niedziela, 19 grudzień 2010 21:20

W demokracji jak raju...

Napisane przez

Z rozmów z zaprzyjaźnionymi czytelnikami zorientowałam się, że wyniki badań, które popularyzuję na łamach "Opcji", są dla nich niekiedy zaskakujące i poruszające. Czemu? Otóż dlatego, że badania prowadzone były w powiecie nowotarskim, dotyczyły Górali, o których mamy pewne wyobrażenia i - jak się okazuje - jesteśmy do nich bardzo przywiązani.

Współcześnie zapewne nie do końca zgodzimy się z Oskarem Kolbergiem, który pisał o Góralach w XXXXIV tomie DWOK: arcytwory Boże: ludzie łagodni, dobrzy, uprzejmi, chętni, uczciwi, nie tak jak ich malowano: dzicy i szorstcy. Nawet jeśli powstrzymamy się od tak entuzjastycznej oceny, nasze mniemania dotyczące Podhalan opisują ich jako bardziej niezależnych, przedsiębiorczych, a przede wszystkim w mniejszym stopniu skażonych komunizmem niż mieszkańcy innych regionów Polski. Góral i homo sovieticus to przeciwne bieguny. Na potwierdzenie tej tezy możemy przytoczyć argumenty: na Podhalu nie było PGR-ów, Górale zawsze pracowali na swoim, od kilku pokoleń wyjeżdżali do Ameryki, gdzie spotykali się z gospodarką wolnorynkową i świetnie sobie w niej radzili. Wszystko to prawda, ale nie zapominajmy, że w Nowym Targu, od 1955 roku istniał zakład obuwniczy ?Podhale? zatrudniający do 7 tysięcy pracowników. Działało też wiele mniejszych zakładów produkcyjnych, jak choćby wytwórnia nart w Szaflarach. Ponieważ górskie gospodarstwa nigdy nie zapewniały bogactwa, poszukiwano zatrudnienia w okolicznych przedsiębiorstwach produkcyjnych.

 
Niekoniecznie arcytwory Boże
Choć to niezbyt pasuje do stereotypu, większość Górali stała się w czasach PRL chłoporobotnikami. W zakładach przemysłowych zetknęli się z opieką socjalną i indoktrynacją socjalistyczną, z wieloma czynnikami, które miały wpływ na mentalność Polaków, zarówno tych mieszkających na Ziemiach Odzyskanych, jak tych z Podhala. Można się na to obruszyć, że pomimo wszystko Podhale wciąż jest najbardziej prawicowym elektoratem. Owszem, relatywnie te kilka procent więcej głosuje na partie zwane prawicowymi, ale warto dostrzec, że około 30% głosuje na SLD.
Warto uświadomić sobie, że obraz Górala ? gorliwego katolika, prawicowca, niezależnego przedsiębiorcy, ceniącego ponad wszystko wolność jest jedynie stereotypem, jak się potocznie mówi ? mitem, ukształtowanym głównie przez krakowską (a także warszawską) inteligencję od Stanisława Witkiewicza począwszy, a na ks. Józefie Tishnerze skończywszy. Oczywiście, w stereotypie jest ziarno prawdy. Rozmowy o polityce na rynku w Nowym Targu są zupełnie inne niż we wsi popegeerowskiej na Mazurach, (gdzie prowadziłam badania w latach 1993-1997). Nie należy jednak mieszkańców Podhala zbytnio idealizować, a wszystkim mocno przywiązanym do ?harnasiowego? stereotypu Górala polecam książkę Antoniego Kroha Sklep potrzeb kulturalnych, opublikowaną przez wydawnictwo Prószyński w Warszawie w 2000 r.
Wracając do tematu zapowiedzianego w tytule, warto zauważyć, że od wieków poszukiwano idealnego sposobu organizacji społeczności ludzkich. Po latach rozważań teoretycznych i doświadczeń historycznych uznano, że odpowiedź znamy ? idealną formą rządów jest demokracja. Jak rozumiem, właśnie to spostrzeżenie miał na myśli Francis Fukuyama, wieszcząc koniec historii. Czym zatem jest demokracja?
Potocznie zwykle wychodzimy od greckiego źródłosłowu i mówimy: ?rządy ludu?. Filozofowie i politolodzy definiowali ten rodzaj ustroju politycznego na wiele sposobów, zależnie od czasów i miejsca, w których przyszło im żyć. Wyróżniali też wiele odmian demokracji. Nie zagłębiając się w te rozważania, by nie zanudzić czytelników, wypada przytoczyć chyba najogólniejszą definicję autorstwa Roberta Dahla, który uważa, że demokracja to unikalny proces zbiorowego podejmowania decyzji, w którym wszyscy mają być traktowani jako politycznie równi, (...) [zaś] żadna grupa nie jest na tyle bardziej kompetentna, aby pozwolić jej sprawować władzę nad całością. Tak opisują demokrację teoretycy. A jak to pojęcie jest rozumiane przez ludzi mniej wykształconych, którzy nie zajmują się definiowaniem pojęć i rozstrzyganiem problemów filozoficznych?
 
