poniedziałek, 13 wrzesień 2010 13:20

13 grudnia 1981 r. - Stan "W" -Stan wojenny mógł być wprowadzony rok wcześniej: 13 grudnia 1980 roku

Napisane przez

Stan wojenny był przygotowywany dużo wcześniej, niż się oficjalnie podaje, nawet nie wiosną 1981 roku, lecz już latem 1980. Świadczą o tym ujawniane wciąż dokumenty Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z tego okresu. Zatem dyskusje i spory o rzekomo dramatycznej i nagłej decyzji wprowadzenia stanu wojennego przez władze komunistyczne PRL, rozważania o wyborze mniejszego zła i pewnej interwencji wojsk sowieckich tracą na znaczeniu, jeśli nie stają się w ogóle bezprzedmiotowe.

Już od pierwszych strajków w lipcu 1980 roku najwyższe władze MSW prowadzą akcje przeciw strajkującym i opozycji, które zakończą się wprowadzeniem stanu wojennego. 16 sierpnia 1980 roku rozpoczęto je pod kryptonimem Akcja Lato 80. Lato 80 skończyło się zimą 1981 roku. Już w dokumencie z grudnia 1980 roku używa się określenia stan wojenny i mówi się o konieczności jego wprowadzenia. Dylematem władz PRL było więc nie to, czy stan wojenny wprowadzać, lecz kiedy go wprowadzić, tak by całkowicie zniszczyć, jak to określano, wrogie siły przeciwników systemu. Dla partyjnej i wojskowej władzy nie tylko opozycja, ale i wielomilionowe rzesze należące do "Solidarności" stały się wojennym wrogiem, przeciwnikiem, którego należy zniszczyć, by zachować swoją władzę. Wszystkie porozumienia strajkowe, negocjacje i rozmowy z "Solidarnością", polityczne ustępstwa, były tylko grą taktyczną, która miała zwieść, rozbić, skonfliktować przeciwnika, którym teraz stawała się większość społeczeństwa.
Operacja Lato 80 była przygotowaniem stanu wojennego w sztabie MSW, dopiero później, jako długotrwała, wymagająca kompleksowej mobilizacji, akcja wojskowa, była kontynuowana w Ministerstwie Obrony Narodowej przez generałów Jaruzelskiego, Kiszczaka i Siwickigo. Już 16 sierpnia, a więc dwa dni po rozpoczęciu strajku w Stoczni Gdańskiej i dzień przed ogłoszeniem 21 postulatów strajkowych, zostaje powołany specjalny sztab MSW do kierowania Operacją Lato 80, składający się z kilkunastu generałów i pułkowników, z generałami Stachurą i Ciastoniem na czele. Miał on przygotować mobilizację w całym kraju połączonych sił Milicji, Służby Bezpieczeństwa, a nawet rezerwistów, do opanowania sytuacji wybuchowej i kontrolowania środowisk opozycji i Kościoła. Jeszcze w czasie trwania strajku w Stoczni i negocjacji przedstawicieli z komisją rządową, sztab operacji planował ochronę, czyli przejęcie kontroli nad ważnymi strategicznie obiektami. W notatce służbowej z 28 sierpnia zapisano: Proponowane obiekty do ochrony to: radiostacje i centra nadawcze radia i telewizji, (...) węzły łączności, magazyny rezerw państwowych, ujęcia wody w większych miastach, duże składy MPiS, stacje pomp rurociągu "Przyjaźń", banki, gazownie.
Machina przyszłego stanu wojennego ruszyła już więc od momentu nasilenia strajków i powoli, metodycznie nabierała rozpędu, mobilizując wszystkie siły milicji, służby bezpieczeństwa, agentury, w końcu wreszcie wojska, gdy okazało się, że przeciwnikiem jest niemal całe społeczeństwo. Strajki były powszechne, determinacja, zdecydowanie komunistycznej władzy było więc ostateczne. W protokole z posiedzenia Sztabu MSW 10 X 80, w którym wyrażano zaniepokojenie własną sytuacją, stwierdzono nawet: Trzeba jednak pamiętać, że w obecnej sytuacji jesteśmy jedyną instytucją, która nie strajkuje. W świetle dokumentów widać jasno, że żadne porozumienia i układy zawarte przez stronę rządową z przedstawicielami "Solidarności", triumfalnie przyjmowane przez wielką część społeczeństwa, nie miały być wcale przez władze respektowane. Nie były traktowane uczciwie, zobowiązująco, czego można by się właściwie spodziewać po funkcjonariuszach władzy totalnej. Były częścią taktyki zwodzenia przeciwnika, gry na zwłokę w celu przygotowania skutecznej i ostatecznej rozprawy z masowym już sprzeciwem społeczeństwa, z jakim komunistyczne władze nie miały dotąd do czynienia. Taktyka ta, rozciągnięta w czasie, miała swoje różne fazy i etapy, okresy zaostrzenia działań władz i opresji propagandowej, a także prowokowania do zbiorowych wystąpień, by uzasadnić radykalne użycie siły. Sytuacja bowiem stróżów porządku komunistycznego stawała się niełatwa. Nie były to już pojedyncze i lokalne wystąpienia ludności, które szybko dało się zdławić i rozładować w 1956, 1968, 1970, 1976 roku. Po raz pierwszy był to bowiem powszechny bunt ponad połowy narodu, który musiał oznaczać sprzeciw wobec całego systemu komunistycznego.
