wtorek, 21 grudzień 2010 14:58

Podlasie - polski orient

Napisane przez

Kraina po prostu historyczna. Według Jerzego Giedroycia - jedyny zachowany do dzisiaj fragment Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Mieszanina kultur, religii i narodowości. Region bardzo ciekawy pod względem historycznym, turystycznym i kulturowym, jednak pomimo tych zalet mało znany w Polsce. Zapraszam do lektury o pasjonujących Kresach...

 
Na Podlasiu od wieków ścierały się wpływy wielu państw i kultur. Granicę województwa określono w 1569 r. (Unia Lubelska), a nazwę tłumaczy się dwojako: pierwsza wersja głosi, że jako kraina leżąca wśród lasów została nazwana pod-lasem, a następnie Podlasiem. Druga - iż nazwa wywodzi się z ruskiego słowa Podlasze - co znaczy: ziemie należące do polskiego obszaru i będące pod Lachami (Polakami).
Poczynając od XI wieku, region często zmieniał przynależność państwową, podlegając Rusi Kijowskiej, a później księstwu wołyńskiemu. W XIII wieku dostał się pod władzę Litwy, następnie książąt mazowieckich, a po Unii Lubelskiej wszedł w skład Korony. W czasie rozbiorów Podlasie podzielono między Prusy i Austrię. W 1807 r. jego część przeszła do zaboru rosyjskiego; pozostałą w 1809 r. włączono do Księstwa Warszawskiego. Po 1830 r. car zlikwidował autonomię Królestwa Polskiego i region wraz z większością kraju wcielono do Rosji. W 1918 r. wrócił do macierzy, a w latach 1939-1941 aż po linię Bugu i Pisy zagarnął go Związek Sowiecki.
Na skutek burzliwej historii Nizina Północnopodlaska to najbardziej zróżnicowany region w Polsce pod względem pochodzenia ludności. Od wieków zamieszkiwali tu: Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Rosjanie, Cyganie, Tatarzy, Żydzi, Niemcy. Mniejszości narodowe stworzyły na tym terenie wspaniałą kulturę, która stanowi wielką atrakcję turystyczną.
Najliczniejszą grupę stanowią Białorusini, których liczbę szacuje się na 200 tys. W przeważającej większości są to wyznawcy prawosławia - wyznania chrześcijańskiego powstałego w IX w., które ostatecznie oddzieliło się od Rzymu w 1054 r. (gdy papież Leon IX wykluczył z Kościoła patriarchę Konstantynopola Michała Cerulariusza).
Ciekawych miejsc związanych z prawosławiem jest na Podlasiu mnóstwo. Spróbuję wymienić kilka najbardziej interesujących (wybór będzie subiektywny):
Święta góra Grabarka (wkoło Siemiatycz) - najważniejsze sanktuarium polskiego prawosławia. Tradycja głosi, że w czasie najazdu tatarskiego w XIII w. schronili się tu mnisi z klasztoru w Mielniku. Postawili małą kapliczkę, którą w XIX w. rozbudowano jako cerkiew Przemienienia Pańskiego.
Góra Grabarka jest miejscem pielgrzymek od 1710 r. Wówczas jeden z okolicznych mieszkańców doznał objawienia - wszyscy, którzy dotrą w to miejsce, zostaną uratowani od epidemii cholery. Legenda głosi, że tak się stało. Od wieków tradycja pielgrzymowania nie zmieniła się. Pielgrzymi w podzięce, lub jako pokutę, własnoręcznie wykonują krzyże, które wnoszą na górę i wbijają w ziemię w pobliżu cerkwi. Zachowały się jeszcze ubiegłowieczne krzyże, na których można przeczytać epitafia pisane cyrylicą. Wzgórze jest integralną częścią żeńskiego monasteru,założonego w 1947 r. Zabudowania, przeważnie drewniane, wyróżniają się staroruską architekturą.
Klasztor w Supraślu - monaster założony w 1500 r. dzięki fundacji Aleksandra Chodkiewicza. Wyrazem stale rosnącej pozycji było podniesienie go do rangi Ławry (katedry) w 1582 r. Najciekawszy obiekt to restaurowana właśnie murowana obronna cerkiew z 1503 r.
