poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:44

Pęknięcie systemu

Napisane przez

W końcu ubiegłego roku we Francji przetoczyła się dyskusja o stosunku do jej dziedzictwa kolonialnego i sposobu ukazywania go w podręcznikach szkolnych. W większości Francuzi bili się w piersi i przepraszali za przodków. Nieco później premier Tony Blair przepraszał za trwający do połowy XIX w. proceder niewolnictwa. Tak jakby współcześni byli odpowiedzialni za czyny swoich dziadów...

Do czasu I wojny światowej w przypadku konfliktu zbrojnego pomiędzy państwami europejskimi, państwo zwycięskie po prostu odbierało państwu pokonanemu jego kolonie i przyłączało je do swoich posiadłości. W trakcie I wojny światowej kolonie niemieckie znalazły się pod okupacją państw zwycięskiej Ententy. Te jednak nie dokonały ich aneksji. Byłe zamorskie terytoria niemieckie znalazły się w posiadaniu grupy państw sprzymierzonych, niemającej wszakże własnej osobowości prawnej. Stan faktyczny został prowizorycznie usankcjonowany przez Traktat Wersalski. W jego artykule 119 znalazło się stwierdzenie o możliwości podziału tych terytoriów między zwycięskie państwa lub przekazania ich jakimś innym (z wyjątkiem zwrotu Niemcom). Dopiero artykuł 22 Paktu Ligi Narodów precyzował rzecz dokładniej, wprowadzając instytucję międzynarodowego mandatu. Mandat międzynarodowy to było powierzenie w imieniu Ligi Narodów zarządzania terytorium zamorskim jakiemuś państwu, przy czym mandatami miały być objęte terytoria kolonialne zamieszkane przez ludy jeszcze niezdolne do rządzenia się samodzielnego w szczególnie trudnych warunkach nowożytnego świata, powinnością mandatariuszy był zaś dobrobyt i rozwój tych ludów ? co stanowi święte posłannictwo cywilizacji.

Mandaty
Mandaty obejmowały terytoria utracone w wyniku I wojny światowej przez Niemcy i Turcję. Podzielono je na kategorię A, B i C. Mandaty typu A obejmowały takie terytoria, gdzie zamieszkujące je społeczności osiągnęły – uznano – taki stopień rozwoju, że można je było uznać za kraje niemal dojrzałe do samodzielności, mandatariusz powinien zaś ograniczyć się do rady i pomocy w osiągnięciu pełnej niepodległości. Gdy kraje te dojrzeją do niej, wówczas mandat wygasa. Praktycznie były to niegdysiejsze posiadłości Turcji, a obejmowały Irak, Syrię, Liban, Palestynę i Transjordanię (Jordanię). Państwami-mandatariuszami były Wielka Brytania i Francja.
Mandaty typu B to były terytoria, których mieszkańcy znajdowali się na niskim poziomie cywilizacyjnym i wymagali bezpośredniego administrowania przez państwa mandatowe. Obowiązkiem mandatariuszy było dbanie o tubylczą ludność i doprowadzenie tych terytoriów do takiego poziomu rozwoju, jaki pozwoliłby miejscowym społecznościom dojrzeć do samodzielności (acz w nieokreślonym czasie; nie sformułowano też zasad warunkujących osiągnięcie odpowiedniego poziomu rozwoju, ani nie określono, na czym on polega). Do tego typu mandatów zaliczono dawne kolonie niemieckie w Afryce, mianowicie Kamerun, Togo i Niemiecka Afryka Wschodnia, którą podzielono na terytoria oddane pod zarząd kilku państw ? wyłoniono z niej takie terytoria, jak Rwanda, Burundi, Tanganika. Zawiadywały tymi krajami Wielka Brytania, Francja i Belgia.
Mandaty typu C były to obszary niewielkie, rzadko zaludnione, odległe od "ognisk cywilizacji", uznane za niezdolne do samodzielnego bytu nawet w odległej przyszłości, zatem mogły się znaleźć pod opieką mandatariuszy, jako "integralna część ich posiadłości", czyli mogły być włączone w ich granice i podlegające ich wewnętrznemu ustawodawstwu, z zastrzeżeniem gwarancji dla ludności tubylczej i dbania o jej interesy. Obejmowały one byłe posiadłości niemieckie. Na Pacyfiku wyspy Nauru, Yap, Karoliny, Marshalla, Mariany, zachodnią Nową Gwineę, Wyspy Salomona, Nową Brytanię, Samoa (Zachodnie), w Afryce ? Afrykę Południowo-Zachodnią (obecna Namibia). Mandaty na Pacyfiku sprawowały Japonia i Wielka Brytania, w przypadku Afryki Południowo-Zachodniej Wielka Brytania scedowała sprawowanie mandatu na Unię Południowej Afryki, jako swoje dominium.
Co prawda, wspomniany w przypisie Jerzy Stanisław Zajączkowski w swoim opracowaniu zwracał uwagę na nieprecyzyjność uregulowań prawnych dotyczących mandatów, luki i możliwości swobodnej ich interpretacji. Istniejące i znacznie wcześniej dostrzeżone luki i niejasności tym bardziej spowodowały, że polscy działacze kolonialni zwrócili uwagę na to, iż system mandatowy może być szczeliną pozwalającą Polsce osiągnąć posiadłości zamorskie. Zwłaszcza że wprowadzenie instytucji mandatów było wyłomem w dotychczasowym układzie kolonialnym i jego strukturze.
Zainteresowania kolonialne pojawiły się w Polsce już w latach 1918-1919, u progu odzyskanej niepodległości. Może to wyglądać paradoksalnie, gdyż przed krajem o granicach jeszcze nieustalonych, będącym w stanie wojny z sąsiadami i wymagającym szybkiej odbudowy, stały znacznie poważniejsze wyzwania. Jednakże ów początek zainteresowań kolonialnych wiązał się właśnie z mandatami. Ich sprawę rozpatrywano w trakcie konferencji pokojowej w Paryżu, gdzie prowadzono prace nad Traktatem Wersalskim. Wówczas to niektórzy politycy sugerowali rządowi, by wniósł sprawę przyznania Polsce mandatu z części byłych kolonii niemieckich.

Kolonie przeciwko Niemcom
Twórcą tzw. polityki mandatowej był książę Janusz Radziwiłł, przewodniczący Komisji Zagranicznej Sejmu Ustawodawczego. Traktat Wersalski pozbawiał Republikę Weimarską, jako dziedziczkę Cesarstwa Niemieckiego, prawa do byłych niemieckich posiadłości zamorskich (łącznie ponad trzy miliony kilometrów kwadratowych), które przeszły formalnie pod zarząd Ligi Narodów, sprawowany przez państwa byłej Ententy, jako mandaty.
Polityka mandatowa zakładała, że Polsce, jako członkowi Ententy, powinna być przyznana część niegdysiejszych kolonii niemieckich, jako ekwiwalent za zniszczenia wojenne i akt sprawiedliwości dziejowej. Wyliczano, że zachodnie tereny kraju, będące wcześniej terenem zaboru pruskiego (niemieckiego) stanowiły około 1/10 obszaru Cesarstwa Niemieckiego, a ludność polska tam mieszkająca też mniej więcej 1/10 mieszkańców Cesarstwa. Nadto Polacy, jako dawni poddani niemieccy, płacili podatki, z których utrzymywane były też kolonie, służyli w policji i wojskach kolonialnych, zatem i materialne względy domagają się sprawiedliwej rekompensaty. W przeliczeniu na wielkość obszaru wynosiło to około 300 tys. kilometrów kwadratowych.
(?)
Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 4076 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.