niedziela, 19 grudzień 2010 17:06

Dziesięć najczęściej powtarzanych mitów ekonomicznych

Napisane przez

Mit 1. Istnieją dwie ekonomie ? liberalna i postępowa, rynkowa oraz sterowana. Zawiodła jedna, należy ją zmienić na drugą, i vice versa. Rezultat takiego wyboru nie ma znaczenia, gdyż stan gospodarki zależy głównie od intencji, uczciwości, wiedzy i rzetelności rządzących nią polityków.

Ekonomia to ? cytuję za klasykami ? nauka o sposobach dysponowania zasobami występującymi w niedoborze, mającymi przy tym alternatywne wykorzystanie. Bez względu na preferencje gospodarcze polityków, czy to liberalne czy postępowe, majątek kraju ? jako całość ? pozostaje bez zmian. Tym, co ulega zmianie, jest jedynie sposób wykorzystania go. Państwo ma tendencję do wspierania podmiotów ?słabszych? kosztem ?silniejszych? (których wspierać nie trzeba), co prowadzi do wzmocnienia tych pierwszych kosztem drugich. Proces taki nazywany bywa ?sprawiedliwością społeczną?, choć znacznie trafniejszą nazwą jest tu ?niegospodarność?. W jej rezultacie ?zasoby? znajdujące się rękach podmiotów ?silniejszych? ekonomicznie, a więc takich, które gospodarniej nimi rozporządzają, zostają przekazane do dyspozycji podmiotów ?słabszych?, a więc takich, które sobie dotąd z gospodarowaniem zasobami nie dawały rady. Prowadzi to do marnotrawstwa, które jest odczuwane przez gospodarkę, czyli przez cały naród. PRL upadł, ponieważ zbyt duża część majątku narodowego znalazła się w rękach podmiotów marnotrawnych.
 
Mit 2. Nadprodukcja to w kapitalizmie zjawisko nieuchronne. Tak uważa zarówno ?ulica?, wielu ludzi mediów, znaczna część akademików i politycy, z chłopskimi na czele. To z winy rzekomej nadprodukcji rolnicy nie mogą sprzedać swoich produktów, w związku z czym konieczna jest interwencja państwa, które ma obowiązek ?nadprodukcję? tę wykupić.
Nadprodukcja dotknęła też górnictwo, które nie jest w stanie sprzedać wydobytego przez siebie węgla, dlatego trzeba je dotować.
W rzeczywistości ?obiektywna? nadprodukcja, rozumiana jako wyprodukowanie ?za dużej w stosunku do populacji? ilości towarów, nie istnieje. Jest to wyłącznie zjawisko cenowe. Rolnicy nie mogą sprzedać wyprodukowanej przez siebie żywności, gdyż jest ona za droga. Najlepszy dowód to ostatni konflikt w ramach koalicji, dotyczący zniesienia ceł na dostawy żywności z Węgier, która jest tańsza! Przy niższych cenach żywności (ale i innych towarów chronionych dotąd przez państwo) okazałoby się, że jest jej w Polsce za mało.
 
Mit 3. Nie ma kapitalizmu bez bezrobocia. Bezrobocie jest szczególnym przykładem ?nadprodukcji?, stąd traktowane jest również jako zjawisko systemowe. ?Nie ma kapitalizmu bez bezrobocia? ? tłumaczy chłopom działacz ?ludowy? z tytułem doktora nauk ekonomicznych.
Tymczasem bezrobocie jest formą nadprodukcji siły roboczej. Innymi słowy jest to jej nadwyżka w stosunku do potrzeb spowodowana nie przez system, lecz przez zbyt wysoką cenę. Wystarczy obniżyć cenę siły roboczej, czyli koszty pracy, takie jak przymusowe urlopy, zasiłki, ubezpieczenia, gwarancje zatrudnienia, ustawowe płace minimalne czy naciski związków zawodowych, a bezrobocie zniknie. Najlepszy dowód to to, że mimo pozostawania bez pracy trzech milionów Polaków zatrudnienie znajduje kilkaset tysięcy Ukraińców, Białorusinów, Wietnamczyków etc. Na wolnym rynku gospodarny przedsiębiorca dąży do maksymalizacji produkcji, przy jednoczesnej minimalizacji zatrudnienia ? w tym rozumieniu bezrobocie jest nieodłączne od gospodarności.
 
Mit 4. Kapitaliści podnoszą ceny, ponieważ są chciwi. Gdyby tak było, gdyby każdy biznesmen mógł podnieść cenę do dowolnego poziomu, nie byłoby kryzysów, bankructw, bezrobocia. Wystarczyłoby, że Elektrim czy Mostostal podniosłyby ceny swoich usług parokrotnie, a ochroniłyby się przed groźbą upadłości. W gospodarce rynkowej biznes nie ma mocy ustalania cen, robi to za niego rynek. Jeśli kapitalista podniesie cenę powyżej akceptacji rynku (czyli nas, konsumentów), wówczas pójdzie z torbami, chyba że przyjdzie mu w sukurs państwo, ale o tym w kolejnych mitach.
 
Mit 5. Zachód wykupuje polski przemysł, aby go następnie unicestwić, a w miejsce towarów krajowych sprzedawać produkty swoje, czyli zagraniczne. Gdyby tak było, Polacy pozostaliby bez pracy, a tym samym bez pieniędzy. Czym by zatem płacili za dobra, którymi Zachód ma nas zalać? Każdy naród ma swoją specjalność, w której jest lepszy niż inne, bądź którą mu się bardziej od innych narodów opłaca wykonywać. Szwajcarzy potrafią uprawiać ogórki, ale znacznie korzystniej jest im produkować zegarki, zostawiając ogórki innym. W ten sposób jedni są potrzebni drugim.
 
Jan M. Fijor
Wyświetlony 5037 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.