wtorek, 21 grudzień 2010 10:03

Wątpliwości zabronione?

Napisane przez

Oczywistość przystąpienia Republiki Czeskiej do Unii Europejskiej jest ostatnio coraz częściej kwestionowana. Wydatnie proces tego otrzeźwienia wspomogły wściekłe ataki na Czechy związane z żądaniem unieważnienia powojennych dekretów prezydenta Edvarda Benesza. Postulat ten, którego głównym celem jest przede wszystkim odzyskanie przez Niemców sudeckich utraconego po wojnie mienia, wysuwają nie tylko środowiska ziomkowskie w Niemczech i Austrii, ale ostatnio także niektórzy liczący się politycy europejscy. Właśnie takie postępowanie części elit politycznych Europy, które w istocie sprowadza się do rewizji rezultatów drugiej wojny światowej wywołało nad Wełtawą pewnego rodzaju przerażenie oraz otrzeźwienie.

Dla procesu integracyjnego nieszczęściem jest fakt, iż tego rodzaju wątpliwości pojawiły się właśnie w związku ze spodziewanym wejściem Czech do UE. Czesi nigdy nie grzeszyli nadmiernym euroentuzjazmem, ale teraz można mówić wręcz o dotkliwym ciosie, który zadano procesowi integracyjnemu.

Tym bardziej warto zainteresować się pewnymi dokumentami świadczącymi o tym, iż nasi południowi sąsiedzi nic nie pozostawiają przypadkowi i starają się przygotować także na ewentualność nieprzystąpienia do Unii Europejskiej. Jedyną siłą polityczną, która na serio zajęła się takim "czarnym scenariuszem", jest Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), prawicowa partia byłego premiera Václava Klausa. ODS już od dłuższego czasu jest określana jako stronnictwo "eurorealistyczne" lub "eurosceptyczne". Do wyjątków nie należą też inne, dosadniejsze epitety, którymi wiele polityków i dziennikarzy posługuje się w stosunku do Klausa i jego obywatelskich demokratów - mówi się więc o tym, że ODS to partia populistyczna, narodowosocjalistyczna, ksenofobiczna, nacjonalistyczna. Czy takie oceny są uzasadnione, wyniknie z opisu dokumentów tej partii, które także przyczyniły się do napiętnowania ODS wyżej przytoczonymi niepochlebnymi przymiotnikami. Partia Klausa jest znaczącą siłą polityczną, nie można wykluczyć, iż w czerwcowych wyborach parlamentarnych to właśnie ODS wygra i będzie tworzyła nowy gabinet. Tym bardziej warto poznać poniższe dokumenty.
 
