piątek, 28 styczeń 2011 16:14

Dziwne losy potomkini ?panów na Miliczu?

Napisane przez

Jestem osobą nader wybredną, gdy idzie o dobór lektur. W tym jednak przypadku nie mam powodu do jakichkolwiek narzekań? Książkę czyta się prawie jak kryminał, połączony na dobitkę z interesującymi i wcale nie banalnymi wątkami typu love story. Choć trudno mi pogodzić się z lewicowo-liberalnym światopoglądem autorki, to udostępnienie polskiemu czytelnikowi pamiętników głośnej na Zachodzie za przyczyną swych sukcesów medialno-filmowych hrabiny von Maltzan (oryginalne wydania w Berlinie w 1986 i 2005 oraz w Monachium w 2000 r.) należy uznać za wysoce pożyteczne z punktu widzenia współczesnej historiografii.

 

Maltzanowie z Milicza i Sycowa należeli do najświetniejszych magnatów pruskich nie tylko w skali Śląska, lecz i całej Rzeszy, pełnili ważne funkcje w dyplomacji wilhelmińskiego Cesarstwa. Byli anglofilami mocno związanymi z kulturą brytyjską, także rodzinnie i towarzysko z tamtejszymi wysokimi sferami. Z przekonań politycznych przeważnie konserwatyści i monarchiści, po dojściu Hitlera do władzy niektórzy ? jak najstarszy brat autorki i dziedzic rodu Carlos ? ulegli ?zaczadzeniu? nazizmem. Maria von Maltzan (1908-1997) opowiada o swym życiu niezwykle lakonicznie, acz treściwie, nie ma tam ?przegadania?, nudnych dłużyzn i typowego dla wielu tego rodzaju wspomnień przysłowiowego ?ględzenia?.

Rzecz naprawdę czyta się ?jednym tchem?, co w moim akurat wypadku nie zdarza się często. Jest ona ważkim i cennym przyczynkiem do historii politycznej i obyczajowej Niemiec i Śląska począwszy od końca I wojny światowej aż po lata siedemdziesiąte minionego wieku. Uderza celność wielu obserwacji autorki, np. to, że katolicy niemieccy byli bardziej niż ewangelicy uodpornieni na nazizm (s. 109). Poza tym mnóstwo ciekawych, momentami zabawnych czy ironicznych (również autoironicznych) anegdot, dodaje tej książce dodatkowego kolorytu i jest źródłem do badań tzw. życia codziennego w III Rzeszy, i nie tylko. Znamienne jest, że autorka obracała się w ciągu swego długiego życia w diametralnie różnych sferach towarzysko-społecznych, począwszy od starej pruskiej arystokracji, związanej nawet z dworem cesarskim Wilhelma II w Berlinie, aż po slumsy i zakłady odwykowe (była okresowo uzależniona od narkotyków i leków) w tej samej metropolii? Jest to ? przyznajmy ? cokolwiek szokujące.

Maria była najmłodszą, ulubioną córką swego ojca, człowieka wykształconego i szlachetnego, typowego ?wielkiego pana? w dobrym tego słowa znaczeniu, niestety przedwcześnie zmarłego. Matka i najstarszy brat natomiast ustawicznie krzywdzili ją i nie lubili, a w końcu wydziedziczyli z majątku . A ogromny pałac w Miliczu był wówczas prawdziwie wielkopańską rezydencją, w dużej mierze urządzoną na modłę angielską? Swoim przepychem przypominał chyba polski Łańcut Potockich, uznawany przez historyków i pamiętnikarzy za najbardziej olśniewającą rezydencję w Rzeczypospolitej. Intrygujący dla wielu czytelników może być opis dzieł sztuki, mebli i kosztowności tam nagromadzonych przez stulecia.

Skonfliktowana z większością rodziny Maria idzie tedy własną drogą, wyjeżdża z Milicza do Wrocławia, Berlina i Monachium, uzyskuje doktorat z weterynarii. Wychodzi pierwszy raz za mąż, co wszak nie kończy się dobrze i młodzi rozwodzą się. Jak wynika z zamieszczonych w książce fotografii, nie była bynajmniej ? choć wysoka i postawna ? kobietą piękną, acz jej uroda była ciekawa, oryginalna, dlatego mogła podobać się wielu mężczyznom. Jej drugie małżeństwo także było dramatyczne, ponieważ ukrywała męża Żyda (jako rzekomo zmarłego) we własnym domu przez cały okres nazistowskiego koszmaru. Największą wszelako wojenną traumą było dlań to, że straciła maleńkie dziecko, po przedwczesnym i skomplikowanym porodzie.

