wtorek, 07 grudzień 2010 10:25

Pacyfizm prowadzi jedynie do klęski

Napisane przez

15 lutego w wielu miejscach na świecie lewackie grupy zorganizowały manifestacje "przeciwko wojnie z Irakiem". Grupy rozentuzjazmowanej młodzieży maszerowały z antywojennymi transparentami. Nad ich głowami powiewały czerwone flagi, widoczne były podobizny klasyków komunizmu, oczywiście wielu uczestników nosiło karykaturalne maski prezydenta Busha czy też tradycyjne wyobrażenia Wuja Sama w pasiastym stroju (najchętniej siedzącego okrakiem na rakiecie). Słowem, tak samo, jak prawie od czterdziestu lat. Bez zmian. USA wielkim ciemiężycielem wolnego świata. Zawsze dziwiło nas tylko, dlaczego ruch emigrancki jest tak jednostronny: wszelcy uciekinierzy garną się do USA, natomiast żaden lewacki bojownik o wolność nie zgłasza się po azyl w Iraku, komunistycznej Korei, Libii, czy innym wyśnionym raju.

 


Spotkaliśmy się z taką piramidalną opinią: Jak tak można, przecież Irak to suwerenne państwo! No niby tak, ale jak sąsiad zalewa ci mieszkanie albo lubi w piwnicy majstrować przy niewypałach, albo leje żonę, albo... to co, siedzisz cicho bo to jego prywatne sprawy? A świat staje się coraz mniejszy, coraz dostępniejsze są środki masowej eksterminacji. Może czas zabrać się za porządki w państwach zagrażającym innym? Może sprawa Iraku będzie ostrzeżeniem dla innych satrapów? Nie widzenie i nie reagowanie jest dość wygodne, tylko jak uczy historia bywa dosyć kosztowne w chwili nieprzyjemnego przebudzenia. A zabawa z Irakiem nie trwa od wczoraj. Saddam Husajn wodzi ONZ za nos już kawał czasu, i będzie to robił nadal. Zapewne zawsze wojna jest rozwiązaniem ostatecznym i przynoszącym szkodę często niewinnym ludziom. Pewnym jest, że przywódca Iraku miał czasu na poprawę aż nadto. Jego czas powinien się już skończyć.
Na koniec dygresja. Protestujący, z miną ludzi przenikających meandry wielkiej polityki twierdzą, że cała ta afera spowodowana jest po prostu iracką ropą. Być może. Ale jeżeli przy tej okazji zniszczony zostanie reżim, który od lat zagraża sąsiadom, sieje niepokój na świecie i produkuje broń masowej zagłady - to nie mamy nic przeciw temu. W ostateczności lepiej by irackimi polami naftowymi zarządzały państwa demokratyczne niż szaleni dyktatorzy.

Władimir Bukowski
 

Tekst zaczerpnięty z lutowego numeru szczecińskiego pisma "Gryf".

Wyświetlony 5337 razy

Najnowsze od Władymir Bukowski

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.