piątek, 31 grudzień 2010 14:26

Powiastka na temat internetowych manipulacji i co z tego wynika (artykuł niedrukowany)

Napisane przez

Dzięki Internetowi ludzie się ze sobą kontaktują cześciej, ale jest to kontakt dość specyficzny. Przesyłają sobie różne wideoklipy, piosenki czy zestawy fotografii, piszą mało, tak jakby załącznik miał powiedzieć, co myślą na taki czy inny temat. Czasami są to pouczające historyjki w formie fotografii, nie zawsze jednak prawdziwe.

 

Pamiętam, jak kiedyś otrzymałem piękne słowa na tle jeszcze piękniejszych zdjęć wypowiedziane przez Garbriela Garcia Marqueza. Potem się okazało, że on nigdy czegoś takiego nie powiedział... Przysyłają mi znajomi zdjęcia natury, które zapierają dech w piersiach, ale po bliższym przyjrzeniu się zdjęciom okazuje się, że wiele z nich to photoshopowe artefakty, lepiej albo gorzej spreparowane.

Dobrzy znajomi przesyłają mi czasami zestawy klipów odwołujące się do stereotypów, które na taki czy inny temat ma każdy człowiek. I tak niedawno otrzymałem po raz kolejny serię zdjęć zatytułowaną ?Zima w Rosji?. Wiadomo, jak Rosja, to musi być tam zimno i dużo śniegu. No, rzeczywiście widać, że dużo śniegu, lodu i jak się patrzy na te zdjęcia, to człowiekowi robi się zimno. Wszystko się zgadza, prócz jednego drobiazgu ? część tych zdjęć nie została zrobiona w Rosji, tylko w Kanadzie i Ameryce, no ale po co się czepiać, skoro wiadomo, że Rosja ma najsroższe zimy, a Rosjanie piją najwięcej.

Temat tych opowiastek z pozoru banalny, ale kiedy się tak zastanowić, to można dojść do ciekawych wniosków na temat jakości międzyludzkich kontaktów internetowych i tego, co ludzie bardziej albo mniej świadomie propagują. Tydzień temu otrzymałem kolejną przesyłkę. Tym razem był to zestaw zdjęć z czeskim komentarzem, ale można było się zorientować o co chodzi. Było to zatytułowane HIROSHIMA po 65 letech. Zainteresowało mnie to i obejrzałem wszystkie zdjęcia. Przekaz był bardzo prosty. Hiroszima po 65 latach ? ani śladu promieniowania, piękne wieżowce, lunaparki, światła, kolory cukierkowe, aż chciałoby się tam być, mieszkać, żyć. No i taka Hiroszima zestawiona z dzisiejszym Detroit. Obraz nędzy i rozpaczy. Opuszczone, wypalone i rozpadające się domy, slumsy. Brudno, szaro, ponuro i straszno. Uciec stąd jak najprędzej. Nie wiem, jak wygląda Hiroszima, ale wiem jak wygląda Detroit, bo mieszkam w odległości 40 mil od tego miasta. Wszystko się zgadza, tak tam jest, nawet potrafiłbym wskazać ulice, gdzie te zdjęcia były zrobione. Gdzie jest więc problem?

Pomyślałem sobie, że chociaż tak jest, jak tu, na tych zdjęciach wygląda, to przecież można by zrobić historyjkę o innym przesłaniu. Pokazać piękne wieżowce w Detroit, które tam też są, Greektown nocą i to zestawić z budynkami przygotowanymi do rozbiórki w Hiroszimie. Dałoby się coś takiego zrobić niewątpliwie, no ale kogo by to zainteresowało?

Rzeczywistość, która nas otacza, można porównać do wielkich organów z niezliczoną ilością piszczałek, uruchomianych przez kilka klawiatur manuałowych, włączników rejestrowych i pedałów. Na takich organach można zagrać wszystko, muzykę poważną, rozrywkową, smutną, wesołą. Wszystko zależy od tego, kto gra, co gra, i od jego umiejętności oraz wyobraźni.

Ze sposobem komponowania i komunikowania wiadomości o świecie jest bardzo podobnie. Wybiera się takie czy inne fakty, informacje, zdjęcia, zestawia się w takiej a nie innej kolejności z innymi i otrzymuje się kompozycję, jaką się chce otrzymać. Rzeczywistość jest tak bogata, że prawie wszystko daje się udokumentować. To zależy tylko i wyłącznie od wyobraźni i umiejętności kompilatora.