Interesy narodowe w świecie rzeczywistym
 
Pierwszy ze wspominanych dokumentów powstał w 1999 roku jako materiał gabinetu cieni ODS pod egidą eksperta ds. polityki zagranicznej, posła Jana Zahradila. Warto zauważyć, że poseł ten jest przedstawicielem czeskiej Izby Poselskiej w Konwencie obradującym nad reformami Unii Europejskiej. Pełna nazwa materiału brzmi: Koncepcja polityki zagranicznej "Interesy narodowe w rzeczywistym świecie" i właśnie przymiotnik narodowe zniechęcił do niego elity polityczne Czech. ODS bowiem bez ogródek stwierdza, iż "punktem wyjścia czeskiej polityki zagranicznej jest państwo narodowe". Autorzy zaraz wyjaśniają, że "państwo narodowe i interesy narodowe w wersji ODS nie oznaczają nacjonalizmu etnicznego, lecz jest to kategoria polityczna, opierająca się na politycznym, otwartym narodzie, który składa się z poszczególnych, równych w prawach obywateli... Państwa narodowe, tak jak powstały w czasach stosunkowo niedawnych, są i w świecie dzisiejszym wciąż pożytecznym narzędziem w zarządzaniu sprawami publicznymi". Właśnie przyspieszony demontaż państw narodowych (zamiar ten ODS przypisuje elitom politycznym) może prowadzić do wzrostu prymitywnego, ksenofobicznego oraz izolacjonistycznego nacjonalizmu - pisali w 1999 roku eksperci ODS, odrzucając jednocześnie tendencje globalistyczne. Państwo narodowe "oczywiście otwarte, tolerancyjne i zarazem patriotyczne to nadal podstawowe filary określające stosunek obywatela do wspólnoty światowej".
Dokument wskazuje szkołę realizmu i neorealizmu jako źródło swej wizji kształtowania polityki zagranicznej, które postrzegają rzeczywistość taką, jaka ona jest, a nie taką, jaka "powinna być". W sposób realistyczny i pragmatyczny Czechy ubiegają się o członkostwo w niektórych organizacjach międzynarodowych, ale te - jak zauważa Koncepcja - nie są "celem same w sobie, lecz jedynie środkiem" służącym do realizowania interesów narodowych Czech. Nie można też zapominać o kapitalnym znaczeniu stosunków bilateralnych, tak więc dyplomacja ma dbać o zrównoważenie rozwijanych stosunków tak na poziomie stosunków wielostronnych, jak i na "niższym" - dwustronnym. ODS w ramach wspólnoty światowej dąży do rozwijania wolnego handlu i uważa, że aspekt transatlantycki jest najważniejszy w polityce zagranicznej, lecz najwyższym priorytetem polityki zagranicznej jest ochrona i forsowanie interesów narodowych.
W dokumencie owe interesy określono następująco:
"Do czeskich interesów narodowych należą przede wszystkim:
1. interesy polityczne
a) poszerzanie przestrzeni wolności, demokracji, gospodarki rynkowej i rządów prawa;
b)  utrzymanie i rozwój wyraźnie określonej tożsamości narodowej;
c) wzmacnianie takiego ładu międzynarodowego, w którym te same reguły będą obowiązywały mocarstwa i małe państwa;
d) dotworzenie i dopracowanie międzynarodowych prawnych ram w taki sposób, by można było efektywnie rozwiązywać obecne i przyszłe sytuacje kryzysowe.
2. interesy w zakresie bezpieczeństwa
e) zapewnienie długotrwałej stabilności i bezpieczeństwa Republiki czeskiej;
f) zapewnienie integralności terytorialnej, politycznej suwerenności i niepodległości Republiki Czeskiej;
3. interesy gospodarcze
g) zapewnienie prosperity gospodarczej;
h) wzajemne otwieranie i łączenie rynków bez zbędnych przeszkód w handlu".
Wśród celów strategicznych ODS w 1999 roku wymieniła aktywne i pełnowartościowe członkostwo w NATO oraz zakończenie procesu wejścia do Unii Europejskiej (referendum, ratyfikacja), ale zarazem autorzy Koncepcji uważali za stosowne dodać, iż niezbędnym jest "określenie oraz realizacja strategii alternatywnej, o ile UE odłoży swoje poszerzenie (renegocjacja umowy stowarzyszeniowej, negocjacje o unii celnej, wejście do europejskiej strefy gospodarczej, współpraca z pozostałymi państwami stowarzyszonymi)". Nie bez znaczenia jest też zaakcentowana konieczność określenia "naszego wyobrażenia o UE i jej instytucjonalnym, politycznym i ekonomicznym funkcjonowaniu wraz ze stowarzyszonymi krajami".
Obywatelska Partia Demokratyczna, wbrew opiniom, jakie są o niej rozszerzane w czeskich i europejskich mediach, jest za przystąpieniem Czech do UE - upatruje w tym cel strategiczny. jednak nie sposób nie zauważyć zagrożenia, jakie niesie z sobą przystąpienie. Koncepcja wychwala ideę integracji gospodarczej oraz stworzenie wspólnego rynku, ale jednocześnie ostro krytykuje zasady "państwa opiekuńczego" (welfare state) oraz europejską politykę rolną (CAP). w opinii autorów Koncepcji polityczna część integracji, która "jest tworzona raczej wolą europejskich elit politycznych, a nie obywateli krajów członkowskich UE, jest wręcz problematyczna".
W omawianym tekście mamy więc możliwość poznania plusów i minusów integracji. Korzystne jest niewątpliwie otwarcie dużej przestrzeni politycznej i gospodarczej. To samo dotyczy implementacji tej części prawa europejskiego, która poprawi stan prawa czeskiego, wesprze liberalizację gospodarki i przyczyni się w ten sposób do zakończenia transformacji.
Niechęć ODS dotyczy już wspomnianego "państwa opiekuńczego", sceptycyzmem darzy ona unifikację w strefie podatków oraz polityki społecznej: "nie chcemy rozmyć naszego państwa ani w ponadnarodowych strukturach, ani w Europie regionów. Dlatego autorzy tekstu uściślają, jakie jest ich wyobrażenie o wspólnej Europie:
- demokratyczne funkcjonowanie oraz kontrola instytucji europejskich,
- wzmacnianie tych instytucji, które pochodzą z narodowych reprezentacji państw członkowskich,
- wspólny rynek wewnętrzny jako jądro integracji,
- stopniowe usuwanie welfare state.
Wręcz absurdalnie (na pierwszy rzut oka) wygląda postulat, by obywateli zapoznano z dodatnimi i ujemnymi aspektami członkostwa w Unii Europejskiej, ale doświadczenia, które mają Czesi z europropagandą nie odbiegają od tych polskich. Mówi się o świetlanej przyszłości, lecz elity polityczne wraz z głównymi opiniotwórczymi środkami przekazu przemilczają sprawy bolesne lub niewygodne. ODS musi więc w swoim dokumencie programowym przytaczać tak oczywiste zdania, jak np. to: "Obstajemy przy tym, że wewnątrzpolityczna debata o UE jest uprawniona i nie jest przejawem antyeuropejskości". Istną herezją jest postulat autorów Koncepcji, by data wejścia nie była rezultatem "zamówienia politycznego", lecz "konsekwencją obustronnych negocjacji". Strona czeska ma dbać o to, by wejście nie stanowiło zagrożenia dla ekonomicznej i politycznej stabilności Republiki Czeskiej (co może być m.in. spowodowane wzrostem cen). Znacząca jest też jakość członkostwa.
Zahradil i jego zespół ostrzegają przed unią monetarną, twierdząc, że polityka monetarna i fiskalna to podstawowe atrybuty i narzędzia suwerenności państwa.
W związku z wydarzeniami tegorocznej wiosny, kiedy to doszło do zmasowanego ataku na Czechy w związku z powojennymi dekretami prezydenta E. Benesza, warto zauważyć, że dokument ODS z 1999 roku w rozdziale poświęconym stosunkom bilateralnym uważał za konieczne podkreślenie ważności postanowień z Poczdamu. Także i dekrety prezydenckie są tu traktowane jako cześć czeskiego ładu prawnego.
 
