wtorek, 21 grudzień 2010 15:15

Zapomniana idea Polski Władysława Grabskiego

Napisane przez

Władysław Grabski nie ma szczęścia do potomnych - bez rozgłosu mijają kolejne rocznice reformatorskiej działalności państwowotwórczej i ekonomicznej jednego z najwybitniejszych polityków, ekonomistów, socjologów i działaczy gospodarczych niepodległej Polski.

Nie ma w Warszawie ulicy jego imienia, ani pomnika - popiersie stoi jedynie w Narodowym Banku Polskim, którego władze od czasu do czasu koniunkturalnie się do niego przyznają, choć im bliżej nam do filii światowego banku, tym rzadziej. Również żadna partia polityczna nie obrała go za patrona, czy jedną ze sztandarowych postaci - być może dlatego, że mimo olbrzymich dokonań nie pozostawił po sobie legendy na miarę Dmowskiego czy Piłsudskiego. W czasach PRL-u uczyło się każde dziecko o "reformie Grabskiego", ale reżimowi historycy wytykali niesłuszny politycznie solidaryzm społeczny, a artykuły mu poświęcone były skutecznie kastrowane przez cenzurę (doświadczył tego również piszący te słowa). Wydawałoby się, że po 1989 roku ta sytuacja się zmieni; nic bardziej mylnego: Władysław Grabski doczekał się kilku broszur i pomniejszych opracowań (na palcach jednej ręki policzyć!), dwie czy trzy szkoły nazwano jego imieniem, a odsłonięty w 1994 roku przez ówczesnego premiera Rządu, prezesa NBP i Prymasa pomnik w Łowiczu został przeniesiony z rynku na mniej honorowe miejsce bez wiedzy rodziny i autora monumentu!

Partie mieniące się centrowymi czy prawicowymi (od Unii Wolności po Unię Polityki Realnej) jakoś milczą na temat dokonań Grabskiego. Wprawdzie czasem półgębkiem wspominają o nim działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale tylko pod kątem zainicjowanych przez niego badań z zakresu socjologii wsi, czy pamiętników chłopów polskich. A przecież jego osiągnięcia obejmują o wiele szerszą problematykę.

W połowie listopada ubiegłego roku upłynęła 75 rocznica zakończenia przez Władysława Grabskiego publicznej działalności państwowej: podał się jako premier do dymisji na skutek sprzeciwu Banku Polskiego wobec jego programu finansowego (daj nam Boże dzisiaj takich polityków!). W Archikatedrze warszawskiej na mszy poświęconej temu wydarzeniu pojawiła się wyłącznie najbliższa rodzina byłego premiera i niezniechęcony biograf Grabskiego - prof Marian M. Drozdowski (być może dlatego, że nie wspomniała o tym "Gazeta Wyborcza"). A przecież nie jest to rocznica jedyna - 85 lat temu Grabski stanął na czele współtworzonego przez siebie Centralnego Komitetu Obywatelskiego, którego olbrzymia rola w zakresie pomocy Polakom mieszkającym w Rosji w czasie I wojny światowej jest do dziś nie doceniona. Z kolei 81 lat temu Grabski reprezentował Polskę na kongresie pokojowym w Wersalu obok Dmowskiego i Paderewskiego jako ekspert do spraw ekonomicznych (nawiasem mówiąc nie wspomniano o tym odsłaniając niedawno pomnik Paderewskiego w Nowym Jorku). W czasie wojny polsko-bolszewickiej (równo 80 lat temu) Grabski został premierem, tworząc Radę Obrony Państwa. Na konferencji w Spa reprezentował Polskę wobec antypolsko nastawionej Anglii i obojętnej Francji. Poza kilkukrotnym piastowaniem urzędu ministra skarbu i dwukrotnym premiera, był również ministrem rolnictwa, kilkukrotnie posłem, prezesem Głównego Urzędu Likwidacyjnego (przejmującego w imieniu państwa polskiego mienie zarządzane przez zaborców). Tworzył podwaliny Centralnego Towarzystwa Rolniczego, kierował repatriacją Polaków z Rosji sowieckiej, dyrektorował Polsko-Amerykańskiemu Komitetowi Pomocy Dzieciom, był profesorem i rektorem SGGW, pełnił też funkcję prezesa Towarzystwa Ekonomicznego i Statystycznego, oraz zorganizował Instytut Socjologii Wsi.


Władysław Grabski z żoną Katarzyną
na spacerze w swoim rodzinnym majątku.
Zdjęcie z lat trzydziestych

