czwartek, 29 kwiecień 2010 19:41

Żywi, ale martwi

Napisane przez

Współczesnemu człowiekowi otrzeźwienie mogłoby przynieść średniowiecze. W ostateczności wiek XIX. Równie przydatne okazać by się mogły kościoły pełne rozmodlonych staruszek, szczególnie zaś ich pacierze.

Irlandczycy są szczególni w tym znaczeniu, że jako dziewiętnastowieczne społeczeństwo dotrwali do lat siedemdziesiątych, po czym gwałtownie przeniesiono ich w wiek dwudziesty ? przekonywał irlandzki pisarz John McGahern. Nie wiem, ile w tym stwierdzeniu prawdy, nie znam dobrze Irlandii ani Irlandczyków. Tym niemniej jestem przekonany, że bez specjalnego ryzyka popełnienia błędu to samo można powiedzieć w odniesieniu do przeważającej większości współczesnych reprezentantów naszego gatunku.

Co gorsze, niektórzy ludzie zachowują się tak, jak gdyby wciąż gdzieś ich (mentalnie) przenoszono, wcale nie pytając o zgodę. Przy czym przenoszenie to, odbywające się bez zastosowania jakichkolwiek zabezpieczeń, skutkuje licznymi urazami. W pierwszym rzędzie głębokimi urazami w obszarze człowieczego intelektu.
Doszło do tego, że niektórzy zdają się szczególnie cenić sobie owe urazy, zapewniając, że im bardziej w ich wyniku odstępują od normy, tym lepiej im się wiedzie i tym wspanialej się czują ? z czego należałoby wnioskować, że schizofrenia ma na naszej planecie nieskrępowaną czymkolwiek przyszłość. A ponieważ wszystkie te ?przeprowadzki? odbywają się w imię nieograniczonego postępu, ten rodzaj choroby można śmiało określić mianem ?schizofrenii postępowej?.
Tymczasem warto byłoby pamiętać, że postęp zawsze charakteryzowało kilka wad, w tym jedna kardynalna. Mianowicie od czasu do czasu zwykł on eksplodować. Co więcej, jeśli dobrze przyjrzeć się temu, co aktualnie dzieje się ze światem, nie można żywić złudzeń: lont pod tą bombą od dłuższego czasu znowu się tli.
Że tli się szybciej niż dotąd, świadczą choćby hiszpańskie dążenia do przyznania określonych praw orangutanom (czy może szympansom, nie pamiętam dokładnie), a także brytyjskie uregulowania odnoszące się do pająków, ośmiornic, krabów, homarów i krewetek, których ?złe traktowanie? może być wkrótce karane pokaźną grzywną. Proszę zauważyć: bez specjalnego oporu i jakiejkolwiek refleksji co do ewentualnych skutków wcielane są w życie uregulowania, wedle których gotowi będziemy zaakceptować dotkliwe kary za spożywanie zupy krewetkowej.
Czyli z jednej strony, w imię ?humanizmu?, decydujemy się chronić obce gatunki, a z drugiej nie interesuje nas ani prawo do życia, ani los bezbronnych przedstawicieli naszego własnego gatunku, skoro jedno i drugie uzależniamy od realizacji enigmatycznego prawa do troski o ?jakość życia? ciężarnych samic. Nasz ?humanizm? sięgnął już tak głęboko, że głębiej prawdopodobnie już się sięgnąć się nie da, ponieważ nie ma tam niczego poza nicością.
Połączmy ów ?humanizm? z praktyką holenderskich lekarzy, specjalizujących się w tak zwanym paliatywnym usypianiu pacjentów (a to, by uniknąć biurokracji wiążącej się z ?klasyczną? eutanazją) i powiedzmy sobie prawdę: oto za czasów Hitlera i Stalina nikogo nie interesował los małp czy pająków, a ludzie zabijali się z nienawiści. Dziś pochylamy się nad krewetką, a ludzi młodych i starych zabija się z litości. Niezależnie od uzasadnień, jak ktoś przytomnie zauważył, rezultat jest ten sam. Tylko trzeba chcieć ten rezultat dostrzec.
(?)
Rafał Dawidowski

 

Wyświetlony 2787 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.