Manifest czeskiego eurorealizmu
 
W kwietniu 2001 roku poseł Jan Zahradil wraz ze swoimi współpracownikami (w zespole są Petr Pleèitý, politolog; Petr Adrián, ekonomista; Miroslav Bednáø, filozof) opublikowali kolejny dokument, w którym wyraziściej i dosadniej sformułowali swe zastrzeżenia pod adresem UE. Zostały sprecyzowane wcześniej wspomniane rozwiązania alternatywne (jeżeli nie UE - to co?).
W Manifeście stwierdza się wprost: "Instytucje europejskie cierpią na deficyt demokratyczny, biorący się z braku standardowych zasad demokratycznych. Na przykład rządy państw narodowych, zrzeszone w Radzie Europy przyswajają sobie rolę europejskiej legislacji, a Komisja Europejska, powstała z mianowania, a nie z wyboru, spełnia rolę władzy wykonawczej. To wszystko odbywa się poza pełnowartościową kontrolą wyborców europejskich i jest to wobec tego anomalia konstytucyjna. Tak samo pozycja Europejskiego Sądu oraz Europejskiego Banku Centralnego jest z punktu widzenia konstytucyjnego podziału władzy bardzo problematyczna. Autorytet instytucji europejskich jest słaby. Winę należy przypisać nieprzejrzystości i małej kontroli...".
Niepokojący jest także wzmagający się w Europie antyamerykanizm, któremu towarzyszą oznaki zmiany orientacji strategicznej na rzecz Rosji.
 