Cerkwie i klasztory w miejscowościach: Hajnówka (największa cerkiew w Polsce), Białowieża (1889 r.), Siemiatycze (1866 r.), Drohiczyn (XVII w.), Krynki (1864 r.).
Gródek k. Białegostoku - godna uwagi cerkiew, wprawdzie "zaledwie" 60-letnia, ale z bardzo ciekawym wnętrzem. Polecam szczególnie niedzielne nabożeństwa - chór jest po prostu doskonały. Gródek to interesujące miejsce również ze względu na malowniczo położony zalew, ale główną atrakcją jest Festiwal Muzyki Młodej Białorusi "Basowiszcza", odbywający się 14-15 lipca. Coroczna impreza odbywa się na leśnej polanie obok uroczyska Boryk od 1989 r. Jedynym warunkiem uczestnictwa jest prezentacja utworów w języku białoruskim. Pierwszego dnia występują zespoły ludowe, natomiast drugi dzień można określić tylko jednym słowem - Jarocin. Ten sam klimat i kilka tysięcy rozbawionych młodych ludzi. Oczywiście jest to "dzień rocka" i tu organizatorzy robią wyjątek. Co roku, oprócz wykonawców śpiewających po białorusku występuje polska gwiazda (w latach poprzednich m.in. Kult, Blenders, Acid Drinkers). Wszystko to za darmo. Jeśli macie namiot i wolny czas - serdecznie polecam.
 Na obszarze Podlasia stosunki polsko-białoruskie to złożony problem. W przeważającej większości sąsiedzi odnoszą się do siebie serdecznie i tolerancyjnie. Częste są mieszane małżeństwa oraz wspólne obchodzenie świąt katolickich i prawosławnych. Różnica między świętami wynosi 14 dni, a wynika ze średniowiecznej reformy kalendarza - przejścia z juliańskiego na gregoriański. Ponieważ doba ziemska nie wynosi dokładnie 24 h, lecz o kilka sekund mniej, po tysiącu latach okazało się, że historia "zgubiła" dwa tygodnie. Reforma papieża Grzegorza XIII doprowadziła do wyrównania tej nieścisłości, ale nie uznał jej patriarcha Konstantynopola. Tak więc prawosławni używają kalendarza juliańskiego, co "pozwala" mieszanym rodzinom na podwójne świętowanie. Rekordziści zaczynają w katolickie Boże Narodzenie. Później przychodzi Sylwester, 7 stycznia prawosławne Boże Narodzenie i 14 stycznia juliański Nowy Rok. Dla miłośników biesiadowania nie ma nic piękniejszego.
Niestety, dużo gorzej wyglądają oficjalne stosunki między organizacjami i partiami politycznymi. Zaczęło się od sporu między białostockimi kuriami: katolicką i prawosławną o klasztor w Supraślu. Jak wiadomo, wybudowali go prawosławni na początku XVI wieku. Jednak wskutek zawirowań historycznych, klasztor przez pewien czas znalazł się w rękach Kościoła unickiego (greckokatolickiego). Na tej podstawie w 1990 r. katolicki biskup Szymecki wystąpił do państwa o zwrot tegoż klasztoru. Oświadczył publicznie, że argumentem przemawiającym za tym, aby ławrę supraską przekazać katolikom, jest fakt, iż przed rokiem 1989 Białorusinów w Polsce... nie było. Po tej wypowiedzi wybuchł skandal, który obił się o mury Watykanu. Papież Jan Paweł II osobiście nakazał zwrot klasztoru prawosławnym. Niestety, słowa biskupa wynikają ze stereotypu tworzonego przez kilkadziesiąt lat przez komunistów. Jak twierdzi Jan Maksymiuk - intelektualista i tłumacz (przełożył na białoruski m.in. "Ulissesa" Joyce’a) - Białorusin funkcjonował przez lata jako ciemniak w łapciach z łyka i zgrzebnej koszuli. A kultura białoruska kojarzyła się co najwyżej z ludową przyśpiewką i pędzeniem samogonu.
