środa, 02 czerwiec 2010 11:52

Sprawa prymasa Mindszenty'ego

Napisane przez

8 lutego 1949 r. zakończył się w Budapeszcie pięciodniowy pokazowy proces sądowy, w wyniku którego skazano na dożywotnie więzienie za zdradę ojczyzny, spekulacje walutowe i członkostwo w organizacji zmierzającej do obalenia ustroju ówczesnego katolickiego prymasa Węgier, kardynała Jozsefa Mindszenty'ego (1892-1975). Był to wyrok bez precedensu, nawet w dziejach najsroższych dyktatur, w tym stalinizmu. Ale węgierski stalinizm był - jak wiemy - szczególnie uciążliwy i okrutny. Nie było to do porównania ze stosunkowo "liberalnym" kursem reżimu Bieruta w Polsce. Ostatnie moje badania nad naszymi kardynałami Hlondem i Wyszyńskim, nasuwają mi kilka porównawczych refleksji, w stosunku do losów Mindszenty'ego.

 

Przede wszystkim ? lojalny wobec Stolicy Apostolskiej ? Kościół katolicki w Polsce był kilkakrotnie silniejszy liczebnie i politycznie, niż u naszych ?Bratanków?. Tam zawsze silny był również protestantyzm (kalwinizm). Po drugie, wobec Węgrów ? kolaborujących podczas wojny z III Rzeszą ? Moskale pozwolić sobie mogli na znacznie więcej, niż względem Polaków. Dlatego komuniści nie odważyli się nigdy tknąć prymasa Hlonda, a znacznie młodszego odeń Wyszyńskiego internowali w stosunkowo łagodnych warunkach dopiero w 1953 r.

Jozsef Pehm (właściwe nazwisko, które sobie zmienił dopiero w latach trzydziestych) przyszedł na świat we wsi Mindszent niedaleko Budapesztu, w bardzo pobożnej, zubożałej rodzinie drobnoszlacheckiej. Nie uzyskując wyższego wykształcenia, został w 1915 r. wyświęcony na księdza. Był wówczas i pozostał na całe życie zwolennikiem dynastii Habsburgów. Po upadku monarchii utrzymywał nawet korespondencję z przebywającym na emigracji Ottonem von Habsburgiem, synem ostatniego cesarza Karola I. Pehm nie był bynajmniej ? jak Hlond, Sapieha czy Wyszyński ? intelektualistą. Jego horyzonty odpowiadały jak najbardziej posadzie prowincjonalnego proboszcza, którym był w latach 1919-1944 w miasteczku Zalaegerszeg.
Podczas prosowieckiej rewolty Beli Kuna na Węgrzech, w 1919 r. nasz bohater został aresztowany przez komunistów za swoją postawę polityczną. Jego antybolszewizm został odtąd zapewne doskonale zapamiętany przez zainteresowane czynniki, może nawet i na samym Kremlu. Na szczęście, znalazł się człowiek, który jak u nas Piłsudski, ocalił Wegry przed sowiecką zarazą: Miklos Horthy de Nagybanya (1868-1957), były admirał floty austro-węgierskiej i adiutant Franza Josepha I. Poskromił on Belę Kuna i wprowadził prawicową dyktaturę. Nie przywrócił jednak władzy Habsburgów, lecz zagarnął ją dla siebie jako ?regent Królestwa Węgier?.
Dokładnie nie wiadomo, jaki był stosunek ks. Pehma do Horthy?ego i jego reżimu. Generalnie Kościół popierał ten układ. Większe niebezpieczeństwo postrzegano (podobnie jak i u nas) w bolszewizmie, niźli w faszyzmie (zwłaszcza włoskim). Dopiero dojście Hitlera do władzy w Rzeszy i pierwsze akty antykościelnej agresji ze strony nazistów (jej kulminacją był wydany w 1937 r. zakaz publikowania w III Rzeszy jakichkolwiek dokumentów papieża Piusa XI) skłoniły Kościół katolicki do równoczesnego przeciwstawienia się komunizmowi i narodowemu socjalizmowi. To wówczas właśnie ks. Pehm ? aby podkreślić swe antyniemieckie nastawienie i gorący patriotyzm ? zmienił sobie nazwisko na węgiersko brzmiące Mindszenty.
Udział swojej ojczyzny w wojnie pod sztandarem nazistów (1941-44) ks. Mindszenty potępiał, za co aresztował go pronazistowski rząd Szalasy?ego. Był on już wówczas, jesienią 1944 r., świeżo mianowanym przez Piusa XII biskupem Veszprem, a sam admirał Horthy został przez Niemców internowany (za próby rozmów z aliantami). Uwolniony potem przez Amerykanów, wystąpił jako świadek w Procesie Norymberskim. Na szczęście, nie wydano go bolszewikom, którzy się tego energicznie domagali. Regent zmarł spokojnie na emigracji w Portugalii dopiero w lutym 1957 r.
W lutym 1945 r. całe Węgry opanowali bolszewicy i sytuacja geopolityczna zmieniła się diametralnie. Komunizację Wegier bp Mindszenty przyjął oczywiście negatywnie, choć początkowo tego nie ujawniał, mając nadzieję na zachowanie wpływów bliskiej mu programowo centroprawicowej partii Drobnych Rolników. W sierpniu tegoż roku Pius XII mianował go arcybiskupem Esztergom (węgierskiego Gniezna) i tym samym prymasem Węgier. W grudniu 1946 r. został kardynałem.
Podobnie jak w Polsce i Czechosłowacji, przez pierwsze 2-3 lata po wojnie komuniści nie atakowali bezpośrednio Kościoła, czyniąc mu jedynie drobne, rzekomo ?przypadkowe? wstręty i złośliwości. Od początku wszak Mindszenty miał u stalinowców fatalną opinię, tym bardziej że udał się do USA i spotykał z Ottonem Habsburgiem. Zwalczał też ruch prokomunistycznych ?księży pokoju? (analogiczny do ?księży patriotów? w Polsce) i bronił autonomii ?Caritasu?. Dlatego w końcu aresztowano go (26 grudnia 1948 r.) i urządzono mu pokazowy proces. Wyrok dożywocia skrócono z czasem do 10 lat i zamieniono na areszt domowy, lecz już w październiku 1956 r. wyszedł na wolność uwolniony przez powstańców. Wzywał naród do antykomunistycznego oporu. Przyjął zatem strategię odmienną niż u nas Wyszyński. Po krwawej klęsce musiał schronić się w ambasadzie USA w stolicy Węgier, na terenie której przebywał lat 15...
(?)
Tomasz Serwatka

Wyświetlony 4091 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.