło wynikać z politycznej rachuby, a nie z troski Opatrzności o ludność Egiptu. Nic dziwnego, że rządy Józefa mogły tak bardzo źle zapisać się w pamięci mieszkańców tego kraju, iż nawet po upływie trzech pokoleń (Mojżesz był prawnukiem Lewiego, Józefowego brata!) powstała wtedy niechęć doprowadziła innego faraona do realizowania opóźnionej zemsty pod postacią pomysłu ?Holocaustu? na Izraelitach (por.: ?Księgę Wyjścia?, 2:8-22).
Przy sposobności prostuję inną nieścisłość, zawartą na końcu tekstu ?Warto czytać Biblię?. Pierwotną wersję tego (i innych odcinków cyklu ?Niech ONI...?) pisałem w sierpniu 2001 r., ale wskutek mojego niedopatrzenia zabrakło tam poprawki w informacji o 10. rocznicy śmierci Michała Falzmanna, który umarł w 1991 r., toteż w bieżącym (2002) roku minęła już jedenasta rocznica tego smutnego zdarzenia.
 
Antoni Kosiba
Wyświetlony 9810 razy
Antoni Kosiba

Najnowsze od Antoni Kosiba

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.