Sokrat Janowicz, znakomity pisarz mieszkający w Krynkach, piszący po białorusku, zauważył, że mało kto zastanawia się nad tym, dlaczego ktoś mówi po białorusku, posyła dzieci do szkół z białoruskim językiem nauczania i chodzi do cerkwi. Ostatnio doszło nawet do tego, że znany Białorusin - Leon Tarasewicz, ceniony w świecie artysta malarz i wykładowca warszawskiej ASP, mieszkający we wsi Waliły - odmówił przyjęcia prestiżowej nagrody prezydenta Białegostoku. Stwierdził, że mniejszości narodowe są na Podlasiu dyskryminowane. Niestety, takie są skutki zarządzania regionem przez pseudo-prawicę narodowo-katolicką.
Problemy mają wszystkie mniejszości - choćby Litwini, którzy tworzą zamkniętą grupę. W Sejnach trwają spory z miejscową władzą o msze w języku litewskim, o dom kultury, o prawo do tożsamości, o szkolnictwo. Jakże na czasie są słowa Zbigniewa Herberta: "Ci nietypowi są bardzo potrzebni narodom. Mniejszości intelektualne i rasowe są absolutnie potrzebne. To, co mnie martwi, to czysty naród, czysty etnicznie, czysty idiota".
Porzućmy jednak te polityczne dywagacje i zajmijmy się walorami turystyczno-przyrodniczymi regionu. Jako ciąg dalszy atrakcji, polecam cykliczne imprezy ujawniające kresowy i wielokulturowy charakter Podlasia. Znaczenie wielu z nich sięga poza granice kraju. Wymienić należy chociażby:
- Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej w Hajnówce (maj)
- Święto Kultury Białoruskiej w Białymstoku (czerwiec)
- Prezentację kultury polskich Kresów w Siemiatyczach (lipiec)
- Festiwal Kultury Ukraińskiej w Bielsku Podlaskim (sierpień)
- Kurban Bajram - muzułmańskie święto upamiętniające ofiarę uczynioną przez Abrahama ze swego syna Izaaka, a zmienionej przez Boga na ofiarę z owcy.
Dlaczego wspominam tu o muzułmańskim święcie? Otóż mamy na Białostocczyźnie do czynienia z 4-tysięczną populacją Tatarów. Tatarzy Rzeczpospolitej, zwani też Tatarami Wielkiego Księstwa Litewskiego, od 600 lat są wiernymi synami nowej ojczyzny. Przybyli na te ziemie z terytoriów Złotej Ordy, później Wielkiej Ordy, Chanatu Krymskiego, Chanatu Kazańskiego i Astrachańskiego, państw tatarskich powstałych po rozpadzie Złotej Ordy. Zaczęli się u nas osiedlać już pod koniec XIV w. W 1674 r. król Jan III Sobieski przyjął od nich w Barze przysięgę wierności, nadając im wsie: Kruszyniany, Łużany, Nietupa, Bohoniki i Drahle. Wszystkie te wsie istnieją do dziś, a prowadzący przez nie Szlak Tatarski stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych Podlasia. Jego dwa główne ośrodki to Bohoniki i Kruszyniany.
W Bohonikach stoi do dziś czynny drewniany meczet, a obok, na zalesionych wzgórzach możemy zobaczyć mizar - największy i najstarszy cmentarz muzułmański w Polsce. Niektóre nagrobki mają ponad 300 lat!
Kruszyniany... Właśnie tu osiadł przywódca polskich XVII-wiecznych Tatarów - pułkownik Samuel Murza Krzeczowski. Żyją tu jeszcze dwie tatarskie rodziny, opiekujące się meczetem z XVIII wieku, pomalowanym na zielono i zwieńczonym kopułkami i złotymi półksiężycami.  
Meczet jest otwierany na życzenie. Przewodnik to sympatyczny dziadek Popłaski - skarbnica tatarskiej kultury. Niestety, ma trudności z chodzeniem i porusza się na wózku inwalidzkim. Chętni do obejrzenia świątyni muszą więc przetransportować go z podwórka pod meczet. Polecam każdemu osobiste prowadzenie wózka, bowiem po drodze, podczas luźnej rozmowy, można dowiedzieć się o interesujących szczegółach z życia polskich Tatarów.