Najciekawsze dla mnie w tym wszystkim jest to, że od początku i konsekwentnie (nie ukrywając w dodatku tego specjalnie przed otoczeniem) nienawidziła Hitlera i nazizmu, która to postawa była w okresie III Rzeszy raczej ? delikatnie mówiąc ? nieczęsta. Stosunek zresztą starej pruskiej arystokracji do hitlerowców był dość skomplikowany. Z jednej strony dominujące w obrębie tej sfery postawy konserwatywne, często głęboko religijne, a także swego rodzaju kulturowy kosmopolityzm skutkowały głębokim dystansem wobec NSDAP, partii typowo drobnomieszczańskiej i prymitywnej w każdym aspekcie. Z drugiej wszak strony sporo arystokratów lojalnie pracowało w dyplomacji III Rzeszy. Ludzie owi, zgodnie ze starym, fryderycjańskim jeszcze i bismarckowskim, protestanckim w dodatku ethosem pruskim byli posłuszni każdej legalnie wybranej władzy, a zatem także nazistowskiej. Nie zapominajmy przy tym, że ziemie na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej, Pomorze, Śląsk i Prusy Wschodnie były tuż przed 1933 rokiem wyborczymi ?matecznikami? NSDAP. Paradoksalnie bowiem to nie Bawaria (katolicka, a zatem tradycyjnie głosująca raczej na partię Zentrum), nie wielkie metropolie Berlin czy Hamburg (będące pod przemożnymi wpływami socjalistów i komunistów) zadecydowały o triumfie Hitlera i jego kamratów, lecz wyborcy z miast i miasteczek szeroko pojętych ówczesnych niemieckich ziem wschodnich?

Na tym tle rzeczywiście tak radykalnie antynazistowska postawa naszej Maltzanówny była czymś zadziwiającym. Podziwiać trzeba cywilną odwagę tytułowej bohaterki, która mieszkała i pracowała w ?jaskini lwa?, w hitlerowskim Berlinie, w paskudnej aurze donosicielstwa, namolnej indoktrynacji propagandowej, pod okiem gestapo i SS. Spotykały ją rozmaite represje i szykany, przyjaciele ostrzegali przed naiwnością i błagali wręcz o powstrzymanie ostrego języka; pomagali czasami wyrywać się z policyjno-partyjnych sideł. W efekcie Maria szczęśliwie przeżyła wojnę w ojczyźnie, nie decydując się w stosownym czasie na emigrację (choć pewnie miałaby po temu możliwości przy np. swej świetnej znajomości angielskiego i Anglii).

Na koniec coś bardziej osobistego. Uważam się poniekąd za związanego z Miliczem, ponieważ tak się złożyło, że sporo czasu w dzieciństwie i młodości spędziłem tam u moich dziadków (?repatriantów? wypędzonych przez Sowietów z Kresów Wschodnich). Mam sentyment do tej pełnej pięknych lasów i stawów rybnych, choć nieco zbyt zakomarzonej ziemi. Na przełomie lat 70. i 80. wiedziałem naturalnie o stojącym na północnych obrzeżach tego kilkunastotysięcznego miasteczka pałacu Maltzanów (a raczej jego pozostałościach), ale bliżej nie wnikałem w szczegóły. Tak naprawdę dopiero lektura omawianych obecnie przez mnie wspomnień uzmysłowiła mi bogactwo kulturowego dziedzictwa, związanego z Miliczem właśnie dzięki ostatnim przed 1945 rokiem przedstawicielom ?panów na Miliczu i Sycowie?.

Czytelnicy ?Opcji na Prawo? zapewne domyślają się, iż pruscy arystokraci nie są bohaterami mojej bajki? Ale po lekturze tej intrygującej książki po raz pierwszy odczułem nieco sympatii do niektórych przedstawicieli tej grupy społecznej, jak np. do autorki czy jej ojca. Maria była w gruncie rzeczy człowiekiem głęboko nieszczęśliwym i poranionym przez życie, a mimo to zachowała nie tylko hart ducha, ale bezinteresownie pomogła bardzo wielu innym ludziom, jeszcze bardziej od niej nieszczęśliwym i prześladowanym, w tym wielu Żydom. Nawiasem mówiąc, miała relatywnie pozytywny ?  jak na Niemkę ze wschodu i arystokratkę ? stosunek do Polaków. Nazizmu nienawidziła, ale za komunizmem też nie przepadała.

Dramatycznie brzmi opis, jak to bolszewicy po zajęciu jej ukochanego Milicza i splądrowaniu dworu (zimą 1945 r.) barbarzyńsko wywlekli na śnieg z mauzoleum trupy jej ojca i matki? Nigdy już później jej noga nie postała nad Baryczą, mimo że po 1956 r. wielokrotnie były takie możliwości. Wzruszająca są dla mnie nie tylko jej empatyczna postawa względem ludzi słabszych i w rozmaity sposób wykluczonych, ale także troskliwy stosunek do ? zwłaszcza chorych ? zwierząt. Raz jeszcze polecam wszystkim tę niewielką, acz wielce pouczającą i głęboko życiową książkę. 

Maria von Maltzan, Bij w werbel i nie lękaj się. Wspomnienia, Wrocław 2010, stron 272.

Wyświetlony 2233 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.