Od połowy października 1980 roku zostaje wprowadzony w MSW stan podwyższonej gotowości, inwigilacja środowisk opozycyjnych, możliwość represjonowania wszystkich podejrzanych o prowadzenie działalności antypaństwowej. Przygotowano także plan powołania rezerwy osobowej MSW. W końcu listopada opracowano szczegółowy plan ochrony obiektów MSW, z zapewnieniem awaryjnych środków łączności, żywności, oświetlenia. W protokole Sztabu MSW podawano nawet takie szczegóły: Istnieje także pewien zapas latarek i baterii. Nie zgromadzono natomiast zapasów lamp naftowych. Na początku grudnia przeprowadzono kontrolę stanu posiadania broni w instytucjach cywilnych, zabezpieczenia broni sportowej i myśliwskiej, tak by ograniczyć do niej dostęp. W połowie grudnia ogłoszono operację Trapez, regulującą szczegółowo sposób obrony obiektów centrali MSW i organizację dowodzenia wszystkich sił własnych. Władze państwa PRL okopywały się we własnym państwie przed jego mieszkańcami.
Po batalii o rejestrację "Solidarności" władze MSW wprowadziły strategię jej ograniczania tylko do roli związku zawodowego i izolowania od wpływów opozycji, zwłaszcza KOR, i Kościoła, a także wzajemnego konfliktowania tych wszystkich środowisk. Dotychczasowa agentura okazała się niewystarczająca, by kontrolować masowy ruch "Solidarności". Zaczęto więc rozbudowywać jej sieć tak, by wejść w jego struktury i już w czasie I zjazdu związku pokaźna grupa agentów brała w nim udział, mając wpływ na decyzje i wybór władz "Solidarności". Do wybuchu stanu wojennego agentura była rozwinięta do tego stopnia, że mogła kontrolować niemal w pełni zdelegalizowaną "Solidarność", strajki i nowe, podziemne struktury związku.
W końcu roku 1980 nastąpiło pewne złagodzenie sytuacji, pozorny rozejm. Jednakże z tego właśnie czasu pochodzi dokument świadczący o dalszych przygotowaniach do stanu wojennego ? tu właśnie po raz pierwszy użyto tego określenia. Dokument pt. Ustalenia dotyczące współdziałania Sztabu Generalnego WP i Sztabu MSW oraz koordynacji wspólnych zadań w przedmiocie ochrony i obrony obiektów kierownictwa PZPR i rządu PRL oraz obiektów własnych MON i MSW na terenie miasta stołecznego Warszawy w przypadku wprowadzenia stanu wojennego, podpisany przez generała Szklarskiego i pułkownika Pawlikowskiego, regulował ścisłą odtąd współpracę wszystkich ośrodków władzy PRL, które połączyły się we wspólnym froncie przeciw własnemu społeczeństwu. W końcu roku 1980 stan wojenny był zatem już przesądzony, pozostawał tylko wybór momentu, który by zapewniał skuteczne uderzenie.
