niedziela, 19 grudzień 2010 20:58

Na czym polega patriotyzm dnia dzisiejszego?

Napisane przez

Gdzieś w początkach lutego usłyszałem przypadkowo w programie III Polskiego Radia rozmowę z naszym radcą handlowym w Libanie. Kraj u nas mało znany, a jeśli już, to ze strony wojny domowej, zamachów bombowych i filmów ociekających krwią wiernych i niewiernych. Nadstawiłem ucha i... coś nowego, ba! - sensacyjnego!. Zapowiedziano konferencję na temat możliwości robienia interesów z tym krajem. Wojna, bomby, krew, a on powiada, że można robić interesy? W dodatku z tak niepozornym krajem bez ropy?

Poszedłem. Nie tyle z dziennikarskiego obowiązku, co z ciekawości. Jaki interes można tam zrobić i co trzeba zaryzykować, żeby wyjść na swoje? Wystąpił konsul Libanu w Polsce, był ktoś z Ministerstwa Gospodarki, parę osób z branży ekonomicznej, ale dopiero gdy nasz libański radca handlowy, Adam Gniewecki, zabrał głos, szemrząca dotąd z cicha sala ? jak trzeba swoje odsiedzieć, to trzeba sobie umilać czas rozmówkami z sąsiadami ? zupełnie zamilkła. Liban. Terra, nieco incognita, nabrała kolorów.

