poniedziałek, 01 marzec 2010 01:13

Konserwatyzmy

Napisał
Omawiany zbiór artykułów poświęconych różnym aspektom polskiej (przede wszystkim) i europejskiej myśli zachowawczej, wcześniej rozproszonych po wielu wydawnictwach ostatnich dwóch dekad, tworzy spójną i interesującą całość. Prof. Bogdan Szlachta, autor fundamentalnych prac o ideach politycznych i państwie prawa, uwypuklił cechy wspólne myślenia zachowawczego, równocześnie nie zamazując różnic między odmiennymi sposobami rozumienia konserwatyzmu i jego praktycznych konsekwencji. O ile bowiem konserwatyści generalnie zgadzają się w poszanowaniu państwa i sprzeciwie wobec jego omnipotencji, kluczowej roli autorytetu Kościoła i religii katolickiej w zdrowym społeczeństwie, rozumieniu wolności i jej granic, odrzuceniu partyjnictwa, politycznego radykalizmu i oświeceniowego absolutyzmu, praktyka działania politycznego (co szczególnie odnosi się do konserwatyzmu polskiego w XIX wieku) niejednokrotnie prowadziła do ostrych sporów, surowych ocen, a nawet wzajemnego kwestionowania ?autentyczności? postawy ideowej.
 
Książkę otwierają interpretacje poglądów Edmunda Burke?a, zwykle postrzeganego jako prekursor ewolucjonizmu ustrojowego. Doceniając istotny sprzeciw wiga wobec rewolucji antyfrancuskiej, podkreślić trzeba, że jego kontrrewolucyjne stanowisko było niekonsekwentne, gdy prezentował je obok pochwały rewolucji w Anglii (szyderczo zwanej ?chwalebną?), która doprowadziła do wygnania katolickiej dynastii i z łaski parlamentu pozwoliła panować uzurpatorom. Burke sprzeciwiał się tyranii, lecz przecież Jakub II musiał udać się na emigrację właśnie dlatego, że nie był tyranem i dążył do wprowadzenia tolerancji religijnej. Rewolucja antyfrancuska była w ogóle możliwa do pomyślenia, gdyż istniały jej siedemnastowieczne wzorce zza Kanału La Manche, a ustrój wzorowanej na brytyjskiej monarchii z łaski parlamentu stał się marzeniem tzw. filozofów. W rzeczywistości to Kościół katolicki chroni społeczeństwo i jednostkę przed tyranią, monarchia Ludwika XVI miała zaś szansę przetrwać jedynie za cenę zerwania z Kościołem i podeptania Dekalogu.
 
Większość tekstów koncentruje się przede wszystkim na osobach i szkołach myślenia polskich filozofów i działaczy politycznych (acz przynajmniej wzmiankować należy, że obok Burke?a jako autorka kojarzona z konserwatyzmem przywoływana jest także Ayn Rand ? co z pewnością wzbudzi kontrowersje i dyskusje. Podobnie jest w przypadku mniej znanego w Polsce Jana Freyera). Idea zachowawcza w Polsce kształtowała się w warunkach wyjątkowych: z jednej strony musiała określić się wobec działań państw zaborczych, a pamiętać należy, że sam akt rozbiorów miał charakter rewolucyjny, z drugiej ? musiała przeciwstawiać się wszelkim sposobom rozumowania w kraju i na emigracji, które na zło rozbiorów chciały odpowiedzieć jeszcze większym złem rewolucji społecznej, która pod pretekstem odzyskiwania niepodległości wywróciłaby wszelki ład na ziemiach polskich. Natomiast prawicowe myślenie o niepodległości przenikała świadomość, że wolność nie może istnieć w oderwaniu od moralności, a moralność ? od religii.
 