Od 24 grudnia trwała akcja Ład i porządek, pozorująca troskę władz o codzienne życie mieszkańców w sytuacji głębokiego kryzysu, braku żywności, niezbędnych towarów i dezorganizacji życia. Na posiedzeniu kierownictwa MSW 5 stycznia 1981 roku I Sekretarz PZPR Stanisław Kania mówił: trzeba sobie zdać sprawę, że mamy w kraju właściwie kilka kryzysów: poderwania społecznego zaufania, kryzys w stosunkach społeczeństwo ? władza, kryzys w partii, rozkwit wrogiej działalności, niezwykle kłopotliwa sytuacja na rynku wewnętrznym, bardzo trudna sytuacja w produkcji, kłopoty z handlem zagranicznym. (...) By istnieć trzeba pożyczyć w tym i przyszłym roku 10 mld dolarów, co jednak spowoduje dalszy spadek dochodu narodowego. Dlatego w naszych poczynaniach wewnętrznych musimy brać pod uwagę, jakie one mogą wywołać reperkusje na zachodzie. (...) Wszystkie wymienione wyżej kryzysy czynią naszą sytuację niezwykle skomplikowaną, a przeciwnik to widzi.
Trwały przygotowania zabezpieczające ochronę władzy. W styczniu 1981 opracowano system samoobrony funkcjonariuszy oraz emerytów i rencistów MO i SB w miejscach zamieszkania. Na początku lutego powstały grupy operacyjne MSW przy Sztabie Generalnym WP w czasie zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa i wojny. W ramach okresu W przeprowadzono międzyresortową grę decyzyjną pod kierownictwem szefa MSW Milewskiego i gen. Siwickiego, która była zapewne symulacją stanu wojennego. Z informacją o jej przebiegu i wynikach gen. Jaruzelski pojechał do Moskwy. Z początku lutego pochodzi też pierwsza lista prawie stu osób przeznaczonych do internowania, następne powstaną wiosną 1981.
Rzecz jasna, władze PRL nie działały samodzielnie, były poddawane nieustannym naciskom Kremla. Ostrej reakcji władz sowieckich wobec sytuacji w Polsce zapobiegło zdecydowane stanowisko władz amerykańskich, które ostrzegły Sowietów przed interwencją w Polsce. Podobnie zareagował Jan Paweł II. Od roku 1981 można się było spodziewać jeszcze większego zaostrzenia stosunków amerykańsko-radzieckich, gdy prezydentem został Ronald Reagan.
Na wiosnę premierem został szef MON generał Jaruzelski, nie bez wpływu władz sowieckich, które zarządziły wkrótce potem spektakularne manewry wojsk Układu Warszawskiego na terenie całej Polski pod kryptonimem Sojuz 81. Wcześniej przybyła do Warszawy grupa kilkunastu generałów sowieckich, która sprawdzała możliwości pacyfikacji wielkich zakładów pracy, Stoczni Gdańskiej, Huty Warszawa, FSO, lotniska Okęcie. Operacja Sojuz 81 miała niewątpliwie wywrzeć silny nacisk na władze PRL, była jednocześnie sposobem zastraszenia całego społeczeństwa. Sowieci domagali się szybkiej rozprawy z "Solidarnością", rządzący Polską generałowie przekonywali ich zapewne, że operacja nie jest na tyle przygotowana, by skutecznie sparaliżować cały kraj, a o to przecież chodziło. Zapewne wtedy zobo wiązali się do interwencji wewnętrznej, bo interwencja zewnętrzna oznaczałaby też koniec ich władzy. Manewry wojskowe zjednoczonych sił socjalizmu w Polsce i wcześniejszy pokaz siły wojsk radzieckich u jej granic stanowiły zatem element zastraszającej gry psychologicznej.
Odtąd sytuacja stale już się zaostrzała, zwłaszcza po "prowokacji w Bydgoszczy" w marcu 1981, gdy na sesji miejskiej oficjalny przedstawiciel regionu "Solidarności" Jan Rulewski został pobity przez funkcjonariuszy MO. Pod wpływem konfliktów "Solidarność", która liczyła już około 7 milionów członków, radykalizowała się, co wywoływało ostre podziały w PZPR: Kania był przeciwny użyciu siły wobec "Solidarności", Jaruzelski i Kiszczak, który został szefem MSW po Milewskim, byli zdecydowani na jej użycie.
Władze MSW, jak wynika z dokumentów, chciały oprzeć się na ludziach pewnych i oddanych, odwołano się więc do rezerw osobowych, przeszkolono tysiące rezerwistów i rencistów MSW. Na wiosnę 1981 nastąpiła pełna mobilizacja agentury. Zgodzono się na fałszowanie dowodów osobistych przy opisywaniu fikcyjnej pracy cywilnej agentów. Z końca marca pochodzą dwa dokumenty podpisane przez pułkownika Mozgawę o przyznawaniu broni pracownikom KC PZPR oraz tajny, specjalnego znaczenia szyfrogram do wszystkich komendantów MO o wydawaniu sekretarzom komitetów wojewódzkich PZPR broni krótkiej i ręcznych miotaczy gazowych. Z 19 kwietnia pochodzi dokument zawierający pełne instrukcje na wypadek wprowadzenia stanu wojennego. Są w nim już wszystkie zasadnicze postanowienia późniejszego dekretu o stanie wojennym z 13 grudnia 1981 roku.
