wtorek, 01 marzec 2011 00:18

W poczekalni

Napisał

Człowiek przebudzony nagle z głębokiego snu nie wie często, gdzie jest i co się z nim dzieje. Jeśli na dodatek zdarzyło mu się zasnąć w obcym miejscu ? w pociągu, samolocie czy hotelowym pokoju ? w pierwszej chwili może uznać jawę za dalszy ciąg snu. Po chwili jednak, kiedy dojdzie do siebie, niepewność mija, a rutynowe czynności utwierdzają go w przekonaniu, że sen się skończył. W takiej sytuacji mało komu przychodzi do głowy zastanawiać się nad tym, czy czasem sen dopiero się nie zaczął.

Tybetańska księga umarłych, będąca zestawem instrukcji tłumaczących żywym, jak zachować się po śmierci, wielokrotnie wspomina, że największym zagrożeniem czyhającym na zmarłych debiutujących w świecie cieni jest ich głębokie przekonanie, iż wciąż żyją. Okazuje się, że nie jest łatwo uchwycić chwilę własnej śmierci: nawet człowiek o bystrym rozumie nie potrafi jej rozpoznać. Jest to moment chwilowej utraty świadomości, po którym wraca ona pozornie do poprzedniego stanu, rejestrując zdarzenia zewnętrzne w niezmienionej postaci i doświadczając siebie jako ich uczestnika. Jednak to, co traktuje się jako moment przebudzenia, faktycznie oznacza początek nowego snu. Świadomość człowieka, który umarł ? a więc to, co potocznie nazywamy jego duszą ? przez czterdzieści dziewięć dni błąka się w sferze pośredniej, czymś w rodzaju zaświatowego terminala, skąd następnie albo ekspediowana jest do świata żywych w kolejnym wcieleniu, albo, jeśli jest dość roztropna i wtajemniczona, ma szansę wyrwać się z błędnego koła narodzin i zgonów. Jednak zanim do tego dojdzie, błądzi w wąskim przesmyku Bar-do spotykając zjawy, widziadła i zgłodniałe upiory, które tybetańska mitologia malowniczo przedstawia z girlandami głów na szyjach i z pucharami z czaszek pełnymi krwi w dłoniach. Wszystkie te potwory nie są realne w tradycyjnym znaczeniu tego słowa ? to znaczy nie istnieją niezależnie od świadomości tego, kto je widzi. Są emanacją jego myśli, woli, uczuć. Jednak dla kogoś, kto nie wie bądź nie chce uwierzyć, że umarł, mogą jawić się jako przerażająco i dokuczliwie materialne.

(...)

Wyświetlony 2202 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.