?Prawdziwa demokracja?
Rozmowy prowadzone z mieszkańcami powiatu Nowy Targ w latach 1999-2000 dają ? niekiedy zaskakującą ? odpowiedź na to pytanie. Po pierwsze Górale rozróżniają ?prawdziwą demokrację? i polską demokrację. ?Prawdziwa demokracja? panuje w krajach, w których ludzie żyją dostatnio: ? To w Ameryce jest według Pana demokracja? ? Paani! Inny kraj! Wieżowce, eleganckie ulice, Murzyni odpieprzeni, plaża, Hawaje ? to jest demokracja!
Ten fragment rozmowy dobrze wprowadza w specyfikę znaczeń pojęcia ?demokracja?. Podstawowym desygnatem jest zamożność: ?w prawdziwej demokracji? ludziom dobrze się powodzi: stać ich na dom, samochód, wakacje, odpoczynek. Każdy ma dobrze płatną pracę i stać go zaspokojenie potrzeb rodziny i to z nadwyżką. Nie musi kłopotać się, żeby starczyło do pierwszego, żeby mieć pieniądze na leki i na kształcenie dzieci. Tym bardziej, że dobrobyt nie jest udziałem wyłącznie indywidualnych obywateli, bogate są gminy, miasta, a także państwo. Prawdziwie demokratyczne państwo jest zasobne. Stać je na darmową opiekę medyczną dla obywateli, na zasiłki dla bezrobotnych, na pomoc najuboższym: ? W Ameryce Murzyni leżą i ktoś im płaci za to. Nic nie robią, a im płacą ? to demokracja! Mimo takich, nieco szokujących przykładów jasne jest, że dobrobyt ?prawdziwych demokracji? pochodzi z pracy. Dla naszych rozmówców oczywiste jest, że w państwie demokratycznym nie ma problemów z pracą i każdy kto chce pracować znajdzie zatrudnienie, ich własne doświadczenia utwierdzają ich w tym przekonaniu.
?Prawdziwa demokracja? zapewne jest marzeniem, snem o krainie dobrobytu. Jest to jednak kraina bardzo wyraźnie umiejscowiona. W naszych rozmowach mnóstwo było opisów odwołujących się do osobistych doświadczeń rozmówcy. Wiele góralskich rodzin od pokoleń wyjeżdża do pracy w Ameryce, wielu z nich jeździ do Niemiec najmować się do prac sezonowych. Opowiadają o swoich obserwacjach i uważają, że ?prawdziwa demokracja? tam właśnie jest realizowana w pełni. Tam ludzie żyją dostatnio, każdy może pracować (skoro przyjezdni z Polski szybko znajdują zatrudnienie), a w razie trudności życiowych można liczyć na opiekę państwa.
 
Anna Malewska-Szałygin
Wyświetlony 9682 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.