Wspólnie z MON wyselekcjonowano i dokonano podziału obiektów, które powinny być bezwzględnie ochraniane przez siły zbrojne, MO, straże przemysłowe, służbę ochrony kolei i straż pożarną. Dotyczy to głównie przemysłu zbrojeniowego, łączności, lotnictwa, radia i telewizji, kompleksu żywnościowego, baz paliw pędnych i smarów, magazynów broni i materiałów wybuchowych, tranzytowych linii kolejowych, a także banków. (...) Na czele stanu wojennego wobec zwiększonych zadań resortu spraw wewnętrznych przewiduje się potrzebę wzmocnienia jego sił i środków. W ramach militaryzacji przewiduje się powołać około: 30.000 żołnierzy rezerwy na sformowanie 44 pułków i 8 batalionów MO; 13.000 żołnierzy rezerwy na wzmocnienie posterunków gminnych MO; 4.200 żołnierzy rezerwy do jednostek wojskowych MSW; 1800 pojazdów mechanicznych z gospodarki narodowej. (...) Wobec potrzeby wzmożenia działań polityczno-propagandowych konieczna będzie pełna dyspozycyjność redakcji co najmniej "Trybuny Ludu", "Żołnierza Wolności", "Dziennika Radiowego" i "Dziennika Telewizyjnego". Resort spraw wewnętrznych, we współpracy z Głównym Zarządem Politycznym Wojska Polskiego podejmie samodzielne tematy oraz będzie dążył do wyłonienia pozytywnych osób w środowiskach kulturalnych i opiniotwórczych pod kątem możliwości wykorzystania ich w działaniach propagandowych. Zaplanowano wspólnie z MON uruchamianie awaryjnych środków masowej propagandy.
Na początku października sztab MSW wydał polecenie Komendantom Wojewódzkim MO, by otworzyć osobiście posiadane pakiety z dokumentami stanu wojennego przeznaczonymi dla KWMO; zapoznać się z zawartymi w nich aktami prawnymi, a w dokumencie z 25 X, a więc na długo przed konfliktami na początku grudnia, które rzekomo przesądziły o wprowadzeniu stanu wojennego, podano jego ostateczne uzasadnienie:
Jako jedyne rozwiązanie uznać należy wprowadzenie stanu wojennego na terytorium całego kraju. Niezwłoczne wprowadzenie stanu wojennego uzasadnia fakt, że wpływy Partii i Rządu nie ulegają umocnieniu, zaś narzucenie terminu konfrontacji przez siły kontrrewolucyjne może nastąpić w jeszcze mniej sprzyjających warunkach. Zastosowanie tego środka winno stworzyć Rządowi warunki do realizacji programu zmierzającego do wyprowadzenia kraju z kryzysu, przywrócenia ładu, porządku i dyscypliny społecznej. Wprowadzenie tego stanu umożliwi odizolowanie sił kontrrewolucyjnych i ich środków propagandowych od społeczeństwa, stworzy warunki dla odbudowy wpływów Partii i Rządu.
Po dekrecie o stanie wojennym 13 grudnia 1981 roku tego samego dnia rano o godzinie 11 generał Kiszczak wysłał specjalny szyfrogram do komendantów Szkół MSW i MO, dopuszczający użycie broni palnej: w wypadkach nadzwyczajnych można użyć środków przymusu bezpośredniego, w tym chemicznych środków obezwładniających i urządzeń do miotania wody, a w przypadkach wyjątkowych również broni palnej, gdy nie można inaczej uniknąć niebezpieczeństwa, zagrożenia życia lub zamachu. Niewątpliwie zatem odpowiedzialność za użycie broni trzy dni później w kopalni "Wujek" i za śmierć dziewięciu górników spada na przywódców PRL wprowadzających stan wojenny.