Dziadek Popłaski zawsze zadziwiał mnie cierpliwością. Byłem w Kruszynianach już kilkakrotnie i nigdy nie słyszałem, żeby odmówił turystom otwarcia świątyni. A bywają takie dni, że musi to czynić kilkanaście razy. Nie żąda również określonej sumy za tę usługę. Zawsze jest to "co łaska", wrzucane do specjalnej puszki w meczecie, którego wnętrze podzielono na dwie części - dla mężczyzn i dla kobiet. Nabożeństwa odbywają się w przedziale męskim. Wierni modlą się z twarzami zwróconymi w kierunku Mekki (kierunek ten wskazuje nisza wścianie, tzw. mihrab). Na prawo od mihraba znajduje się kazalnica (minbar).
Z tego miejsca odprawiający mszę imam wygłasza modlitwę w liturgicznym języku arabskim. Wnętrze meczetu dekorują dywany i wiszące na ścianach ozdobne arabskie napisy (muhiry), zawierające cytaty z Koranu. Niestety, sam Koran, kilkusetletni zabytek spisany na zwojach pergaminu, został parę lat temu skradziony. Obecnie - kilka razy w roku - podczas większych świąt imam z Białegostoku przywozi na nabożeństwa inny egzemplarz Koranu. Współczesny, czyli mniej cenny.
Miłośnicy ginących kultur powinni zobaczyć również Wodziłki, malowniczą wieś w pobliżu Suwałk. Żyją tam jeszcze starowiercy, zwani bezpopowcami (nie mającymi kapłanów).
Jest to XVII-wieczny odłam prawosławia, powstały w rezultacie buntu patriarchy Nikona przeciwko reformom w Cerkwi. Stąd też nazwa starowiercy znaczy dosłownie "wierzący w starą wiarę". Wyznawcy noszą długie brody, a do odprawiania mszy wybierają spośród siebie nastawnika - człowieka prawego, znającego święte księgi. Ich świątynie to molenny. Czynnie działających molenn jest zaledwie kilka. Znajdują się one w Suwałkach, Gabowych Grądach i Wojnowie.
Województwo Podlaskie to także teren o unikatowych walorach przyrodniczych, zwany Zielonymi Płucami Polski - obszar zalesiony stanowi ponad 30% powierzchni. Zachwycające krajobrazy, czysta woda i powietrze, cenne kompleksy leśne to niezaprzeczalne bogactwo regionu. Ochroną objęto prawie 40% Podlasia, a znajdują się tu m.in:
- 4 parki narodowe (Białowieski, Biebrzański, Narwiański i Wigierski),
- 4 parki krajobrazowe,
- 80 rezerwatów przyrody,
- 14 obszarów chronionego krajobrazu.
Polecam szczególnie Puszczę Knyszyńską, której 80% stanowi Park Krajobrazowy, a na rozległych obszarach leśnych występują liczne torfowiska oraz źródła ponad 400 rzek i strumieni. Można tu łatwo trafić na sarny, dziki, jelenie, łosie, wilki i bobry.
Reasumując, Białostocczyzna w nowych granicach skupia nie tylko Ukraińców, Tatarów, Białorusinów, Litwinów, ale także Rosjan - starowierców, Karaimów zwanych Chazarami, Żydów, Cyganów i innych ludów. Ludzie są największym skarbem tego regionu. Najbardziej interesujące są zwykłe, zapomniane wioski - malowniczo położone wśród lasów, bagien i pagórków, z drewnianymi płotami i bocianimi gniazdami. Chatki buduje się tu w przeważającej większości z drewna, a wiele z nich ma ozdobne okiennice, narożniki i rzeźbione gzymsy. Standardem jest tu niezamykanie drzwi na klucz. W małych społecznościach rzadko dochodzi do kradzieży.
Podczas wycieczek najlepiej nocować u starszych ludzi. Przeważnie nie chcą zapłaty, a dodatkowym plusem jest wysłuchanie wieczorem opowieści o dawnych dobrych czasach. Ugoszczą oni turystę przysłowiowym chlebem i mlekiem, a rano odprowadzą do drogi i pożegnają znakiem krzyża.
Takie są właśnie Kresy III Rzeczpospolitej...
Grzegorz Dziermański
Wyświetlony 6120 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.