W konsekwencji można mówić o ?wyrozumowanej? zgodzie, szczególnie w obliczu serii przegranych powstań w latach 1830-1864, że trzeba ułożyć się z choćby nieprawowitą władzą, jeżeli celem jest zachowanie bytu narodowego i stopniowe rozszerzanie sfery wolności Polaków w życiu publicznym. W tym miejscu za arcyciekawą i godną wyróżnienia uznałbym ?ideę austriacką?, promowaną wbrew antypolskiej lewicy niemieckiej przez Juliana Dunajewskiego, wybitnego polityka monarchii austro-węgierskiej. Sposób jej rozumienia ? szczególnie w odniesieniu do roli i znaczenia władcy ? nie wydaje się daleki, choć trzeba uwzględniać wszelkie różnice i okoliczności, od karlizmu, a można sądzić, że czerpał z polskiej myśli przedoświeceniowej. Idea austriacka była próbą realizacji tradycyjnej monarchii ograniczonej w warunkach panowania nad federacją nader zróżnicowanych narodów: idea państwa na tym tylko polegać może, aby rozmaite te ludy w spokoju i pokoju, w rozwoju ich właściwości i silnym zjednoczenie na zewnątrz utrzymać; szanowanie prawa wewnątrz i na zewnątrz, szanowanie osobistej wolności, uznawanie ludzkiej godności w ludziach czy w ludach, słowem bycie przedstawicielem, krzewicielem i opiekunem cywilizacji zachodniej. W tym duchu jeszcze w październiku 1918 r. wysunięty został postulat stworzenia unii personalnej między Austrią a odrodzoną Polską. Niestety, historia potoczyła się gorzej?
 
Inny, niewątpliwie ciekawy wątek, to trzeźwa konstatacja, że jeżeli ktokolwiek już miałby ?przewodzić Słowiańszczyźnie?, jeżeli mielibyśmy myśleć takimi kategoriami, tym przewodnikiem powinna być właśnie Polska, jako reprezentantka cywilizacji łacińskiej (ksiądz Jan Koźmian). Rzecz jasna, sam pomysł myślenia o polityce polskiej w kategoriach plemiennych temu autorowi wydawał się niedorzeczny. Istotnym zadaniem katolików winno być natomiast nawracanie pozostających w schizmie Słowian do jedności z Kościołem katolickim. A przyszłością Polski jest ścisły związek ze Stolicą Apostolską.
 
Szkice o konserwatyzmie to w dużej mierze obszerne biogramy i prezentacje stanowisk ideowych czołowych polskich myślicieli: ks. Adama Jerzego Czartoryskiego, Jana i Stanisława Koźmianów, hr. Stanisława Tarnowskiego, Juliana Dunajewskiego. Prócz nich w tomie znalazły się szkice ?tematyczne?, poświęcone wybranym zagadnieniom, jak wolność, stosunek do dziedzictwa romantyzmu, kontrowersje konserwatyzm ? liberalizm i pojmowanie patriotyzmu. Lekturę można podsumować stwierdzeniem, że nie ma i chyba nigdy nie było jednego konserwatyzmu, nawet w ramach jednego państwa i jednej epoki, cóż dopiero mówić w skali cywilizacji czy kontynentu. Jest to raczej styl myślenia niż doktryna. Polscy zachowawcy różnili się nawet w tak fundamentalnej kwestii, jak model religijności prywatnej i publicznej ? katolicyzm ks. Czartoryskiego różnił się od religijności ultramontańskiej. Tym większe różnice zaistniały, gdy zasady trzeba było przekuć na praktykę polityczną i udział w grach wyborczych ? kulminacja tego procesu podziału wystąpiła w latach II RP, kiedy to część konserwatystów zaakceptowała ustrój republikański, pewna grupa następnie podjęła współpracę z obozem sanacyjnym, a tylko mniejszość pozostała wierna konserwatyzmowi integralnemu i idei restauracji monarchii. Źródłem podziału zdaje się błędne rozpoznanie roli monarchy tylko jako ?najwyższego urzędnika?, który po Weberowskim ?odczarowaniu? mógł zostać zastąpiony innym urzędnikiem ? prezydentem.
 
Jest to publikacja niezwykle aktualna, szczególnie dla tych ludzi prawicy, którzy mogli zetknąć się z opinią p. Stanisława Michalkiewicza, że dziś ? kiedy Polska znów utraciła niepodległość i nie ma realnych perspektyw na jej odzyskanie ? naszym pierwszoplanowym zadaniem jest zachowanie bytu narodowego, obrona polskiej kultury i wolności słowa.
 
Bogdan Szlachta, Szkice o konserwatyzmie, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2008, str. 438.
Wyświetlony 1858 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.