Wydrukuj tę stronę
wtorek, 21 grudzień 2010 14:51

Jesteśmy monarchistami idei, a nie osoby

Napisane przez

Rozmowa z dr. Arturem Górskim, prezesem Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego

 
- Jakie były początki monarchizmu polskiego po II wojnie światowej?
- Mogę mówić jedynie o wznowieniu działalności Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, który został reaktywowany m.in. z mojej inicjatywy. Doszło do tego na przełomie lat 1987-88, a zatem w ostatnich latach władzy komunistycznej. W tym czasie grupa młodych osób, licealistów i studentów, spotykała się w kościele św. Andrzeja Boboli przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie.
Prowadzono zażarte dyskusje polityczne i samokształceniowe, ideowo-polityczne. Z tego grona wywodzą się założyciele Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że integralny konserwatyzm jest nam najbliższy. Czytając różne lektury, natrafiliśmy na cytat Hieronima hr. Tarnowskiego, jednego z założycieli przedwojennego Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego: "Nie można być jednocześnie konserwatystą i republikaninem". Te słowa skierowały nas do dalszych poszukiwań, do dalszych rozważań. A że radykalizm i ideowość są typowe w młodym wieku, więc nie licząc się z socjalistyczną rzeczywistością, stwierdziliśmy - w myśl tego cytatu - że nie możemy być konserwatystami, nie będąc monarchistami. Nasz konserwatyzm musiał implikować monarchizm. Taki właśnie był początek odrodzenia idei i środowiska monarchistycznego we współczesnej Polsce. Spotkanie założycielskie, wznowienie Klubu Zachowawczo- Monarchistycznego odbyło się zaś 7 marca 1988 r. w domu moich rodziców.
- Do której z tradycji monarchistycznych w Polsce, tradycji Królestwa Polskiego, zalicza się Klub Zachowawczo-Monarchistyczny?
- Już sama nazwa Klubu wskazuje, że jest to kontynuacja przedwojennego stowarzyszenia, założonego przez Hieronima hr. Tarnowskiego, Konstantego hr. Broel-Platera i dr Kazimierza Morawskiego. ówczesny Klub miał swoje wcześniejsze korzenie w Stronnictwie Zachowawczym. To byli ludzie, którzy reprezentowali ortodoksyjny konserwatyzm, tradycjonalizm. Nie godzili się oni z zastaną rzeczywistością demokratyczno-liberalną i socjalistyczną. Kilka lat temu syn Hieronima hr. Tarnowskiego, Stanisław hr. Tarnowski, przekazał nam prawo do kontynuacji przedwojennego Klubu Zachowawczo- Monarchistycznego, w tym prawo do nazwy. Jesteśmy więc kontynuacją KZM, działającego od roku 1926.
Jeżeli chodzi o tradycje monarchii, to, oczywiście,każdy z członków Klubu ma swoje sympatie. Jedni preferują tradycje dynastii Jagiellonów, rozwoju państwa imperialnego, inni wolą monarchię piastowską - patrymonialną, następni z kolei nawiązują do poszczególnych królów (np. do Stefana Batorego lub Jana III Sobieskiego). Zasadniczo można powiedzieć, że większość członków Klubu to przeciwnicy oświeconego absolutyzmu jako niezgodnego z rodzimą tradycją, bazującego na filozofii, która jest nam obca.
Z drugiej strony, monarchia parlamentarna też nam raczej nie odpowiada. Dla większości z nas ideałem władcy jest Kazimierz Jegiellończyk, w którym połączone są harmonijnie cechy dwóch epok: patrymonialnej i imperialnej. Przy czym jego osoba skupia najlepsze wzorce średniowiecza. Oczywiście, możemy odwoływać się do przeszłości tylko jako do podstawy historycznej, do wzorca odniesienia. Nie chcemy i nie możemy restaurować przeszłości w tym kształcie, w jakim ona wówczas istniała. Dotyczy to dziejów Polski i monarchizmu polskiego sprzed II wojny światowej i przeszłości jeszcze dalszej. Uważamy, że trzeba się uczyć historii, trzeba wyciągać wnioski z przeszłych wydarzeń i starać się nie popełniać tych samych błędów oraz zaszczepiać dobre wzorce i rozwiązania, które się sprawdziły. Należy przy tym uwzględniać współczesne realia i obecne możliwości. Zawsze podkreślamy, że jesteśmy monarchistami idei, a nie osoby czy dynastii. Chcemy przywrócić zasady, a nie sztuczne formy, żywcem przeniesione z przeszłości.
- Jakie są związki monarchizmu z chrześcijaństwem, z katolicyzmem?
