wtorek, 21 grudzień 2010 12:17

Patron konserwatywnej ekologii

Napisał

Partie i ugrupowania ekologiczne w Europie są zazwyczaj kojarzone z lewicą, co nie jest dalekie od prawdy, gdyż ich ideologia jest zazwyczaj mieszaniną wątków ekologicznych i pacyfistycznych, anarchistycznych i "ogólnie postępowych". Ale związek ekologii z lewicą nie jest żadną koniecznością, jak świadczy o tym przypadek Herberta Gruhla, patrona niemieckiego i europejskiego ruchu na rzecz ochrony przyrody.

Herbert Gruhl (1921-1993) pochodził z rodziny chłopskiej osiadłej w Saksonii. Dzieciństwo i wczesna młodość spędzona na wsi na zawsze określiły jego stosunek do życia i przyrody. W swojej autobiograficznej książce Przeżyć jest wszystkim (Monachium 1987) wspomina swoje dzieciństwo jako mały, zamknięty chłopski kosmos, w którym wszystko dzieje się zgodnie z naturalnym cyklem pór roku. Rodzinna zagroda i wieś, w której mieszkał stały się dlań na zawsze modelem "małej ojczyzny", którą należy chronić w całości, a więc zarówno jej przyrodę, jak i obyczaje, kulturę, język i tradycje. W wieku siedemnastu lat przeniósł się do Austrii. W 1941 roku został powołany do wojska i walczył najpierw na froncie wschodnim, a potem na zachodnim, gdzie dostał się do niewoli. Po wojnie studiował w Berlinie historię, germanistykę i filozofię. W 1947 roku obronił doktorat na temat twórczości Hugo von Hofmannstahla.

W 1953 roku wstąpił do CDU. W 1969 roku został wybrany posłem do Bundestagu. Został członkiem komisji parlamentarnej zajmującej się sprawami wewnętrznymi. W jej kompetencjach leżała również "ochrona środowiska". Ponieważ nikt się wówczas tym problemem nie interesował, Gruhl znalazł tu sobie pole do działania. Od tego momentu wszystko, co robił na niwie politycznej, wiąże się z ochroną przyrody. Jej poświęcił swoje pierwsze przemówienie w parlamencie. W 1972 roku ponownie wybrany został do parlamentu. Ale chociaż kierownictwo partii ceniło wysoko jego działalność, gdyż zdawało sobie sprawę, że istnieje potrzeba przełożenia rosnącej "świadomości ekologicznej" na głosy wyborcze, to nie zamierzało tematyki ekologicznej jakoś specjalnie lansować ze względu na przemysłowców wspierających partię finansowo.

W następnych latach bezkompromisowy Gruhl coraz bardziej oddalał się w kwestiach ekologicznych od linii partii. Jego krytyka elektrowni jądrowych również nie przysporzyła mu przyjaciół w CDU. W końcu różnice poglądów stały się tak mocne, że w lipcu 1978 roku Gruhl wystąpił z partii. W tym samym roku założył organizację Zielona Akcja - Przyszłość. W rok później Gruhl uczestniczył w kongresie założycielskim partii Zielonych. Nie udało mu się jednak nadać nowej partii konserwatywno-ekologicznego charakteru. Przyjęcie zasady podwójnego członkostwa sprawiło, że do Zielonych napłynęli szybko członkowie małych kadrowych partii komunistycznych, marksistowskich, trockistowskich itp., którzy zyskali wkrótce największe wpływy w Partii Zielonych.

Po zerwaniu z Zielonymi Gruhl założył w 1982 roku Partię Ekologiczno-Demokratyczną, której został przewodniczącym. W jego zamyśle partia miała pozyskiwać dla ruchu ekologicznego wyborców z prawego sektora spektrum politycznego. Jednak PE-D nie odniosła większych sukcesów politycznych i w rezultacie po siedmiu latach prezesury Gruhl ustąpił ze stanowiska. Oznaczało to praktycznie koniec jego działalności partyjnej, chociaż zabiegali o niego zarówno republikanie, jak i chrześcijańscy demokraci. Na dwa lata przed śmiercią Gruhl założył organizację Niezależni Ekologowie Niemiec, która nie jest partią, ale ponadpartyjnym ruchem społecznym skupiającym prawicowo-konserwatywnych ekologów.
 
Chociaż na płaszczyźnie partyjnej polityki Gruhl poniósł bez wątpienia porażkę, to jako pisarz i ideolog odniósł sukces. Jego książka Plądrowana planeta (Hamburg 1975) stała się bestsellerem (200 tys. sprzedanych egzemplarzy) i klasycznym dziełem niemieckiego i europejskiego ruchu ekologicznego. Także pozostałe jego książki: Człowiek jako destruktor swojego świata (Hanower 1977), Ziemska równowaga (Düsseldorf 1982), Wniebowstąpienie w nicość (Monachium 1982) należą do podstawowych pozycji w "biblioteczce ekologa".
Oskarżano Gruhla o to, że był fanatykiem niezdolnym do kompromisu, że poprzez swój radykalizm i katastrofizm sam siebie wpędził w polityczną izolację. Jest w tych zarzutach ziarno prawdy. Ale to nie niweczy jego wielkiego wkładu w rozwój konserwatywnej ekologii. Jego krytyka nieograniczonego wzrostu gospodarczego i technicznego, sprzeciw wobec budowy elektrowni atomowych i wobec technologii genetycznej lokowałyby go, przynajmniej w oczach technokratycznej prawicy, na lewym skrzydle ideologicznym, ale jego krytyka współczesnego konsumpcjonizmu, sprzeciw wobec masowego napływu imigrantów i niszczenia tradycyjnych wartości kulturalnych, religijnych i obyczajowych, podkreślanie wagi patriotyzmu i umacniania miłości do ziemi ojczystej i narodu czynią z niego prawicowca. Stąd jego działalność powinna być impulsem do przemyśleń zarówno dla partyjnej, jak i intelektualnej prawicy.
 
Ekologia, ochrona dziedzictwa przyrodniczego są sprawą zbyt poważną, aby zostawiać ją w rękach lewicowych ekologów, którzy sądzą, że można ocalić przyrodę, niszcząc równocześnie moralne i obyczajowe tradycje, narodowo-kulturalne odrębności, miłość do ojczyzny jako wspólnoty ducha i historii. Faktycznie ekologia może być tylko konserwatywna, gdyż przyroda, kultura, tradycja tworzą układ współzależnych elementów, w którym przebiega życie człowieka. Lewicowa ekologia, która chce chronić przyrodę, ale w dziedzinie moralnej, obyczajowej, politycznej i kulturalnej wyznaje i propaguje destruktywną ideologię "postępu i wolności", degeneruje się szybko do hedonistycznej, indywidualistycznej subkultury, która sama w sobie jest zagrożeniem dla naturalnego środowiska. Ten, kto podważa tradycyjne instytucje społeczne, niszczy wartości rodzinne, plugawi język ojczysty i każdego, kto ocalić chce kulturalne i biologiczne dziedzictwo narodu nazywa "faszystą", ten nie ocali też przyrody, bo jest w rzeczywistości rewolucjonistą, a rewolucjonista z natury rzeczy niczego nie zachowuje, niczego nie ocala, lecz jedynie niszczy. Zachowywać i ocalać może tylko konserwatysta, bo tylko konserwatysta głosi pochwałę umiaru, ograniczenia, wyrzeczenia, ofiary. A bez tych konserwatywnych cnót nic nie może zostać ocalone.
Tomasz Gabiś
Wyświetlony 5199 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.