piątek, 24 wrzesień 2010 12:36

Jak jest w dżungli

Napisane przez

Gdyby do ziemi nad Amazonką wetknąć parasol, to po dwóch miesiącach zakwitnie albo obok wyrośnie drugi. Dżungla to najbardziej gęsty i płodny las świata. Na powierzchni równej boisku piłkarskiemu można znaleźć więcej gatunków roślin niż w całej Polsce!

Tropikalna puszcza bije wszelkie rekordy obfitości, ale jednocześnie można tam umrzeć z głodu lub pragnienia, równie łatwo jak na pustyni.
W dżungli bardzo trudno znaleźć wodę pitną. Chyba że ma się do pomocy indiańskiego przewodnika, który potrafi rozpoznać lianę pełną wody. Wiele lian, po przecięciu, tryska wodą, ale tylko kilka zawiera taką nadającą się do picia i w dodatku trzeba wiedzieć, w którym miejscu przeciąć, żeby cała ta woda nie wylała się na ziemię.
A strumienie, rzeczki, źródełka? Są. Ale to za mało, aby przeżyć. Tylko Indianin, mieszkaniec puszczy, wie, który strumień niesie wodę potable (do picia), a który navable (do mycia). Spragnionemu białasowi, oczywiście, wszystko jedno, co pije, może być do mycia. Problem w tym, że po wypiciu wody navable, a więc takiej, w której Indianie się kąpią i załatwiają potrzeby fizjologiczne, dostaje się natychmiastowej biegunki; bardzo często jest to któraś z odmian cholery. Najgroźniejsza zabija w trzy godziny.

***

 

Równie łatwo jest umrzeć z głodu, bo w tropikalnej puszczy, pełnej owoców, większość z nich rośnie wysoko nad głowami. Żeby je zdobyć, trzeba być małpą i urodzić się w koronach drzew.
A dzikie zwierzęta? Świnki pekari (miniaturki naszych dzików), kapibary (gigantyczne wersje nutrii), tapiry (smakowite skrzyżowanie świni z cielakiem), a wszystkie inne ptaki i ssaki, co skaczą i fruwają, i których pełno dookoła?
Owszem, pełno, przechodzą kilka kroków od ciebie, ale ich w gąszczu dżungli nie wypatrzysz i w gęstwinie nie upolujesz żadną strzelbą, bo to tak, jakbyś chciał polować wewnątrz żywopłotu albo na polu dojrzewającej kukurydzy.

***

 

Żeby cię dżungla nie zagłodziła na śmierć, musisz poprosić o pomoc Indianina, który jest częścią otaczającej przyrody. Zapewne każe ci zostawić strzelbę, zdjąć ubranie, nasmarować ciało łojem z gruczołów tapira i iść tuż za sobą. Nie wolno się rozglądać ani oglądać. Nie wolno się zatrzymać, zamyślić, rozmarzyć. W dżungli musisz być stale skupiony na przetrwaniu, bo dżungla zabija nieuważnych na tysiące sposobów.
W tropikalnej puszczy rosną drzewa, których kora, zraniona maczetą, wydziela białą żrącą żywicę. Kropla na skórze lekko szczypie, podrapiesz się w to miejsce, potem nieopatrznie zatrzesz oko, a pozbawi cię wzroku na zawsze.
Widzisz krzak porośnięty dziwacznymi kwiatami w kolorze zielonym, chcesz podejść i zrobić zdjęcie. Lepiej nie, bo od zapachu najpierw zakręci ci się w głowie, a potem zwymiotujesz w nagłym ataku choroby morskiej ? pyłki tej rośliny atakują błędnik.
Patrz uważnie, jak twój indiański przewodnik przechodzi przez zwalone pnie ? nigdy na nich nie staje. Pozornie nieistotny szczegół... Do czasu, gdy noga ci się zapadnie po kolano w próchnicę i zostaniesz pokąsany przez jadowite skolopendry. Albo mrówki długości dwóch centymetrów! Ból, jakby ktoś ci przykładał rozżarzone żelazo. Noga puchnie od kostki po pachwinę; gdybyś szedł w spodniach, trzeba by je przecinać.
(?)
Wojciech Cejrowski
www.ccc.art.pl

Wyświetlony 3653 razy
Więcej w tej kategorii: « Afrykańskie obrazki Mniejsze zło »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.