- Dla członków Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego są to związki ścisłe, z tego powodu, że większość z nas to katolicy-tradycjonaliści. Wielu z nas uczęszcza na Mszę św. rytu trydenckiego, część sympatyzuje z Bractwem św. Piotra. Monarchiści w polskiej tradycji są przeważnie katolikami, może z wyjątkiem tych, którzy są jednocześnie konserwatystami. Polska tradycja jest tradycją monarchii katolickiej. Jest to po prostu naturalne. Zawsze podkreślam w rozmowach z innymi osobami, że tym się różni król jako władca od prezydenta, że prezydent może - lecz nie musi - realizować plan Boży na ziemi, król zaś w sposób świadomy, wyniesiony na tron przez Boga i będący pomazańcem, oddaje się świadomie na służbę Bogu. Oczywiście, król, jak każdy inny człowiek, jest również grzesznikiem. I nie zawsze jest w stanie realizować plan Boży. Różnicę między królem a prezydentem jako głową państwa najlepiej uzmysłowić sobie, odpowiadając na pytanie: ilu w dziejach Europy mamy świętych królów i królowych, a ilu prezydentów? Żaden prezydent nie został wyniesiony na ołtarze.
- Czy monarchiści polscy utrzymują kontakty międzynarodowe z pokrewnymi organizacjami rojalistyczno-konserwatywnymi?
- Utrzymujemy bliskie kontakty międzynarodowe już od roku 1990. W tym roku zorganizowaliśmy pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej Europejski Kongres Monarchistyczny. Na Kongres przyjechali przedstawiciele organizacji i ruchów monarchistycznych z: Węgier, Bułgarii, Rosji, Wielkiej Brytanii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Od tego czasu z większością z tych organizacji utrzymujemy bliskie kontakty. Szczególnie ożywione stosunki łączą nas z Ligą Monarchistyczną z Wielkiej Brytanii - najliczniejszą i najpoważniejszą organizacją rojalistyczną, działającą na wszystkich kontynentach (Commonwealth). Mamy też bardzo dobre kontakty z monarchistami Korony Czeskiej, z Legitymistami francuskimi i hiszpańskimi Karlistami.
Staramy się utrzymywać stosunki z organizacjami monarchistycznymi, pomimo pewnych zaszłości historycznych. Trudno blisko współpracować z monarchistami rosyjskimi i niemieckimi, którzy odwołują się do tradycji imperialnych swoich krajów. Nasze kontakty z nimi nie mogą być bardzo przyjazne. Z drugiej strony, wszystkie organizacje monarchistyczne na świecie mają świadomość słabości całego ruchu monarchistycznego. I stąd w tych kontaktach "zapomina się" o konfliktach z przeszłości, o pewnych drzazgach, które boleśnie tkwią w pamięci. Międzynarodowy ruch monarchistyczny jest więc ruchem ponad podziałami, ponad zaszłościami historycznymi.
Poza tym niektóre organizacje monarchistyczne, w tym Klub Zachowawczo-Monarchistyczny, dążą do restauracji monarchii. Inne z kolei funkcjonują w monarchiach (np. Karliści hiszpańscy czy Jakobici szkoccy). Bardzo ważne są też dla wielu organizacji podstawy ideowe - np. w przypadku rojalistów hiszpańskich i francuskich trwanie przy zasadzie, że monarchia musi być katolicka. Ponieważ w Polsce nie mamy legitymistycznych pretendentów do tronu, to najbliższe nam są organizacje ideowe, a nie wyłącznie skupione wokół osób, koncentrujące się na pretendentach.
- Które polskie tradycje monarchistyczne są najbardziej godne przedstawienia na forum międzynarodowym?
- Zależy to od tego, jak będziemy spoglądać na przyszłość Państwa Polskiego. Monarchiści-narodowcy najchętniej odwołują się do tradycji Królestwa Polskiego Piastów i chętnie przywitaliby pretendenta własnego, polskiego, jako wyraz niezależności naszego państwa. Ale jeżeli chodzi o aspekt międzynarodowy, to - niezależnie od naszych sympatii czy antypatii wobec Unii Europejskiej - bezwzględnie idea integracji europejskiej, wielkiej Europy, wymaga dopełnienia ideą mocarstwową - cesarstwa. My, jako Polacy, tu możemy wnieść ideę jagiellońską, czyli projekt skupienia wielu narodów pod berłem jednego władcy.
- ... czyli tradycję Rzeczypospolitej Obojga Narodów?
- ...Rzeczypospolitej Obojga, właściwie Trojga Narodów. Wiemy, że narodów tych było więcej. Ponadto Jagiellonowie panowali w Czechach i na Węgrzech. Ta tradycja władzy imperialnej w Europie Środkowej jest po dziś dzień silna. Myślę, że do tej tradycji w procesie jednoczenia się Europy możemy się śmiało odwoływać. Jeśli miałby natomiast nastąpić zmierzch państw narodowych w zjednoczonej Europie, w co osobiście nie wierzę, to dobrym pomysłem byłoby odnowienie chrześcijańskiego cesarstwa europejskiego, odwołującego się do idei Christianis i do tradycji Karola Wielkiego. Myślę, że monarchiści polscy mogliby się zgodzić na odnowienie tej tradycji. Ale musiałoby to być cesarstwo katolickie, a nie liberalno-demokratyczne. Uważamy, że ważna jest tu i forma i treść, ale treść jest ważniejsza.
Rozmawiał: Jacek B. Bińkowski
Wyświetlony 9204 razy
Jacek B. Bińkowski

Najnowsze od Jacek B. Bińkowski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.