wtorek, 31 sierpień 2010 21:48

Afrykańskie obrazki

Napisane przez

Najpierw "Mały" zapytał, czy chcę zabawki. Jeszcze parę miesięcy temu bym się zastanawiał. Nie bardzo mam miejsce w pokoju... Ale teraz zabawki się bardzo przydały! Bo mam przedszkole. Właściwie: przedszkola.

 

Zaczęło się od tego, że przyszła jakaś międzywyznaniowa organizacja, która na naszym "osiedlu" prowadzi cos w rodzaju ochronki dla dzieci. I zapytali się, czy mogą przenieść się na teren kościoła (dotychczas zbierali się w jakimś domu). Jedyne, co mogłem im zaoferować, to cień, woda i ubikacja. Żadnych budynków oprócz kościoła i toalet nie mamy. Zgodzili się szczęśliwi i zostali. Codziennie w parafii mam jakieś 30 dzieciakowi więcej.
Potem znalazła się kobieta, która do kościoła chciała wprowadzić się z sierotami. Dom dziennego pobytu. Pomoc psychologiczna i, oczywiście, jedzenie. I codziennie następnych 60 dzieci.
Jeszcze potem kobiety z parafii wymyśliły, że po co mają się dzieciaki pętać po ulicach? Trzeba je zebrać. Zebrały sześćdziesiątkę i rozgościły się w parafii (ciekawostka: te dzieciaki dostają jedzenie z jakiegoś programu rządowego. Zdziwiłem się, że nam dają. Tutaj to niebywałe ? białemu księdzu?! Kolonizatorowi?! Rząd niepodległy daje jedzenie?! Oczywiście okazało się, że to wszystko przez pomyłkę, że ci od tego programu żywieniowego rządowego myśleli, że jestem Zimbabwiańczykiem. Zadzwonili kiedyś i się przedstawiłem: Maciek. A oni zrozumieli: Macieke ? to jest miasto w Zimbabwe, ale też i imię.
Starałem się bardzo, żebyśmy nie zamienili kościoła w stołówkę. Nie zjedli sacrum rękami (nikt tu sztućców nie używa). Jakieś priorytety trzeba zachować i ostatni argument, żeby się ludzie (rodzice, nie wszystkie dzieci są sierotami) zmobilizowali i postawili jakiś dach chociaż.
Pewnego dnia zajechałem do kościoła z jedzeniem dla przedszkola. Akurat lało. Pękłem. Nie wytrzymałem. Straciłem zakrystię. Bo wpuściłem cała bandę do zakrystii właśnie (w końcu mogę się do Mszy ubierać w korytarzu). I straciłem argument. Teraz sam się muszę zastanowić mocno, skąd wziąć ten dach...
I tu wracamy do zabawek. Więc "Mały" strrrrasznie się z tymi zabawkami przydał.
Pojechałem zawieźć. Co widać na zdjęciach. Widział ktoś kiedyś szczęście i ogromny zachwyt małej dziewczynki, która pierwszy raz w życiu zobaczyła kolorowe mazaki? Lepszy widok niż wodospady Victorii o zachodzie słońca.
Dziękuję więc dzieciom z przedszkola nr 11 w Chorzowie za zabawki. I za szczęście moich dzieciaków. Bardzo dziękuję!!!
A każdemu, kto by chciał spowodować takie szczęście jak na zdjęciach, podpowiadam: to proste. Trzeba do pudełka zapakować trochę zabawek. Wybrać się na pocztę i wysłać. Koszty przesyłki mogę pokryć!
Ola, lat pięć, która była w Zimbabwe, zrozumiała to od razu. Już dawno zrobiła akcję we własnym przedszkolu i zabawki już fruną (paczka do Zimbabwe frunie z Polski około miesiąca).
I znowu szczęście się okazuje czymś niewyszukanym i nie niemożliwym.

