piątek, 31 grudzień 2010 18:32

Na progu Nowego Roku

Napisał

Rosja świadomie podtrzymuje swoją reputację jednego z najbardziej zagadkowych krajów świata. Winston Churchill nazwał ją obrazowo enigmą zamkniętą w sekrecie, który ukryto w tajemnicy. Tę cechę Rosji celnie oddaje także przypisanie (jeszcze przez Denisa Diderota) euroazjatyckiemu imperium biblijnego pojęcia kolosa na glinianych nogach. Ciągle poszukująca własnej tożsamości, na każdym kroku próbuje ona udawać inną, niż jest w rzeczywistości. Efektem tej przemyślnej strategii, jaką od wieków prowadzą moskiewscy władcy, jest dezinformacja zagranicy i umacnianie mitu o nieprzewidywalności Rosji. W istocie jej priorytety, a co za tym idzie ? także ogólny sposób dążenia do ich realizacji ? nie zmieniają się.

 

Zamiast USA ? Federacja Rosyjska

Rosja całkiem otwarcie pragnie uzyskać co najmniej takie znaczenie międzynarodowe, jakie miał Związek Sowiecki u szczytu swojej potęgi. Tego celu Moskwa nie wyrzeknie się za nic, jest to dla niej imperatyw, realizowany instynktownie. Mocarstwowe ambicje Rosji rozpalone zostały przez trawiące ją kompleksy, a wśród nich ten najbardziej zgubny: zawieszenia między Wschodem a Zachodem i rozpaczliwie maskowane poczucie niższości wobec cywilizacji zachodniej. Formą terapii tej ostatniej patologii są szumnie celebrowane obchody zwycięstwa nad Niemcami w 1945 roku.

Dymitr Miedwiediew zapewnił niedawno podczas pobytu w Indiach, że kraj, którego jest prezydentem, nie chce pretendować do miana supermocarstwa. ? To bardzo niebezpieczne, gdy jakieś państwo zaczyna upajać się swoim statusem i głosić: jesteśmy najsilniejsi, nie musimy się z nikim liczyć. Zazwyczaj prowadzi to do kryzysu ? powiedział w Delhi gość z Moskwy. Jego słowa spodobały się zagranicznym komentatorom, oburzyły jednak rosyjskich internautów. Rosjanie po prostu chcą być supermocarstwem, a wypowiedź Miedwiediewa ma w tym wypadku tyle wspólnego z prawdą, co zapewnienia bolszewickich władców o niezłomnej woli utrzymania światowego pokoju. Obietnicom prezydenta Rosji przeczą temu także rosnące wydatki na zbrojenia armii rosyjskiej oraz poważne reorganizacje w niej przeprowadzane. Moskwa od momentu okrzepnięcie władzy Putina opowiada się coraz głośniej za wielobiegunową wizją świata, przeciwko dominacji amerykańskiej w polityce globalnej. W rzeczywistości najchętniej zajęłaby miejsce Waszyngtonu. Zasadniczy jednak problem tkwi w tym, że to, co Rosja ma do zaoferowania, jest nie do przyjęcia, w każdym razie dla tych, którzy przywiązani są do cywilizacji łacińskiej, choćby w obecnej, ułamkowej formie, a zwłaszcza do jej podstaw. W każdym bowiem wypadku zwierzchnictwo moskiewskie wiąże się ze zniewoleniem. Jego zakres zmienia się oczywiście, od stopnia niemal totalnego w czasach stalinowskiego terroru po warunki pozorowanej demokracji Putina. W głębi duszy Rosjanie czują się więźniami systemu, jaki krępuje ich, przyjmując taką lub inną formę: to sprawia, że pragną, aby stan ten dzieliła z nimi możliwie największa część reszty ludzkości. Jest to naturalnie duże uproszczenie, zarysowujące jedynie ogólną, specyficzną dla kultury moskiewskiej tendencję. Również w jej zasięgu zdarzają się szlachetne porywy ducha, nierzadko górujące nad mdłymi gestami Zachodu, dzisiejszym ledwie cieniem dawnej chwały łacinników. Tym bardziej należy docenić męstwo, poświęcenie czy wielkoduszność okazywane nieraz przez zwykłych Rosjan, gdyż cnoty te wzeszły na gruncie z natury nieprzydatnym.

(...)

Wyświetlony 2002 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.