Świetnie to rozumiał Edward Bernays, amerykański bratanek Zygmunta Freuda, którego uważa się za ojca współczesnej propagandy. W czasie I wojny światowej wraz z grupą wpływowych liberałów zorganizował propagandową kampanię, która miała na celu przekonać Amerykanów, aby wysłać amerykańskich żołnierzy do udziału w I wojnie światowej w Europie. W swojej książce ?Propaganda? wydanej w 1928 roku, m.in. pisał, że inteligentna manipulacja zachowaniami i przyzwyczajeniami ludzkiej masy jest bardzo ważnym elementem rządzenia w państwie demokratycznym i że manipulatorzy stanowią niewidzialny rząd, który kieruje społeczeństwem. Jego zdolności zostały szybko dostrzeżone i docenione przez przemysł tytoniowy, który zatrudnił go do przekonania kobiet, że palenie jest równoznaczne z wyzwoleniem kobiet z gorsetu, jaki narzuciło im społeczeństwo, i nazwał papierosy na użytek tej propagandy ?zniczami wolności?.

Jak nietrudno się domyśleć, skuteczna propaganda to taka, która trafia na podatny grunt. A gruntem tym są nasze zachowania, przyzwyczajenia, stereotypy czy poglądy. Bardzo trudno jest przekonać Szweda, aby nie kupował maszyny do odśnieżania, bo jest globalne ocieplenie. Znacznie łatwiej było przekonać Francuzów, Anglików czy Belgów, że maszyny do odśnieżania lotniska, to zbędny wydatek, no i mamy to, co mamy ? setki czy nawet tysiące ludzi spędziło ostatnie święta bożego narodzenia na lotniskach.

Tutaj dochodzimy do ważnej kwestii naszej powiastki. Jak się wstrzelić w stereotypy odbiorcy tak, aby go zmanipulować, a jednocześnie przekonać go, że jest to jego oryginalny pogląd? Odbiorca wie a priori, jak jest (a przynajmniej tak mu się wydaje, bo już wcześniej został propagandowo ustawiony) i trzeba mu podsunąć kolejny przykład, który pasuje do jego wyobrażenia o rzeczywistości, ale trzeba mu też rozszerzyć stereotyp.

Ludziom święcie oburzonym agresją Izraela na Palestynę trzeba pokazywać zdjęcia zakrwawionych dzieci palestyńskich, dla ludzi popierających Izrael ofiary śmiertelne palestyńskich zamachów terrorystycznych. Dla wyznawców globalnego ocieplenia (teraz to się już tak nie nazywa, propagandziści zmienili to na ?zmiany klimatyczne?) trzeba pokazywać białe niedźwiedzie pływające na krze... Ludzie bardzo lubią tych, którzy się z nimi zgadzają, dla nich są wyrozumiali i często bezkrytycznie we wszystko, co im się prześle mailem wierzą.

Kiedyś na jednej z moich list mailowych ktoś przysłał sensacyjną wiadomość, że Joanne Rowling ? autorka ?Harry Pottera?, jest satanistką. Część ludzi z listy od razu w to uwierzyła, a byli wśród nich profesorowie uczelni amerykańskich, pisarze, filozofowie, ludzie, którzy powinni być bardziej niż inni krytyczni wobec internetowych nowinek. Uwierzyli bezkrytycznie, bo im to pasowało do ich stereotypu na temat autorki ?Harry Pottera?. Potem się okazało, że to jeszcze jeden kawał internetowy. Napisałem do tej listy mniej więcej taką uwagę: ?Z jaką naiwnością i bezkrytycyzmem przyjmujemy wszystko, co nam pasuje do naszych stereotypów myślowych, i z jakim hiperkrytycyzmem odnosimy się do wszystkiego, co nam nasz pogląd stara się nadwerężyć?.

Nawet jeżeli nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć faktom, które w sposób oczywisty nadwerężają nasz pogląd, to staramy się dorobić do nich taką interpretację i takie ?okoliczności łagodzące?, aby nasz pogląd jak najmniej ucierpiał. Stereotypy to jest to, co bardzo kochamy, nie zdając sobie w wielu wypadkach z tego sprawy, i wara każdemu, kto chciałby nam tutaj coś przestawiać. I tą refleksją wypada skończyć, zanim wejdę w kolejną powiastkę na temat wojny na stereotypy. 

Ann Arbor, MI, sobota, 25 grudnia 2010 r.

Wyświetlony 1795 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.