***
W telewizji (RPA-ńskiej oczywiście) widziałem reklamę jakiegoś kremu-cud, co to po nim włosy rosną czy się depilują ? nie pamiętam. Ale padło fajne zdanie: "Chrońmy jeden z najpiękniejszych kolorów Afryki ? kolor naszej skóry". To Cię teraz, drogi biały Czytelniku, muszę w pewnej kwestii uświadomić: KOLOR SKÓRY.
Mówimy w skrócie: czarny, biały i cześć. Otóż nie. Dla białego biały jest biały i już.
Ale nie dla czarnego-brązowego. Tutaj doceniają odcienie. Znowu skrótem pisząc: bardziej czarne-brązowe jest brzydsze od mniej czarnego-brązowego. To jest zupełnie naturalne.
Nie widziałem tu jeszcze żadnego Michaela J., który by się wybielał, ale te ciemniejsze dziewczyny zazdroszczą tym jaśniejszym (no chyba że to albinos, których jest tu całkiem sporo ? ale oni zupełnie życia nie mają ? nie mogą przebywać na słońcu). To jeśli już jesteśmy przy pogłębianiu rozumienia afrykańskiego estetyzmu: UBRANIA.
Zobaczyć tu można tysiące ludzi z plamą na pół pleców, z obdartym kołnierzem, z dziurą pod pachą lub z dziurą, gdzie nie wiadomo co większe ? dziura czy ubranie. To jest właściwie norma. Trochę to z biedy (choć igła i nitka nawet tutaj do towarów ekskluzywnych nie należą), ale trochę z podejścia do sprawy: "No i co? Bez przesady!".
To o jeszcze jednej rzeczy, która może zaszokować: dwóch chłopaków albo dwóch dorosłych facetów trzymających się za ręce. Spacerują, dyskutują, patrzą w dal, trzymając się za ręce. I nie jest to widok rzadki. Częsty! I bynajmniej nie chodzi tu o mniejszość seksualną, która miałaby tu być w większości. Na pewno nie (dla Afrykańczyka homoseksualizm to dziwota straszna i zupełnie nie do pojęcia, raczej wygłup). Tak jest i już. A że wygląda dziwnie... Tylko dla nas wygląda dziwnie. Inny jest ten świat tutaj...
***
Znowu napadli naszą misję w Zambii. Tym razem w Kabwe. Czterech naszych było w domu. I wszyscy dostali niezłe lanie. Kiedy chłopaki usłyszeli nieproszonych gości, Simon nacisnął alarm (że to zaraz miała ochrona przyjechać). No i czekali na ochroniarzy. Kiedy ich lali i szukali pieniędzy, wciąż czekali na ochroniarzy. Komuś cudem udało się zadzwonić po policję. Dalej ich lali i szukali, a oni czekali. Teraz już na ochroniarzy i na policję. W końcu złodzieje znaleźli, co chcieli (jeszcze wyżarli parę rzeczy z lodówki!), i uciekli. Wtedy przyjechała ochrona i policja, i wytłumaczyli:
? Baliśmy się. Więc czekaliśmy, aż złodzieje uciekną.
***
Na mapie Zimbabwe znalazłem wioskę, która się nazywa Poland! Jeszcze tam nie byłem, ale to tylko kwestia czasu, oczywiście. Niniejszym zapowiadam reportaż z podróży.

Maciej Malicki SVD

Od ponad roku Czytelnicy "Opcji" znają o. Macieja Malickiego i jego działalność wśród mieszkańców Zimbabwe. Sądzimy, że godna jest ona naszego wsparcia. Apelujemy zatem o przesyłanie paczek z zabawkami dla dzieci, podopiecznych o. Malickiego:
Maciek Malicki
Holy Family Parish
3793 Nketa 7
PO Nkulumane
Bulawayo
Zimbabwe
Osoby, które chciałyby wesprzeć pracę o. Malickiego datkami, mogą wpłacać je na konto mBank:
02 1140 2004 0000 3602 3019 9657
Maciej Adam Malicki
Kolonia 19, 14-520 Pieniężno

Wyświetlony 3182 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.