W informacji MSW z 20 grudnia podano, że do całej pacyfikacji kraju, zwłaszcza strajków wybuchających przemiennie w zakładach pracy po 13 grudnia powołano 45 tysięcy żołnierzy MSW, 1800 środków transportu, z czego sformowano 44 pułki i 8 batalionów. Ogółem przejęto 492 obiekty przez wojsko i 891 przez MO. W działaniach specjalnych we współudziale z MO wzięło udział łącznie 80 tysięcy żołnierzy, ponad 1600 czołgów, ok. 1200 transporterów opancerzonych, 660 BWT i ponad 9200 samochodów. Taką armię wystawiły władze PRL przeciw własnemu społeczeństwu.
W akcji Azalia przejęto ogółem 320 obiektów RTV i łączności telekomunikacyjnej. W akcjach Jodła i Klon do 20 grudnia internowano 4732 osoby. Przeprowadzono rozmowy dyscyplinujące z 5171 osobami, z czego 4749 osób zobowiązało się do przestrzegania istniejącego porządku prawnego i niepodejmowania działań na szkodę PRL. 379 osób, które nie podpisały takiej deklaracji lojalności, internowano.
Ujawniane wciąż dokumenty nie tylko przekazują prawdę o przeszłości, nie tylko mówią o nieznanych dotąd faktach. Są także pośrednio świadectwem napięć i głębokich konfliktów, nieusuwalnych, jak się okazało, mimo długiego trwania systemu. Widać to nie tylko w treści tych dokumentów, ale i w ich języku, stylistyce, słownictwie, w charakterystycznej dla propagandy systemu frazeologii walki, a w 1981 roku już otwartej wojny. Określenie Stan wojenny, którego użyto z konieczności, bo w konstytucji PRL nie przewidziano stanu wyjątkowego, dobrze oddaje stan gotowości do wywołania wojny domowej. "Język nienawiści", jakby dziś nazwano stylistykę tych dokumentów, zdradza stosunek władz PRL i ich sił wykonawczych do społeczeństwa, w szczególności do grup opozycji i dziesięciomilionowej Solidarności. W rozkazie specjalnym z 13 grudnia jest odezwa gen. Kiszczaka do funkcjonariuszy i żołnierzy z charakterystycznym rozróżnieniem na "swoich", poniekąd właścicieli PRL, i przeciwników, wrogów, których trzeba zniszczyć: Ojczyzna nasza znalazła się w niebezpieczeństwie... (...) Atakom wroga musimy przeciwstawić głęboką ideowość i dojrzałość polityczną, rozwagę, wytrwałość, świadomą dyscyplinę i zdecydowanie w działaniu, ofiarność w wykonywaniu obowiązków, poczucie głębokiego koleżeństwa i wzajemnego zaufania. (...) Funkcjonariusze i żołnierze! Jestem głęboko przekonany, że podobnie jak w poprzednich trudnych chwilach w zwarty i zdecydowany sposób przeciwstawicie się wszelkim próbom wrogich poczynań, wiernie strzec będziecie interesów socjalistycznego państwa i narodu oraz spokoju i bezpieczeństwa jego obywateli.
Oczywista jest hipokryzja takich charakterystycznych dla mentalności władców tego systemu wypowiedzi. Nie była ona jednak tylko czczą retoryką, stosowaną nagminnie w zużywającej się już propagandzie. Była już językiem wojny, językiem znów, jak w stalinizmie, totalitarnym, którym każdy mógł być oskarżony i skazany, każdy mógł być wrogiem. Wprowadzała ona zbrodnicze podziały, przeciwstawiała jednych drugim, prowokowała do wyniszczającej całe społeczeństwo walki.
Stan wojenny był ostatnim, rozpaczliwym aktem obrony rozpadającego się systemu komunistycznego. Obrony wspólnej ? polskich i sowieckich zarządców i wykonawców systemu, przemieniającego siłą całe społeczeństwa w coś, co było zaprzeczeniem ich życia. Dlatego drugorzędne znaczenie ma to, kto wprowadził stan wojenny i czy było to mniejsze zło. Półtora roku przygotowań do stanu wojennego wskazuje, że stróże systemu byli gotowi na wszystko, na największe zło. Tylko wstrzemięźliwości społecznej można zawdzięczać, że podczas tej zmasowanej napaści nie było więcej ofiar. Nie mniejszą też hańbą, lecz większą, było, że stan wojenny wprowadzali rodzimi, a nie obcy komuniści.


Marek Klecel

Opracowane na podstawie: Peter Raina, Marcin Zbrożek, Operacja "Lato-80". Preludium stanu wojennego. Dokumenty MSW 1980-1981, Wydawnictwo Diecezji Pelplińskiej "Bernardinum", Pelplin 2003.

 
Wyświetlony 5605 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.