Projekt wschodniego poszerzenia UE
 
Zdaniem ODS Unia Europejska w pierwszej połowie lat 90. zastosowała wobec krajów postkomunistycznych projekt tzw. poszerzenia wschodniego. W Manifeście czytamy, że ów projekt jest skonstruowany tak, by jak najwięcej korzyści przyniósł obecnym członkom Unii: "kraje kandydujące UE traktuje w pierwszym rzędzie jako rynki dla swej produkcji oraz dla korzystnego wykorzystania nadmiaru swoich specjalistów, jako źródło surowców, a także taniej i wykwalifikowanej siły roboczej oraz ewentualną strefę buforową przed politycznymi zagrożeniami ze Wschodu i Bałkanów. Obecnie pomiędzy UE i kandydatami istnieje asymetryczna wymiana gospodarcza, korzystna dla UE". Innymi słowy, dla Brukseli o wiele bardziej sensowne jest trzymać kraje kandydujące w obecnym, przedwejściowym stanie, przyjęcie będzie bowiem oznaczało utratę korzystnego dla Unii stosunku. ODS wyraża też swoje wątpliwości co do "dostosowania prawa wewnętrznego do unijnego", to bowiem wymaga o wiele większych wydatków po stronie kraju kandydującego, niż "może wynosić wartość przedwejściowej pomocy z UE", co, jak zauważono w Manifeście, dostrzegł nawet czeski socjalistyczny rząd.
Materiał Obywatelskiej Partii Demokratycznej uczciwie omawia także dodatnie strony ewentualnego wejścia Czech do UE. W pierwszym rzędzie mowa jest o zagrożeniach wynikających z długiego odkładania poszerzenia. Przytoczono cytat niemieckich polityków Lamersa i Schäubla, którzy w 1994 roku stwierdzili, że bez kolejnego poszerzania UE "dla Niemiec mogło by być pożądane bądź konieczne - z powodu swego własnego bezpieczeństwa - zabezpieczyć stabilizację wschodniej części Europy na własną rękę i tradycyjnymi sposobami". Nie bez znaczenia jest także czeski interes, który odrzuca ideę "pogłębiania" europejskiej integracji. Chodzi o to, że wejście nowych członków może się przyczynić do zatrzymania "ponadnarodowych" tendencji integracyjnych, nowe - w większości małe - kraje członkowskie mogą bowiem wzmocnić swoje sojusze, równoważąc wpływ większych mocarstw.
Autorzy Manifestu stwierdzają, że kraje kandydujące popełniły już na samym początku poważny błąd strategiczny, gdy "głównie z powodów symbolicznych skupiły się na ilości (szybkie członkostwo) pomijając jakość (warunki członkostwa)". Unia reaguje na to postulatem zrzeczenia się przez nowych członków na jakiś czas co najmniej dwóch podstawowych wolności UE - wolności przemieszczania się osób (ograniczenie dojścia do europejskiego rynku pracy) i wolności wymiany handlowej (ograniczenia w dojściu do wspólnej gospodarki rolnej). Oznacza to, że szybkie uzyskanie członkostwa jest możliwe tylko pod warunkiem, że zgodzimy się na to, byśmy byli członkami drugiej kategorii, nie mówiąc o tym, że konsekwencją rychłej integracji może być również wzrost inflacji, bezrobocia i duża presja na krajową przedsiębiorczość.
W Manifeście przeprowadzono ostrą krytykę "ponadnarodowych" nurtów w UE, Czesi odrzucają nienaturalne "pogłębianie" integracji w kierunku federacji, powołując się na własne nienajlepsze doświadczenia z federacją czesko-słowacką. ODS nie zgadza się z redukcją tożsamości narodowej do poziomu "jakiegoś nieistotnego elementu kulturowo-folklorystycznego", i na przyjęcie propozycji tożsamości "europejskiej". Nic takiego nie istnieje. Właśnie taka degradacja narodów, zdaniem Zahradila i jego współpracowników, prowadzi do kontrreakcji sfrustrowanych etnonacjonalistów. Dlatego też odrzucenia wymaga też inna modna teoria - "regionalizacja", która w istocie jest prowincjonalna, antynowoczesna.
ODS stanowczo odrzuca kolejne zwiększanie uprawnień Komisji Europejskiej, która nie pochodzi z wyboru. podobnie negatywne stanowisko dotyczy parlamentu europejskiego, gdyż nie istnieje elektorat "europejski", nie może być więc nigdy pełnowartościowym parlamentem. ODS opowiada się przeciwko zmniejszaniu prawa weta. Tak samo nie do zaakceptowania jest Konstytucja Europejska. Są to, w odczuciu autorów Manifestu, kroki zmierzające do wprowadzenia superpaństwa federacyjnego. Ideę tę wspierają także projekty unii fiskalnej, czyli ujednolicania systemów podatkowych, socjalnych, emerytalnych - takim pomysłom ODS mówi jednoznacznie: NIE!
 
