wtorek, 21 grudzień 2010 10:42

Budowa komputera czyli trudne jest życie krasnoludka

Napisał

Wielu naszych, idących z duchem czasu, Czytelników utyskiwało na brak kącika komputerowego. Zrealizujmy więc to zamówienie społeczne.

Omawianie budowy komputera zacznijmy od CD-ROM-u, czyli czytnika płyt. Każdy pewnie zauważył, że używana w komputerze płyta nagrzewa się. Powód jest prosty: zaraz po włożeniu płyty krasnoludki żyjące w CD-ROM-ach ruszają do pospiesznego czytania. Zwykle jednak w środku jest ciemno, posługują się więc swoimi latarenkami. Łatwo sobie wyobrazić, że tłum krasnali - każdy ze swym własnym sprzętem - nieźle podgrzewa atmosferę. Jeden przez drugiego przepychają się, by jak najszybciej odczytać nasze dane i przekazać kolegom z wnętrza komputera. A do tego zaaferowane pracą krasnale pocą się niesłychanie, trudno więc się dziwić, że płytę często wyjmujemy wręcz gorącą. Literki na każdej płycie są bardzo małe, więc krasnale nieźle muszą się wysilać, by je dojrzeć.

Podobnie zresztą dzieje się w dysku twardym. Trwa tam nieprzerwana harówka. Im pojemniejszy dysk, tym więcej zapisanych literek, więc trud ich odczytania większy. I tym więcej potrzebnych latarenek. A dochodzi przecież konieczność rycia kolejnych napisów. Literki muszą być małe, ładne i czytelne... Pojemność dysku podaje się ostatnio w gigabajtach. Nie wdając się w szczegóły, liczba ta określa ilość dostępnych latarenek, ale głupio byłoby to powiedzieć, więc określa się to bardziej naukowo.
Klawiatura to wysunięty przyczółek komputera. Okupujące ją krasnale to jednak właściwie pariasi w swojej klasie. Nie są zbyt rozgarnięte. Każdy z nich obsługuje jeden znak i zazwyczaj siedzi na małym stołeczku tuż pod klawiszem. Gdy naciskamy dany klawisz, stuka on w głowę naszego krasnala, który wydaje z siebie okrzyk. Jego głos leci do komputera cienką rurką - fachowo nazywamy ją kablem klawiatury - i tam wyłapują go inne krasnale. Nowoczesne klawiatury tym różnią się od standardowych, że stołeczki krasnali są wyściełane miękką wykładziną.
Tylko dla porządku wymieniamy mysz. Nie dzieje się w niej nic ciekawego - ot, parę krasnali na krzyż. Nie warto się nimi zajmować.
Sercem każdego komputera jest procesor. Im szybszy, tym lepszy. Żyje tu specjalny gatunek krasnali miniaturowych wyposażonych w liczydełka (dodajmy - potwornie zarozumiałych). To właśnie tu trafiają wszelkie informacje od współpracowników z innych stanowisk. Każda tu podejmowana decyzja jest wynikiem głębokich przemyśleń i obliczeń na liczydełkach. Praca wyciska z krasnali siódme poty, stąd konieczność dobrego chłodzenia procesora.
Dobry komputer to duża pamięć. Cóż, zajmują się tym wyspecjalizowane brygady krasnali żyjących w tzw. kościach. Najśmieszniejsze, że swoje informacje pamiętają jedynie przez chwilę i muszą korzystać z podpowiedzi kolegów. To dlatego właśnie musi być ich bardzo dużo. Każdy podpowiada innemu, zaraz to zapomina i musi pytać kolegów.
Jak działa monitor? To dość proste: w tym dużym pudle, za ekranem żyją krasnale monitorowe. Wysłuchują one tego, co wołają ich koledzy z komputera, i ciskają w ekran malutkimi kulkami z farbą. Te kulki pędzą tak szybko, że rozgrzewają się i zaczynają świecić. Trafiają w ekran, chwileczkę świecą, po czym wyparowują. Krasnale monitorowe muszą się nieźle natrudzić, by nasz obraz był ładny i stabilny, a ponadto pracują w warunkach szkodliwych dla zdrowia (opary chemikaliów, ciasnota).
Jak widać z wszystkiego, co wcześniej wyłożyliśmy, prąd nie jest zasadniczo potrzebny, by komputer działał. Jednakże każdy z nas się przekonał, że wyciągnięcie wtyczki z kontaktu unieruchamia nasz sprzęt. Dlaczego tak się dzieje? Powód jest prosty: krasnale mają bardzo silne związki zawodowe, a dostawy prądu uznają za swój podstawowy przywilej i natychmiast w takich wypadkach przystępują do strajku.
Krasnale są zresztą w ogóle bardzo drażliwe i z byle powodu ogłaszają pogotowie strajkowe - każdy, kto ma do czynienia z komputerami, zna owe niebieskie tablice ostrzegawcze z niezbyt zrozumiałymi hasłami. To właśnie spis postulatów strajkowych krasnali.
Komputery stosuje się dopiero od niedawna, a przecież krasnoludki były zawsze. No tak, ale dopiero skok technologii ostatnich dekad potrafił jednoznacznie ustalić ich istnienie (wielkie mikroskopy elektronowe największych uniwersytetów). Przekupstwo zaś (co tu ukrywać), pobudzenie ich przyrodzonej próżności i wywołanie ducha rywalizacji pozwoliło zaprząc do pracy całą populację krasnali.
Sądzimy, że od tej pory komputer nie będzie stanowił dla nikogo tajemnicy.
Romuald Lazarowicz
Wyświetlony 11093 razy
Więcej w tej kategorii: « Dziadek
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.