wtorek, 30 marzec 2010 21:16

Za zasłoną pozorów

Napisał

Za panią matką ? ale bez przesady, bo jednak co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie! Oto gdy niemiecki trybunał konstytucyjny ze zgrozą skonstatował, że rozmowy prowadzone przez telefony komórkowe są nie tylko rejestrowane przez operatorów sieci, ale również archiwizowane w celu udostępniania ich tajniakom oraz niezawisłym sądom w przypadku, gdy akurat kogoś trzeba pogrążyć ? nie tylko zabronił takich bezeceństw, ale w dodatku ? nakazał zniszczyć to, co do tej pory zdołano zgromadzić.

 

Czy niemiecka razwiedka zastosuje się do tego rozkazu ? to inna sprawa, ale nie o to w tej chwili chodzi, tylko o projekty ustaw, jakie rząd premiera Tuska wysmażył również gwoli ograniczenia podsłuchów stosowanych wobec tubylczych Irokezów. Bo rejestrowanie rozmów przez telefony komórkowe i archiwizowanie nagrań stosowane jest i u nas na podstawie ustawy Prawo telekomunikacyjne i nawet w swoim czasie operatorzy sieci prosili rząd, żeby refundował im koszty utrzymywania kancelarii tajnych i zatrudniania w nich pracowników mających certyfikat dostępu do informacji niejawnych, czyli ? konfidentów ABW, która te certyfikaty po uważaniu rozdziela. Więc chociaż niemiecki trybunał takich bezeceństw u siebie zabronił, to na terenie Generalnego Gubernatorstwa mogą być dopuszczone bardziej wścibskie rozwiązania, bo wiadomo, że Irokezów tak nie boli. Żeby mimo wszystko dotrzymać kroku Europie, a przede wszystkim ? stworzyć wrażenie, że Polska jest wprawdzie demokratycznym i urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej ? ale jednak ? państwem prawnym, rząd wysmażył wspomniane projekty, poddając stosowanie podsłuchów kontroli niezawisłych sądów. Dla przykładu ? podsłuch operacyjny ? a więc prowadzony w fazie, gdy przeciwko delikwentowi nie wdrożono jeszcze postępowania karnego, może być prowadzony za zezwoleniem niezawisłego sądu, któremu tajniacy muszą w tym celu przedstawić, co tam zdążyli napodglądać, napodsłuchiwać i naplotkować.

W zasadzie można by tym usiłowaniom przyklasnąć, gdyby nie okoliczność, że w warunkach tubylczych, to znaczy ? w praktyce wydają się one całkowicie pozbawione znaczenia. I nie chodzi tu nawet o drobiazg, że w Polsce działa obecnie aż siedem tajnych służb, które mogą wspomniane podsłuchy stosować, a wiadomo, że im więcej podsłuchiwaczy, tym trudniej ich upilnować ? tylko przede wszystkim o to, że każda z tych siedmiu służb musi mieć i ma rozbudowaną agenturę, bez której byłaby i ślepa i głucha. Ta agentura nie ?udziela pomocy organom państwowym? bezinteresownie, cena zaś, jaką za jej usługi trzeba płacić, przekracza niekiedy granice kodeksu karnego ? co wychodzi na jaw, na przykład, w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika ? ale tylko dlatego, że zamożna rodzina ofiary musiała jakoś przeborować sobie dostęp do opinii publicznej przez wszystkie zapory stawiane przez policję, prokuraturę i niezawisłe sądy, do czasu skwapliwie kryjące morderców, a potem ? ich mordowanie w ramach zacierania śladów przez ?sprawców kierowniczych?. W większości przypadków aż tak bardzo fatygować się oczywiście nie trzeba, ale to nie znaczy, że konfidenci służą tajniakom bezinteresownie. Ta interesowność konfidentów przybiera postać swoistego sprzężenia zwrotnego, które sprzyja również poprawie jakości agentury.

 

(...)

Wyświetlony 1666 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.