Alternatywy
 
Największą wściekłość wszystkich tych, którzy życzą sobie jak najszybszego wejścia Republiki Czeskiej do Unii, wywołał czwarty rozdział Manifestu zatytułowany "Alternatywy, rozwiązania zastępcze i inne". Eksperci ODS w rozdziale tym wcale nie przywołują takiej ewentualności, jak nieprzyjęcie Czech do UE, ale twierdzą, że odpowiedzialna polityka zagraniczna musi być przygotowana na różne sytuacje, wśród których - rzecz jasna - muszą być uwzględnione inne rozwiązania. Czechy mogą nie wejść z kilku powodów: pierwszeństwo dostaną "tanie" i "bezproblemowe" kraje, państwa broniące swoich interesów mogą zostać "ukarane" odłożeniem przyjęcia na czas nieokreślony, tym bardziej że Czechy nie mają żadnego mocnego "sponsora" swojego członkostwa.
Może dojść także do sytuacji, w której Czechy w związku z niekorzystnym rozwojem sytuacji w samej UE z punktu widzenia interesów narodowych Pragi same dojdą do wniosku, że wejście nie jest w danej sytuacji najlepszym rozwiązaniem.
Kolejną przyczyną jest np. antyamerykanizm Brukseli, próby demontażu NATO, co jest dla Czech nie do przyjęcia. Tak samo jak uwarunkowanie czeskiego członkostwa w UE rewizją rezultatów drugiej wojny światowej, o co usiłują zabiegać Niemcy i Austria.
W końcu nie sposób wykluczyć tego, że obywatele Republiki Czeskiej odrzucą w referendum wejście swej ojczyzny do struktury europejskiej ("jeżeli przeważy poczucie niegodnego, nierównego traktowania ze strony UE").
ODS twierdzi, że "lekceważenie takiego wariantu jest równoznaczne z niedocenianiem zasad demokratycznych. Nie można dziś prognozować, jakim wynikiem zakończy się referendum, a nie sposób udawać, że jedynie rezultat ZA jest do zaakceptowania. W takim razie nie miałoby sensu w ogóle ogłaszać referendum".
Opinie te są oczywiste, zdroworozsądkowe, a pomimo to budzą zgorszenie...
Wróćmy więc do owych alternatyw. W materiale na pierwszym miejscu wymienione są dwie organizacje wolnego handlu: EFTA i EEA. "W razie naszego niewejścia do UE drogą do wspólnego rynku może być Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu" (EFTA), czyli organizacja zrzeszająca cztery państwa: Szwajcarię, Norwegię, Islandię i Lichtenstein. Chodzi o to, że wejście do EFTA nie oznacza zamknięcia drzwi do UE, wręcz przeciwnie - stowarzyszenie to ma podpisaną z UE umowę o utworzeniu Europejskiej Przestrzeni Ekonomicznej (EEA), co oznacza, że jego członkowie mają pełnowartościowe wejście na rynek europejski. Co więcej, by to osiągnąć, kraje te musiały przyjąć tylko część "acquis communautaire" - tę, która bezpośrednio łączy się ze wspólnym rynkiem. Za EFTA przemawia także i ten argument, że dla wielu państw była ona stacją przesiadkową na drodze do Unii (np. Szwecja, Finlandia, Austria). Kolejnym atutem Stowarzyszenia jest dążenie do współpracy z krajami poza Europą, obecnie np. trwają rozmowy z Kanadą. EFTA umożliwia swoim członkom, by sami według swoich potrzeb pertraktowali dwustronne umowy o wolnym handlu. Tak więc EFTA otwiera rynki (i ten europejski) i wcale nie zamyka drzwi do UE. Atutem jest to, że w tym stowarzyszeniu nie trzeba przyjmować olbrzymiego bagażu socjalnego, pracowniczego i innego prawodawstwa UE, przeciwnie - część niepotrzebnych przepisów można by było z korzyścią dla państwa spokojnie unieważnić.
Innym możliwym rozwiązaniem jest wariant bilateralny na wzór Szwajcarii, która wynegocjowała sobie w stosunku do Unii pełną legislacyjną autonomię, normując wzajemne stosunki całym szeregiem "sektorowych" części umowy i zapewniając sobie korzystne relacje przy respektowaniu suwerenności.
Nie bez znaczenia jest także wariant atlantycki, innymi słowy: w razie niewejścia do UE konieczne będzie zaciśnienie stosunków gospodarczych z USA. trzeba będzie zatem nawiązać większą współpracę z Północnoamerykańską Strefą Wolnego Handlu NAFTA. "w każdym razie Republika Czeska powinna wzmacniać wszechstronne stosunki z USA, nawet jako ewentualny członek UE, gdyż są one w naszym interesie strategicznym. Naszą wizją musi być budowanie szerokiej... przestrzeni euroatlantyckiej, a nie twierdzy Europa, określającej się w opozycji do USA i innych ośrodków światowych, odrzucającej reformy, które gdzie indziej się sprawdziły".
 
