wtorek, 07 grudzień 2010 00:23

Wehikuł czasu pana Niesiołowskiego chyba się zaciął...

Napisane przez

Na łamach miesięcznika "Powściągliwość i Praca" natknąłem się niedawno z bardzo interesującą wymianę zdań pomiędzy Markiem Klecelem ("PiP" nr 1/03) a Stefanem Niesiołowskim ("PiP" nr 2/03). Pierwszy dzieli się z czytelnikami "PiP" swoimi obawami związanymi z atakami na Radio Maryja, drugi natomiast, nie odnosząc się do meritum sprawy, próbuje zdezawuować poglądy p. Klecela w części dotyczącej jego diagnozy obecnego stanu III RP.

Warto się owej polemice przyjrzeć przede wszystkim ze względu na dość zaskakujące stanowisko pana Stefana Niesiołowskiego.
Marek Klecel pisze: To zdumiewające, w kraju, który być może jest już na krawędzi bankructwa, w którym połowa ludzi żyje na granicy niedostatku, w którym jest ponad trzy miliony bezrobotnych, a wkrótce pójdą na bruk dalsze tysiące ludzi, w kraju ? po kawałku wyprzedawanym, toczonym przez korupcję i przestępczość; w takim kraju nagle, w ciągu jednego dnia, najważniejszym problemem staje się jakieś radio, jedna stacja radiowa ? katolickie Radio Maryja.
Stefan Niesiołowski, czego nietrudno się domyśleć, neguje tę diagnozę, uznając ją za zupełnie nieuzasadnioną. Nie mogę pozostawić bez odpowiedzi stwierdzeń, w moim przekonaniu, błędnych, tendencyjnych, krzywdzących, będących co najmniej grubym uproszczeniem i pod wieloma względami nieprawdziwych, a dotyczących sytuacji III Rzeczpospolitej ? pisze. Owszem, diagnoza p. Klecela może być tu i ówdzie dyskusyjna, niemniej sposób, w jaki próbuje obalić ją jego adwersarz wydaje się zupełnie irracjonalny, wręcz surrealistyczny. Niesiołowski, wychodząc ze słusznego skądinąd założenia, że w 1989 roku nastąpiła w Polsce jakościowa zmiana ustroju, konstatuje m.in.: Znakomita większość wskaźników ekonomicznych jest dziś zdecydowanie lepsza niż w momencie upadku komunizmu, a (...) gospodarka jest oparta na racjonalnych zasadach konkurencji, mechanizmów rynku, prywatnej własności.
Przypuszczam, że gdyby próbować panu Niesiołowskiemu zwrócić uwagę na to, że jego wehikuł czasu zaciął się, a on sam tkwi cały czas w latach 1989-91, wówczas mocno by się obruszył. A jeśliby jeszcze dodać, że dobrodziejstwa, jakie spadły na Polskę dzięki ustawie o działalności gospodarczej, uchwalonej jeszcze w 1988 roku przez PRL-owski rząd Mieczysława Rakowskiego, zniweczone zostały, między innymi, przez polityków jego pokroju, którym nadmiar wolności gospodarczej w pewnym momencie zaczął z bliżej nieznanych przyczyn przeszkadzać, wówczas pewnie z niedowierzaniem popukałby się w czoło. Tymczasem jeśli III RP kiedykolwiek była krajem opartym na "racjonalnych zasadach konkurencji" i "mechanizmach rynkowych", to czas ten uznać należy z całą pewnością za miniony.
Często spotkać dziś się można z poglądem, że prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce równoznaczne jest niemalże z uprawianiem zawodu kaskadera. Owszem, bycie przedsiębiorcą zawsze związane jest z ryzykiem, wszak istotą wolnego rynku jest to, że przedsiębiorca może nie trafić w gusta konsumentów, co grozić może bankructwem, a tym samym utratą całego majątku. Jednak ci, co twierdzą, że przedsiębiorca w III RP to "kaskader", mają na myśli zupełnie coś innego ? nie konkurencję, która może go wyprzeć z rynku, lecz przeróżne instytucje państwowe, które na każdym kroku roszczą sobie prawo do ingerowania w to, co przedsiębiorca robi i jak to robi. I tak, przeciętny polski ? i nie tylko, zachodnioeuropejski także ? przedsiębiorca narażony jest na bardzo częste wizyty "smutnych panów" z takich instytucji jak: urząd skarbowy, ZUS, urząd pracy, Państwowa Inspekcja Pracy, Sanepid... i pewnie jeszcze kilku innych, których tu nie wymieniłem... Czas, jaki prywatny przedsiębiorca musi poświęcić na barowanie się z tymi instytucjami, jest na tyle długi, że ? jeśli w ogóle nie odbiera on chęci do prowadzenia dalszej działalności ? nie pozwala na to, by całą swoją energię skupić na zadowalaniu konsumentów. Zmusza on natomiast do robienia wszystkiego, byleby tylko zadowolić urzędników. Gdzie w tym przypadku miejsce na "racjonalne zasady konkurencji", wolne od ingerencji państwowej biurokracji?
Pan Niesiołowski zachowuje się tak, jakby czas się dla niego zatrzymał, a rzeczywistość wokół nic a nic się nie zmieniała. Czy pisząc o "mechanizmach rynku", na jakich rzekomo oparta jest polska gospodarka, pan Niesiołowski pomyślał przez chwilę o tym, jak wygląda wolny rynek np. w dziedzinie mediów elektronicznych? Czy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji istnieje po to, by sprzyjać wolności w mediach czy też może po to, by ją ograniczać? Podczas przesłuchań przed komisją śledczą ds. zbadania afery Rywina-Michnika-Millera-Kwaśniewskiego, Andrzej Zarębski wyznał z rozbrajającą szczerością, że prywatnym nadawcom nie opłaca się zadzierać z władzą, gdyż koncesje, które mają, nie są dane raz na zawsze. Powiedział to, ot tak sobie, jakby nie było to niczym nadzwyczajnym... Czy pan Niesiołowski nie dostrzega tych niuansów, które ? jak nic ? wskazują na silne powiązania polityki z ekonomią, które to powiązania zawsze zakłócają wolnorynkowy ład? Zresztą, być może dla p. Niesiołowskiego też są to sprawy tak oczywiste, że tylko szaleńcy albo "polityczny plankton" (określenie często używane przez p. Niesiołowskiego w stosunku do swoich przeciwników) mogą mieć tu jakieś "ale".
Warto przypomnieć, że to m.in. formacja pana Niesiołowskiego, AWS, zrobiła bardzo dużo, by powiązania te nie tylko utrwalić, ale nawet poszerzyć ich zasięg. Nie chcę sugerować tu, że p. Niesiołowski do dziś czerpie jakieś profity z tego tytułu, dlatego tak zawzięcie broni tego przeżartego korupcją bajzlu, niemniej wydaje się wręcz niemożliwe, żeby nie zdawał sobie sprawy z tego, że III RP nijak ma się do przedstawianego przezeń wizerunku.

(?)
Paweł Sztąberek
Wyświetlony 7480 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.