wtorek, 02 luty 2010 11:08

Okupacja trwa

Napisane przez

Na początku roku media obiegła sensacyjna wiadomość dotycząca wynagrodzeń urzędników Unii Europejskiej. Część komentatorów wydawała się zaskoczona i nawet publicyści oraz politycy od lat pchający nas w objęcia UE wyrażali zaniepokojenie sytuacją, w której prezydent tego niewydolnego molocha zarabia więcej niż prezydent USA.


Niewinni i zaskoczeni

Jeśli coś tu może zaskakiwać, to chyba jedynie owo zaskoczenie. Ktoś, kto nie wiedział, co się dzieje od lat w UE i dokąd organizacja ta zmierza, musiał być albo nierozgarnięty, albo naiwny. Jeżeli jednak założymy, że nasza klasa dziennikarska i polityczna nie składa się w całości z naiwniaków i osób niespełna rozumu (choć jest to, być może, zbyt optymistyczne założenie), to należy przyjąć, że po prostu wszyscy umiejętnie odgrywali rolę zaskoczonych i oburzonych w sytuacji, kiedy prawda wyszła na jaw.
 
I nie mogli robić inaczej, skoro niemal wszyscy wciąż przekonują nas, że członkostwo Polski w UE jest, jeśli nie jakąś szansą, to przynajmniej dziejową koniecznością. Pod tym względem panuje w III RP taka sama zgoda, jak w czasach PRL w odniesieniu do sojuszu z ZSRR. Wówczas zgadzały się na to wszystkie siły polityczne oficjalnie biorące udział w grze: zarówno robiąca za lewicę PZPR, jak i udające centrum ZSL oraz grające rolę prawicy SD. Dziś wygląda to tak samo, tylko za lewicę robi SLD, za centrum PO, za prawicę zaś PiS. Jednak w obliczu kwestii udziału Polski w UE wszelkie różnice ideologiczne zanikają, co może być wskazówką do tego, kto naprawdę rządzi w naszym kraju.
 
Pozostawmy to jednak na boku i wróćmy do wysokich gaż eurokratów. Otóż wysokość ich zarobków oraz arogancja, która każe im żądać wciąż kolejnych podwyżek, nie powinny być zaskoczeniem ani biorąc pod uwagę strukturę Unii, ani biurokrację jako taką ? zwłaszcza dla ludzi, którzy pamiętają realny socjalizm w jego rozwiniętej postaci. Mamy tu do czynienia z tym samym zjawiskiem, które obowiązuje w sytuacji płacenia okupu szantażyście. Ilekolwiek byśmy płacili, zawsze mu będzie mało i zawsze przyjdzie po więcej, dopóki będzie miał nas czym szantażować. Albo dopóki my będziemy przekonani, że ma czym.
 
Specjaliści od haraczów
Sytuacja mnożenia apanaży i przywilejów wśród biurokracji wynika stąd, że urzędnicy ? państwowi czy samorządowi ? nie są ludźmi, którzy zarabiają pieniądze w ?normalny? sposób. ?Normalnie? to znaczy ? w zależności od zapotrzebowania na ich usługi. Człowiek wart bowiem jest tyle, ile inni chcą dobrowolnie zapłacić za jego usługi. Nieważne, czy jest brukarzem, projektantem wnętrz, nauczycielem, felietonistą czy połykaczem ognia ? liczy się to, czy potrafi zrobić coś, za co inni skłonni są sami z siebie dać mu pieniądze. Jeśli nic nie umie, pozostaje mu zawsze jeszcze żebractwo, które również jest pewną umiejętnością opartą ostatecznie na dobrowolności datków, albo wyłudzanie i oszustwa, gdzie granica dobrowolności zostaje naruszona. Natomiast jeśli komuś, kto nic nie potrafi bądź po prostu nie chce tracić czasu na zdobywanie środków do życia w normalny sposób, zawsze pozostaje wymuszanie opłat siłą. Jednak, aby to było możliwe, należy tego rodzaju siłą dysponować.
 
Istnieją w zasadzie dwa sposoby siłowego wymuszania pieniędzy. Oba mają formę zorganizowaną i każdy został powołany do życia ? przynajmniej oficjalnie ? w celu ochrony przed tym drugim. W pierwszym wypadku możemy mówić o państwie, w drugim o mafii. Państwo definiuje się zazwyczaj jako organizację mającą monopol na stosowanie legalnej przemocy, mafia zaś zapewnia sobie monopol na przemoc nielegalną. Czy to znaczy jednak, że przemoc jest legalna bądź nielegalna? Naiwnie można by sądzić, że legalna przemoc to taka, która służy ochronie interesu obywateli, ich życia, własności i wolności przed zewnętrzną agresją bądź wewnętrzną rewolucją. Faktycznie jednak za legalną przemoc uważa się tę, której można użyć przede wszystkim do obrony państwa. Jeśli państwo zwalcza mafię, to nie dlatego, że mafia szkodzi obywatelom. Mafiozi mogliby fundować mleko przedszkolakom i budować szpitale, a i tak byliby zwalczani. Dlaczego? Dlatego, że działają przeciwko państwu, a dokładnie, chcą mieć dostęp do tej samej puli dóbr, do której rości sobie prawo państwo. A chodzi tu o nic innego, jak o dochody obywateli, z których każda organizacja chce zagarnąć jak najwięcej.
 
(?)
Wyświetlony 1772 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.