wtorek, 07 grudzień 2010 00:26

Od redakcji

Napisane przez

Zamykamy ten numer Opcji, gdy prounijna kampania propagandowa osiągnęła kulminację śmieszności.

Politycy, ale także luminarze polskiej kultury, artyści, aktorzy, twórcy, duchowni dzień w dzień za pośrednictwem telewizji z poważnymi minami wygłaszają straszliwe głupstwa. Polacy zalewani są potokami słów zupełnie nie przystających do rzeczywistości, którą mają opisywać. Padają zaklęcia i przestrogi. Mija się to wszystko z istotą rzeczy ? argumenty, które słyszymy, dotyczą z reguły spraw kulturowych, ambicjonalno-historycznych lub turystycznych (!). O ile poruszane są w ogóle jakieś ? kluczowe przecież w tym kontekście ? kwestie gospodarcze, to w zasadzie sprowadzane są do naiwnego: fajnie jest na Zachodzie, u nas też tak będzie, tylko musimy wejść do Unii. To doprawdy zdumiewające, ale nawet teraz, w przededniu historycznej decyzji, dotyczącej przyszłości kraju i narodu, nie jest prowadzona żadna merytoryczna dyskusja! Zastąpiła ją prostacka propaganda i bredzenie autorytetów w rodzaju Kory. Czy naprawdę to wszystko, co zdolne są wyprodukować najtęższe umysły bez mała czterdziestomilionowego narodu, szczycącego się tysiącletnią historią?! Czy sytuacja ta nie niepokoi nawet największych euroentuzjastów? Przecież skoro optują za wejściem do Unii, powinni mieć jakąś wizję przyszłości, powinno im zależeć na konkretyzowaniu się myśli politycznej, znajomości ekonomii, na umiejętności prowadzenia publicznego dyskursu... Czyżby uznali, że będą to rzeczy całkowicie nieprzydatne, gdy już znajdziemy się w Unii? Rezygnujemy więc nie tylko z części suwerenności narodowej, ale i z resztek suwerenności intelektualnej?
Unia Europejska, w ujęciu polskich środków przekazu to samo dobro, postęp i sukces, awans cywilizacyjny. Nie mówi się nam o recesji, rosnącym bezrobociu, socjalistycznym, a nie liberalnym modelu państwa, przyjętym za normę w krajach Unii. Nie mówi nam się w ogóle o zagrożeniach (czyżby ich nie było?), a przecież nawet będąc zwolennikiem akcesu, warto byłoby je znać.
Eurosceptycy z kolei zagrożenia na ogół mylnie identyfikują. Straszą wynarodowieniem i dechrystianizacją oraz... bezdusznym kapitalizmem.
Odnieść się musimy przy okazji do słów Ojca Świętego, który zdecydował się, choć nie bez zastrzeżeń, wesprzeć swym autorytetem kampanię prounijną. Zaprzeczanie temu, jak czynią to niektórzy eurosceptycy, to ośmieszanie siebie i osłabianie swoich argumentów. Nasz Papież uznał po prostu, że korzyści z członkostwa w Unii przeważają nad wadami. Jednakże, niestety, i akceptacja Jana Pawła II dotyczy przede wszystkim kwestii cywilizacyjnych, nie bez znaczenia, ale drugoplanowych, gdy mowa o uczestnictwie w ugrupowaniu o charakterze gospodarczym, jakim w istocie jest Unia.
Pro domo sua: oprócz bloku o tematyce unijnej (tu zwracamy Państwa uwagę na niezwykle ważki artykuł Mateusza Machaja), prezentujemy w tym numerze Opcji parę tekstów dotyczących problematyki dziecięcej. Pretekstem jest, oczywiście, obchodzony 1 czerwca Dzień Dziecka, ale do tych ważnych kwestii na pewno będziemy wracać. Trzeci, mniejszy blok tekstów rozpoczyna cykl o tematyce polsko-żydowskiej. Zapraszamy do lektury.

Wyświetlony 10067 razy

Więcej w tej kategorii: Kartki z kalendarza - Czerwiec »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.