Odpowiedź dla krytyków Manifestu
 
Ostatni omawiany dokument powstał 4 października ubiegłego roku. autorzy Manifestu reagują w nim na niewybredną i ostrą krytykę, jaką tekst wywołał w Czechach i Europie (pomimo prób przemilczenia). W Odpowiedzi dla krytyków zespół Zahradila wyraża dezaprobatę dla poziomu eurodyskusji w Czechach: "odnotowujemy widoczne dążenie do odpolityzowania dyskusji, a nawet ograniczenia jej do neutralnych proeuropejskich proklamacji". Jest to zaprzeczenie otwartej, krytycznej debaty. Zdaniem ODS krytycy Manifestu, mając ODS za złe, że się bezczelnie odważyła zwrócić uwagę na trudne sprawy i drażnić przez to Unię Europejską, "ożywiają dawną mentalność okupacyjną i dogmatyczną opryskliwość, która cechowała ponad czterdzieści lat komunistyczną agitację wymierzoną przeciwko wszystkim, którzy myśleli inaczej...". ODS uważa za chybione przytaczanie przykładu sukcesu innych państw po integracji, gdyż inne kraje były przyjmowane w latach 70. i 80., czyli w czasie, gdy panowały o wiele bardziej luźniejsze stosunki wewnątrz Wspólnoty.
Według ODS trzeba w sposób otwarty mówić o komplikacjach wynikających z procesu poszerzania UE na Wschód. Powtarza, że jeżeli do poszerzenia dojdzie w ciągu kilku najbliższych lat, "nasze członkostwo będzie w rzeczywistości członkostwem drugiej kategorii na skutek okresów przejściowych... Fakt ten jest systematycznie przemilczany".
Autorzy dokumentów, wzmocnieni dużą ilością reakcji w Internecie (www.zahradil.cz) obiecują, że będą wracać do tematu, tym bardziej że ODS zależy na tym, by Czesi mogli "zdecydować w referendum o wejściu do UE naprawdę swobodnie, tzn. na podstawie dostatecznej ilości informacji, a nie jedynie ich wybiórczego fragmentu". Debata o Unii ma być otwarta i szczera, "żadne stanowiska i tematy nie mogą być uważane z góry za tabu i demonizowane, nikt nie ma monopolu na jedyną słuszną interpretację spraw europejskich".
Bardziej sceptyczni wobec poszerzenia UE czytelnicy mogą uznać omawiane teksty za "łagodne". Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że teksty te opracowała partia, która do 1997 roku współrządziła, a która nadal należy do najsilniejszych ugrupowań politycznych w Czechach. Nie jest to więc głos jakiejś kanapy czy sfrustrowanych nieudaczników politycznych.
Artykuł ten powstał przed wyborami parlamentarnymi w Republice Czeskiej, a teraz nie można wykluczyć, że ODS wygra i znów będzie (w koalicji z kimś) tworzyć gabinet. Mówiąc krótko: teksty te będą miały swoje duże znaczenie w czeskiej polityce zagranicznej. trzeba to wziąć pod uwagę.
 
Vladimír Petrilák
Wyświetlony 15215 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.