niedziela, 19 grudzień 2010 12:42

Szara strefa probierzem ingerencji państwa w gospodarkę

Napisane przez

Jakiś czas temu w "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł traktujący o szarej strefie polskiej gospodarki ("Gospodarka bez rachunku").

Problematyka poruszona w tym artykule jest niezmiernie ważna. Jeżeli bowiem szacunki wskazują na blisko 15-procentowy udział tego rodzaju gospodarki w tworzeniu PKB, w świetle planów mizernego wzrostu PKB w przyszłych latach, to możemy mówić o istotnym wpływie szarej sfery na przyszłe losy rozwoju gospodarczego i społecznego naszego kraju.

Musimy pamiętać, że produkt wypracowany w sza­rej strefie (kalkulowany w oficjalnych danych, bądź nie) faktycznie współtworzy PKB, że podawane dane o bezrobociu nie są dokładne (część bezrobotnych pracuje w szarej strefie), a także, iż wiele innych mierników gospodarczych, przy tak znacznym udziale szarej strefy w wytwarzaniu bogactwa kraju, nie oddaje w pełni stanu gospodarki Polski.
 
Co to jest szara strefa
 
Jak nauczał Konfucjusz ? naprawa świata zaczyna się od porządkowania pojęć. Zacznijmy więc od wyjaśnienia pojęcia ?szara strefa?. Skąd się wzięła ta nazwa? Jak wiemy, kolor szary uzys­kujemy z wymieszania dwóch innych kolorów: bia­łego i czar­nego. Kolor biały obrazuje nam działalność gospodarczą w pełni legalną. To znaczy podmiot (osoba prawna lub fizyczna) zajmujący się dowolną (legalną) działalnością gospodarczą (został zarejestrowany lub została zawarta umowa o wy­konanie pracy, dzieła lub świadczenie usług), wszystkie operacje prowadzi lege artis i jest rzetelnym płatnikiem podatków. Jak wiemy, przy wysokim skomplikowaniu polskiego prawa i luźnej interpretacji przepisów przez urzędy skarbowe, trudno jest obecnie utrzymać się w strefie białej!
Przyjrzyjmy się teraz stre­fie czarnej. Strefa ta zajmuje się działalnością niezgodną z prawem, na przykład kradzieżą samochodów, wyłudzaniem kredytów, unikaniem regulowania zobowiązań wynikających z trans­akcji zakupu lub usługi, napadami i rozbojami, handlem narkotykami i podobnymi. Nie można zatem powiedzieć, że szara strefa to łagodniejsza forma strefy czarnej. Nie można przecież zalegalizować kradzieży przez to, że od ?transakcji? kradzieży, a potem sprzedaży zapłaci się podatek. Możemy więc wnioskować, że szara strefa to działalność dopuszczona przez państwo, lecz bez dokonywania pełnych świadczeń publicznoprawnych ? opłat ZUS, podatków bezpośrednich i pośrednich, opłat koncesyjnych i ?ekologicznych? itp. Zwracam uwagę na fakt, że w teorii ekonomii nie można znaleźć jasnej, zgodnej definicji ?szarej strefy?. Na próżno jej szukać w podręcznikach ekonomii szeroko wykorzystywanych na czołowych uczelniach w kraju i na świecie.
 
Kto wspiera szarą strefę
 
Bez wahania można powiedzieć, że wszyscy w jakiejś mierze ją wspieramy. Przejawia się to choćby poprzez zakupy na bazarze od działkowiczów czy drobnych hodowców albo korzystanie z usług domowych. Często też przejawia się to handlem wymiennym, zwłaszcza na wsi (mleko za jajka, płody rolne za użyczenie ciągnika). Za takie usługi i towary nie są odprowadzane podatki. Nie znam też osoby, bez względu na jej majętność, która budowała dom lub wy­kańczała mieszkanie, aby nie wykorzystywała usług wykonywanych w szarej strefie. Bez tej działalności i usług nasze życie byłoby znacznie cięższe, a niektóre prace w ogóle nie mogłyby być wykonane z powodu małego zasobu kapitału prywatnego. Szara strefa pozwala bowiem wykonać niezbędne czynnoś­ci tanio, szybko i z pominięciem biurokratycznego aparatu. Istotna jest również kwestia szybkości obrotu kapitałem ? w szarej strefie jest ona natychmiastowa.
Część ekonomistów oraz znaczna większość polityków i osób postronnych jest za ścisłą, siłową regulacją lub wręcz likwidacją szarej strefy. Jest to spostrzeżenie smutne, dowodzi bowiem nikłej znajomości zagadnień ekonomicznych. Należy powołać się tu na słowa wybitnego ekonomisty francuskiego ? Fryderyka Bastiata, który powiedział, że dobrego ekonomistę odróżnia się od złego tym, że ten drugi dostrzega tylko to, co widzialne na pierwszy rzut oka, dobry zaś dostrzega konsekwencje pewnych zjawisk. Otóż obrońcy branż konkurujących z szarą strefą narzekają na spadek zatrudnienia, obrotów oraz opłat podatkowych (rzekoma strata dla państwa). Nie dostrzegają oni drugiej strony medalu. Spadek zatrudnienia w jednym sektorze powoduje zatrudnienie w innym (w tym przypadku w szarej strefie), spadek obrotów w jednym to wzrost w innym, mniej pieniędzy w kasie państwa to więcej pieniędzy w rękach obywateli, zatem większa siła nabywcza i większy popyt efektywny. Producenci butów narzekają na konkurencję ze strony szarej strefy w ich branży, ci sami producenci chętnie natomiast bez skrępowania kupią inny, tani towar pochodzący z szarej strefy, na przykład, produkty spożywcze, lub zatrudnią glazurnika bez rachunku.
(?)
 
Jacek Matulewicz
Wyświetlony 5874 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.