piątek, 28 styczeń 2011 16:29

Bractwo Kapłańskie św. Spokoju

Napisał

Lewackie uliczno-medialne wypady przeciw cywilizacji chrześcijańskiej są z reguły starannie pomijane milczeniem przez stolice biskupie ? pod których nosem często się odbywają. Ataki na system moralny przekazywany przez Kościół nie spotykają się z potępieniem ze strony samego Kościoła, nie wspominając w ogóle o choćby słowie otuchy dla własnych, ochotniczych obrońców.

 

Od kilku lat na polskich ulicach coraz częściej dochodzi do werbalno-medialnych konfrontacji, przebiegających według niezmiennego, do bólu powtarzalnego schematu. Po jednej stronie ? organizacje lewaków: pederastów i ich zwolenników, feministek, antyklerykałów, wojujących ateistów, propagatorów dzieciobójstwa. Wspierane życzliwą i zmasowaną obecnością mediów, a także znacznymi sumami pieniędzy na cele organizacyjne, przekazywanymi im przez ośrodki krajowe i zagraniczne. Odważne, bezczelne i pewne siebie za litym murem uzbrojonych policjantów, gotowych w jednej chwili zmieść z ulicy każdego, kto chciałby bardziej stanowczo sprzeciwić się ochranianej przez nich hucpie. Manifestujące pod hasłami celowo agresywnymi i prowokacyjnymi, z rozmysłem wymierzonymi w Kościół, w święte symbole wiary, w tradycję, w chrześcijańską etykę. Niezależnie od tematu demonstracji ani od tego, które z lewackich stowarzyszeń ją organizuje, głównym celem ataku jest zawsze polski katolicyzm. Po stronie przeciwnej ? środowiska prawicowe lub, szerzej, patriotyczne: zauważalnie mniej liczne (widocznie nie otrzymują odgórnego finansowania na mobilizację, propagandę, transport, zaplecze logistyczne), przez media pomijane bądź prezentowane jako krwiożercza i prymitywna dzicz, no i stojące frontem do tarcz i pałek policji, a nie za jej plecami, toteż zmuszone do ograniczenia protestu do bezradnej w gruncie rzeczy formy werbalnej.

Ile razy rozgrywało się już to samo przedstawienie ku uciesze mas bezmózgich ?telewidzów? oraz ku zarobkowi stacji telewizyjnych! Poszczególne takie epizody są później żywo komentowane w prawicowych gremiach, przy czym nie dotyka się zwykle jednego istotnego ich aspektu (być może z powodu wewnątrzśrodowiskowej cenzury). Lewackie uliczno-medialne wypady przeciw cywilizacji chrześcijańskiej są z reguły starannie pomijane milczeniem przez stolice biskupie ? pod których nosem często się odbywają. Ataki na system moralny przekazywany przez Kościół nie spotykają się z potępieniem ze strony samego Kościoła, nie wspominając w ogóle o choćby słowie otuchy dla własnych, ochotniczych obrońców. Kurie milczą, a jeżeli zostaną już naprawdę zmuszone do zajęcia stanowiska ? bagatelizują. Ten brak wsparcia ze strony autorytetu Kościoła jest bardzo odczuwalny dla grup usiłujących odpierać napady na chrześcijańską kulturę ? i bez wątpienia bolesny.

Pytając o przyczyny grzecznej ciszy, zapadającej w biskupich pałacach przy takich okazjach, nie sposób nie odnieść się zwłaszcza do jednego faktu. Tajemnicą poliszynela jest, że otoczenie każdego z wyższych hierarchów opanowuje zazwyczaj specyficzny typ księży. Osoby te sprawiają przemożne wrażenie nie tyle kapłanów kultu i duszpasterzy, ile raczej administratorów i biurokratów przebranych w szaty duchowne. Jak wszyscy biurokraci, najbardziej lubią mieć święty spokój od świata zewnętrznego, dlatego w niniejszym szkicu nadamy im zbiorczą nazwę Bractwa Kapłańskiego św. Spokoju. Bractwo zawsze wie, jakich spraw lepiej nie poruszać, żeby ?nikogo nie urazić? i nie ściągnąć na siebie krytyki. Żeby Kościół nie musiał się potem tłumaczyć (albo żeby oni nie musieli tłumaczyć się za Kościół) i znów wysłuchiwać, że ?miesza się do polityki?. Najwyraźniej do tak rozumianej ?polityki? należą głównie kwestie cywilizacyjne, moralne, obyczajowe i państwowo-eklezjalne, czyli ? a jakże ? takie, gdzie Kościołowi pod żadnym pozorem nie wolno się ?mieszać?. W zamian za dyplomatyczne omijanie kwestii desygnowanych przez media i lewaków jako drażliwe czy ?kontrowersyjne? (czyli takie, które wolno jątrzyć tylko lewakom) księża z Bractwa św. Spokoju mogą utrzymywać poprawne stosunki z obecnym establishmentem państwowym i kartelem partyjnym. Z członkami tego ostatniego bywają zresztą powiązani pod względem personalnym, towarzyskim, a nawet rodzinnym, niekiedy ? głównie w okolicach wyborów ? służąc im dyskretnym (albo i niedyskretnym) poparciem. W innych krajach sytuacja przypuszczalnie wygląda analogicznie, lecz jeszcze gorzej. To przykre, ale Kościół z opoki Kontrrewolucji w jej walce z Rewolucją stał się w praktyce jednym z pól tej walki ? w dodatku kolejnym polem, na którym Kontrrewolucja się cofa.

Co wypada czynić partyzantom zdradzonej Kontrrewolucji? Niebezpieczeństwo, jakie stwarza Bractwo Kapłańskie św. Spokoju, nie polega, oczywiście, na niezniżaniu się przez Kościół do komentowania każdej lewackiej manifestacji (co samych lewaków zapewne tylko by ucieszyło), lecz na propagowaniu w szeregach duchowieństwa (podległego biskupom, których aparat administracyjny opanowało Bractwo) nawyku spolegliwości wobec zewnętrznych nacisków, ustępliwości, postaw nacechowanych oportunizmem, autocenzury wedle wymogów poprawności politycznej, kolaboracji z ?tym światem?, wreszcie przekonania, iż nie tylko można, ale i trzeba dostosować się do aktualnego ?ducha czasu? (śmieją wręcz dodawać: dla dobra Kościoła), a za żadną cenę nie wolno mu się narażać. Tak dochodzi do absurdalnej sytuacji, w której, aby przeciwstawić się trendom sprzyjającym ?urabianiu? kapłanów i ich zamianie w tchórzliwych konformistów, to wierni świeccy muszą dawać przykład duchownym. I tu dla środowisk tradycjonalistycznych czy konserwatywnych otwiera się znacznie szersze i ważniejsze pole walki, niż organizowanie jałowych ?kontr? przeciw sporadycznym demonstracjom lewaków. Sobór Watykański II przesunął punkt oparcia Kościoła na aktywność laikatu ? co tradycjonalistom wolno skrzętnie wykorzystać do zniszczenia jego własnych, szkodliwych wytworów. Ujmując problem najbardziej pobieżnie, jak się da, ofensywa środowisk tradycjonalistycznych i konserwatywnych wewnątrz Kościoła musi objąć przynajmniej następujące aspekty:

(...)

Wyświetlony 2558 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.