Dużo dokonań jak na jednego człowieka, nie zostały one jednak przez Grabskiego zdyskontowane - nie stanął na czele żadnej partii, ani nie zabiegał o popularność. Poglady głoszone przez niego drukiem wywoływały gorące polemiki zarówno z oceną przeszłości, jak i prognozami na przyszłość, po czym zapominano o nich, choć dzisiaj zadziwiają trafnością i aktualnością.
Czy Polska taka, jaką jest dziś, odpowiada naszym ideom o Polsce silnej i szczęśliwej? Czy (...) apatia milionów ludzi, czy rażący podział na panów i prostaków z nikłą rolą warstw średnich, czyż mała wydajność pracy wytwórczej i zdolność konsumpcyjna całego społeczeństwa, (...) czyż pchanie się młodzieży do karier urzędniczych, a stronienie od szkolnictwa (...), czyż atmosfera depresji życia publicznego i cały szereg innych poważnych niedomagań głęboko tkwiących w całym naszym bycie i wcale nie ujawniających poprawy - nie są podłożem do tego, żeby powiedzieć sobie, że zdobycie przez Polskę niepodległości - to nie wszystko, to dopiero początek i najważniejsza podstawa pracy owocnej dla Polski? - tak pisał Władysław Grabski w wydanej w 1935 roku pracy pod znamiennym tytułem "Idea Polski". Proroczo na cztery lata przed wybuchem wojny przedstawiał sytuację geopolityczną Polski: Jakkolwiek mamy obecnie pokojowe stosunki z Rosją i Niemcami, ale każde z tych państw to dawni nasi zaborcy, każde z osobna jest znacznie od nas silniejsze, a choć dzisiaj są w niezgodzie, połączenie się ich przeciwko nam jest zawsze możliwe.
Po odzyskaniu niepodległości Polska nie stała się potęgą światową nie tylko przez uwarunkowania geopolityczne, ale też brak spójności wewnętrznej (spowodowanej między innymi przez walki międzypartyjne) i brak wspólnej dla większości Polaków idei państwowotwórczej. Społeczeństwo nasze potrzebuje silnej władzy, ale również potrzebuje silnego tętna życia ideowego społecznego. Do demokratyzmu parlamentarnego, jak się dziś mówi, nie dorośliśmy, ale jednak potrzebą naszego ducha narodowego jest by stać się demokracją współczesną. Zdaniem Grabskiego najważniejszą przyczyną choroby ustroju państwowego był podział obywateli na wyznawców różnych idei Polski: legionowej (przypominającej dzisiejsze struktury mafijne), ziemiańskiej (anachronicznej już zdaniem Grabskiego), narodowej (zbyt ciasnej) i ludowej (demagogicznie agitacyjnej). Wprawdzie w każdej z tych idei zawierały się strony dodatnie, ale wszystkie one do siebie kompletnie nie przystawały.
Obecny system rządzenia trwa na tej zasadzie, że ci którzy go sprawują są przeświadczeni, że nikt lepiej od nich rządzić Polską by nie potrafił (...) a więc stoją na tym samym stanowisku, co dawna szlachta polska - taka była ocena Grabskiego rządów obozu piłsudczykowskiego w latach trzydziestych. Równie krytycznie oceniał obóz narodowy, zarzucając mu antysemityzm: chcąc by w Polsce było coraz mniej Żydów nie można podtrzymywać ghetta żydowskiego, czyli nie można stosować żywiołowego antysemityzmu. Ani sprawa narodów słowiańskich niepolskich, ani sprawa żydowska nie są łatwe do rozwiązania i droga bezwzględna nie jest tą, która prowadzi do celu. Z kolei dawni wyznawcy idei Polski ludowej, mający władzę w ręku gnębili tych, którzy zostali wierni swoim dawnym zasadom, nie umiejąc się dostosować do rzeczywistych dążeń i metod rządców Polski.

Trzy pokolenia Grabskich:
Władysław (eks-premier), Władysław Jan (pisarz) i mały Kazimierz.
Zdjęcie z 1933 r.

Rozdźwięk pomiędzy władzą a społeczeństwem przybrał dlatego tak drastyczne rozmiary, że - zdaniem Grabskiego - idea Polski państwowej rozminęła się z innymi. Intuicyjnie lud pragnie, by ksiądz pilnował ambony i konfesjonału, a rząd by pilnował porządku i sprawiedliwości. Jednakże gdy państwo ingeruje w całokształt życia społecznego ustrój staje się zbyt policyjny. Rząd może rościć sobie prawo do tego - pisał dalej Grabski - by organizacje społeczne nie były opozycyjne, ale na personalia wpływu bezpośredniego wywierać nie powinien, gdyż żądza, by opanować personalia całego życia społecznego, wprowadziła system daleko posuniętego nadzoru nad wszystkimi obywatelami państwa. W takim modelu ustroju policja nie może skupić się na walce z przestępczością, ograniczając się do nielicznych spektakularnych akcji. Zapewne, że przyczynił się do tego w dużej mierze kryzys gospodarczy, jaki obecnie przeżywamy. Ale wszystkiego złego na ten kryzys zwalać nie należy (...). Najgorszym jest to, że system politycznego nadzoru nad społeczeństwem sprowadza demoralizację całego społeczeństwa wyrażającą się nie tylko we wzroście przestępczości, ale i we wzroście materialistycznego oportunizmu.
Na te bolączki nie istnieje twierdzi Grabski - natychmiastowe lekarstwo, nie załatwi ich żadna papierowa reforma. Potrzebne jest uszanowanie podmiotowości społeczeństwa aby państwo polskie nie było tylko aparatem biurokratycznym rządzącym społeczeństwem, by nie było ośrodkiem nowego przywileju stanowego nielicznej grupy, lecz zespoliło się z najlepszymi siłami społeczeństwa.
Ta diagnoza społeczna jest aktualna do dzisiaj. Podobnie jak prorocze słowa Grabskiego o miejscu Polski w Europie: W dążeniach całego narodu naszego leży od dawna pragnienie, by być społeczeństwem zachodnim, ale nam do tego bardzo wiele brakuje (...) Wielu ludzi rachuje, że aby stanąć na poziomie Europy wystarczy, by popłynął do nas kapitał zagraniczny. Jest to złudzenie (...). Ażeby dojść do rezultatów tak samo wartościowych musimy wynaleźć własne tory do tego prowadzące, inaczej stawać będziemy zawsze w ćwierć drogi (...). Nie staniemy się nigdy społeczeństwem równym Zachodowi, jeżeli ograniczymy się do krzewienia kultu Zachodu. Warto zwłaszcza dziś pamiętać o tych słowach doświadczonego polityka i reformatora polskiej gospodarki, który - jak to trafnie ukazał Żeromski w postaci Grabca w "Przedwiośniu" - z pracy dla Polski uczynił sens swojego życia.
Jan Borowski
 
Dworek rodziny Władysława Grabskiego
w Borowie pod Łowiczem
Wyświetlony 5111 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.