Zaszumiało morze, palmy i cedry. Zapachniało górskim śniegiem, pomarańczami i... wonią pieniądza, robionego tam przez innych. Prochu nie było czuć, bomby nie huczały. Razem z radcą salka ubolewała nad naszą tam handlową prawie nieobecnością, zazdrościła innym (choćby Czechom, Węgrom) obrotów handlowych idących w setki milionów dolarów i więcej (przy naszych symbolicznych, skromniutkich obrotach) oraz z niedowierzaniem słuchała o konkretyzujących się już planach stworzenia w Bejrucie okna wystawowego i handlowego naszej gospodarki: Stałej Polskiej Ekspozycji Handlowej (SPEH).
Owszem, w Berlinie, Brukseli, Chicago ? ale w Bejrucie? A tak. Zdaniem radcy, Liban to trampolina i pomost do rynków, gospodarczo zapomnianego przez nas ostatnio, całego Bliskiego Wschodu. Ale i w samym Libanie można robić dobre interesy. Świetny pomysł ? pochwalili w kuluarach uczestnicy i rozeszli się w nastroju podszytego niedowierzaniem, optymizmu.
W dzień czy dwa później, skacząc po kanałach telewizyjnych, znowu ujrzałem radcę Gnieweckiego, przekonującego telewidzów do robienia interesów na Bliskim Wschodzie.
Byłbym zapomniał o sprawie, ale w miesiąc później, w jakimś dzienniku ogłoszenie i znowu zapowiedź w III programie PR. Następna konferencja handlowa o Libanie i Bliskim Wschodzie. To jakaś przemyślana akcja! Tym razem sala była wypełniona ponad setką osób. Ambasador Syrii, konsul Libanu, doradca premiera ... i jak poprzednio, sala cichnie, gdy nasz libański radca handlowy zaczyna mówić. Występuje też prezes firmy, prowadzącej sprawy ze strony polskiej. W przerwie, udaje mi się porozmawiać chwilę z ?okupowanym? przez przedsiębiorców, radcą: ? Tak, sprawa Stałej Polskiej Ekspozycji Handlowej w Bejrucie konkretyzuje się. Będzie wkrótce realizowana. Przez kogo? Jest strona polska i partner libański, jest znakomity lokal...
Wygląda na to, że rzecz chyba ma ręce i nogi, a przede wszystkim głowę. Zaczyna być zrozumiały upór przekonywania naszych handlowców do odkrywania nowych terenów ekspansji. Może istotnie, w egzotycznym Bejrucie powstanie twardy, stały polski przyczółek.
Nieco później, w lipcu, wiadomość z ?polskiej strony wiodącej?, bo tak nazwano Polską Organizację Handlową ? firmę prowadzącą sprawy Stałej Polskiej Ekspozycji Handlowej w Bejrucie: ? Tak, SPEH już działa. Od 24 czerwca. Niedawno przedstawiciele POH wrócili z Libanu.
Uszom trudno uwierzyć. Nigdzie żadnych informacji w głównych programach informacyjnych telewizji i radia. Powódź na Kaukazie; trener Engel na bruku, a trener Boniek bierze się do pracy; na temat Bliskiego Wschodu wypowiedzi Busha, Arafata, Szarona i zdjęcia czołgów, kawiarni zniszczonych wybuchami bomb, gniewne okrzyki i wymachiwania flagami oraz bronią, ale o tym, że Polacy zrobili w tym rejonie coś pożytecznego ? nic! Cisza!
Zrobili! Były trudności? Były. Jak mogło nie być przy tak nowatorskim przedsięwzięciu? Kto to wymyślił? Radca handlowy z Libanu. Pracował nad tym od dłuższego czasu. Opracował koncepcję, szukał partnerów w Kraju i w Libanie. Z nami zaczął rozmowy pod koniec zeszłego roku. Stworzył Statut. Można zobaczyć? Można wziąć.
Rozmowy na ten temat radca Adam Gniewecki rozpoczął w końcu zeszłego roku. Przekonał do pomysłu i do kampanii informacyjnej w Polsce. U nas niewiele się wie o tym jak i czy handlować z Bliskim Wschodem. Pojechano dwukrotnie do Libanu. Połknięto haczyk.
Stała Polska Ekspozycja Handlowa w Libanie to nazwa robocza, związana z pomysłem, który w dyskusjach i próbach przeszedł wiele zmian. Wystawa obecnie nazywa się w Libanie Offre Commerciale Polonaise, czyli Polska Oferta Handlowa. Uczestniczy w niej w tej chwili 20 naszych firm. Następne mile widziane ? wszystkie branże. Zapisy trwają permanentnie. Umiejscowiona jest w eleganckim, znanym w całym Libanie, budynku w centrum Bejrutu. Nie ma ograniczeń czasowych. Jeśli uzyska powodzenie handlowe, będzie trwała i rozwijała się. Ma rezerwy powierzchni i chętnych do współpracy Libańczyków. Ma promieniować naszym eksportem nie tylko na Liban, ale na cały region. Ma swoje libańskie i polskie strony internetowe oraz system promocyjny. Już rysują się pierwsze zamówienia.
Mówią, że radca Gniewecki nie wierzy w ?monofoniczną? promocję. Dlatego wraz z towarami, ekspozycja będzie promować (już promuje) nasz kraj, jego kulturę i sztukę. Koncerty, wernisaże, wystawy, informacja o Polsce, jej urokach turystycznych i dorobku. Podobno polscy archeolodzy mają w Libanie osiągnięcia, dla których popularyzacji znajdzie się też miejsce. Wystawa wspomaga miejscową Polonię (jest jej nieco) i liczy na jej pomoc ? w pomieszczeniach Offre Commerciale Polonaise Polonia znalazła miejsce dla swych spotkań. Wystawa zaś liczy na pomoc promocyjną i poparcie ze strony osiadłych w Libanie Polaków.
Dobrze pomyślane. Miejsce promocji naszych towarów, kultury i polskości w Bejrucie. Utworzone pracą i wiarą firm polskich i libańskich. Oparte, na pomyśle i upartej działalności urzędnika ?na państwowym?. Tacy jeszcze są? Widocznie tak. Oby jak najwięcej takich, którzy są nie tyle ?na państwowym?, ile myślą w kategoriach interesów państwa.
Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 6252 razy
Więcej w tej kategorii: « Lenin na Galapagos Czarna apokalipsa »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.