piątek, 28 styczeń 2011 17:14

Nadzieja dla Polski

Napisane przez

Nie sposób wygrać wojny, poddając wszystkie bitwy; nie można zwyciężyć w bitwie pozbywając się broni. Słabość katolicyzmu w Polsce w dużej mierze wynika z braku odwagi w publicznym wyznawaniu wiary, ten zaś jest efektem braku formacji.

 

Duża część katolików, we wszystkich kwestiach budzących kontrowersje, bądź też po prostu drażliwych, wycofuje się, już na samym początku oddając pole przeciwnikom. Wychodzą z założenia, że na temat in vitro, aborcji, eutanazji, czy homoseksualizmu lepiej w ogóle nie rozmawiać. Problem w tym, że strona przeciwna nie odbiera takiej postawy jako ?zawieszenie broni?, ale wykorzystuje ją do szerzenia swojej propagandy. Posłużmy się przykładem. Chcąc nie drażnić środowisk promujących homoseksualizm, możemy zrezygnować z głoszenia, że praktyki homoseksualne są grzechem wołającym o pomstę do nieba, to jednak nie spowoduje, że nagle zamilkną gejowscy aktywiści, żeby analogicznie nie drażnić katolików. Przeciwnie, będą tym głośniej i tym bezczelniej upominać się o kolejne przywileje, demonstrować na ulicach i dobijać się do szkół.

Sprawa ma się podobnie we wszystkich innych kwestiach, w których liberalne i laickie poglądy są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Mimo to wielu letnich katolików zdaje się tego nie zauważać. Powodem tego może być albo naiwność, albo wygodnictwo. Niemożliwe, żeby roztropny człowiek wierzył, że zawieranie moralnych kompromisów prowadzi ostatecznie do zwycięstwa prawdy, a przyzwolenie na grzech jest krokiem do jego pokonania. Jeśli ktoś taką wiarę deklaruje, czyni to z głupoty bądź wyrachowania.

Czy jednak postawa moralnego wygodnictwa i skłonność do kompromisów rzeczywiście są niebezpieczne? Owszem, gdyż stwarzają ogólną atmosferę przyzwolenia społecznego na zło. Dla wielu ludzi, szczególnie mających problemy z własnym sumieniem, przyzwolenie społeczne jest głównym drogowskazem i wyrocznią, która decyduje, co jest dobre, a co złe. Tak być nie powinno, a jednak w cywilizacji chrześcijańskiej ów drogowskaz wskazywał właściwą drogę, co miało zbawienne działanie na wiele dusz. Niejeden człowiek, który nie kierował się w życiu miłością Boga i perspektywą nadprzyrodzoną, postępował i tak według Bożego prawa, przez co otwierał się na łaskę. Dziś trudno jest mówić o pozytywnym wpływie presji społecznej, a jeśli już ? zdarza się to nieczęsto.

Coraz szersze przyzwolenie na konkubinaty, antykoncepcję i rozwody w Polsce sprawia, że patologia uchodzi za normalność. Wszystkie procesy niszczące i poniewierające rodzinę nie tylko są tolerowane, ale coraz częściej spotykają się z akceptacją. Nie wierzę obłudnym zapewnieniom, że tego wymaga miłość bliźniego. Przeciwnie ? prawdziwa miłość potrafi upominać i wezwać do poprawy. Milczenie i udawanie, że wszystko jest w porządku, kiedy bliźniemu grozi zatracenie, jest zwykłym egoizmem i tchórzostwem.

(...)

Wyświetlony 2615 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.